Urzędy pracy zatkane wnioskami o mikropożyczki. Obciążono samorządy
Rząd niespecjalnie przejmował się przepustowością w urzędach pracy. Tymczasem to szybkich i konkretnych decyzji oczekują dziś przedsiębiorcy, którzy wystąpili o pomoc w ramach tzw. tarczy antykryzysowej. W wielkopolskim pośredniaku brakuje urzędników do obsługi wniosków.
Urzędy pracy są oblegane przez przedsiębiorców ubiegających się o mikropożyczki (5 tysięcy złotych). Urzędy nie nadążają za ilością wniosków, a przedsiębiorcy są zmuszeni do czekania przez kilka miesięcy.
Tak jest przede wszystkim w dużych miastach, np. w Poznaniu. Do tamtejszego urzędu spłynęło ponad 50 tysięcy wniosków, ale urzędnicy zdołali rozpatrzyć zaledwie… 10 procent z nich.
Urzędy pracy zawalone wnioskami. To wina rządu?
Jak donosi reporterka Radia ZET, w powiatowym urzędzie pracy dramatycznie brakuje urzędników. Do tego dochodzi skomplikowana procedura wniosku, która nie ułatwia sprawy.
Dano sprawy urzędom bez analizy ich wydolności
- krytykuje w Radiu ZET starosta poznański, Jan Grabkowski.
Choć podległy mu powiatowy urząd pracy został wsparty przez pracowników starostwa, do pełni szczęścia jest bardzo daleko. Dziś w urzędzie pracuje około 200 osób, a by szybko i sprawnie rozpatrzyć wnioski o mikropożyczki potrzeba dodatkowych… 400 osób. W Poznaniu i powiecie jest ponad 170 tysięcy firm, jedna trzecia z nich już złożyła już wnioski
RadioZET.pl/BCh
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET