Śledztwo ws. wpisów o rzekomym ojcostwie T. Szydły. Prokuratura wzywa świadków
Prokuratura przesłuchuje osoby, które miały zamieszczać wpisy na temat rzekomego ojcostwa Tymoteusza Szydły - informuje „Gazeta Wyborcza”. W sprawę zaangażowała się także polska placówka dyplomatyczna. - Miałem być świadkiem, ale rozmowa toczyła się tak, jakbym już był oskarżony - mówił jeden z przesłuchanych.
Prokuratura potwierdziła, że prowadzi postępowanie na temat medialnych doniesień na temat Tymoteusza Szydły - donosi "Gazeta Wyborcza". Sprawa dotyczy wpisów, według których miał on rzekomo spodziewać się dziecka.
Tymoteusz Szydło przyjął święcenia kapłańskie w 2017 roku, a jego mszę prymicyjną, którą odprawiał wraz z Tadeuszem Rydzykiem, transmitowano w TVP. Uczestniczyła w niej para prezydencka i czołowi politycy PiS. W sierpniu 2019 roku syn Beaty Szydło wziął bezterminowy urlop, a w grudniu zrezygnował ze stanu duchownego, co było owiane tajemnicą. W mediach społecznościowych pojawiły się plotki, że powodem są sprawy uczuciowe Tymoteusza Szydły, a on sam został ojcem. "Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania" - pisał wówczas w oświadczeniu. Ostatecznie Szydło został usunięty z listy księży.
Mecenas Michał Zaborowski, pełnomocnik Szydły, wydał wtedy oświadczenie, że urlop księdza ma charakter prywatny i nie będzie komentowany publicznie. Zapowiedział też, że osobom opisującym rzekome ojcostwo księdza będą wytaczane pozwy cywilne.
Prokuratura przesłuchuje świadków w związku z wpisami o przypisywaniu ojcostwa Tymoteuszowi Szydle
"Wyborcza" informuje, powołując się na rzeczniczkę warszawskiej prokuratury okręgowej Aleksandrę Skrzyniarz, że śledztwo toczy się na razie w sprawie z artykułów 267, 286 i 287 kodeksu karnego. "Pierwszy z nich dotyczy bezprawnego pozyskania dostępu do informacji dla niego nieprzeznaczonej, kolejny oszustwa, a art. 287 – oszustwa komputerowego" - czytamy.
Jedną z przesłuchiwanych osób jest Piotr Surmaczyński, działacz polonijny, pisarz i autor programu w mediach społecznościowych. Od 14 lat mieszka w Wielkiej Brytanii, dlatego zeznania składał w polskiej ambasadzie w Londynie. – Zaproszono mnie do konsulatu na absurdalne przesłuchanie o życiu seksualnym Tymoteusza Szydły. Miałem być świadkiem, ale rozmowa toczyła się tak, jakbym już był oskarżony – relacjonował “Wyborczej”.
– Pokazano mi kilka zamazanych kserokopii. Nie jestem pewien, czy to moje wpisy, bo były zamazane. Żaden z tych wpisów nie odnosił się konkretnie do Tymoteusza Szydły – mówił Surmaczyński. Przyznał, że jednym z wpisów były gratulacje dla byłej premier Beaty Szydło z okazji, że zostanie babcią.
Zgłosiłem się do placówki w przekonaniu, że zachowuję się praworządnie, ale przyznam, że nigdy nie spodziewałem się, iż w polskiej placówce dyplomatycznej będę dyskutował na temat życia seksualnego księży.
Jedno z pytań wicekonsula Bogusza Niesłuchowskiego dotyczyło wiedzy pisarza na temat posiadania dziecka przez Tymoteusza Szydłę. – Naprawdę nie rozumiem, dlaczego polska placówka dyplomatyczna ma się ośmieszać tego rodzaju sytuacjami, o prokuraturze już nie wspomnę – mówił "GW". – Mam wrażenie, że także konsul nie do końca był pewien swojej roli, czy ma mnie przesłuchać, czy zastraszyć - dodał. Jego zdaniem celem takich rozmów jest próba wystraszenia osób, które chciałyby napisać coś o synu byłej premier. – Tylko dlaczego do prywatnej sprawy używana jest prokuratura i polski MSZ? – pytał.
Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku
RadioZET.pl/"Gazeta Wyborcza"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET