`

Zabójstwo w pralni na Gocławiu. Syn przyznał się do zabicia ojca

2 min. czytania
18.05.2021 19:20
Obserwuj nas na Google

37-latek podejrzany o zamordowanie 73-letniego ojca w pralni na warszawskim Gocławiu został we wtorek przesłuchany przez prokuratora. Zarzucono mu dokonanie zabójstwa oraz napaść na dwóch funkcjonariuszy policji. Mężczyzna przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia. Czynności przeprowadzono w szpitalu, gdzie mężczyzna przebywa od 7 maja.

Gocław
fot. PAP

Jak przekazała w rozmowie z Polską Agencją Prasową prok. Katarzyna Skrzeczkowska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga (która prowadzi tę sprawę), stabilizujący się stan zdrowia 37-letniego mężczyzny pozwolił na przesłuchanie go. Zarzucono mu dokonanie  zabójstwa ojca oraz czynną napaść na dwóch funkcjonariuszy policji, którzy w dniu 7 maja podejmowali wobec niego interwencję.

Podejrzany przyznał się do zarzucanych mu czynów i złożył wyjaśnienia, o których treści prokuratura nie informuje na obecnym etapie postępowania. Prokurator złożył wniosek o tymczasowe aresztowanie mężczyzny. Przesłuchanie podejrzanego oraz posiedzenie aresztowe odbyły się w warunkach szpitalnych, ze względu na stan zdrowia mężczyzny - prok. Katarzyna Skrzeczkowska

Sąd przychylił się do wniosku prokuratury i aresztował 37-latka na trzy miesiące. Na razie tymczasowe aresztowanie będzie odbywało się w warunkach szpitalnych, później mężczyzna zostanie przewieziony do aresztu śledczego. Prokuratura zamierza powołać zespół biegłych psychiatrów i psychologa, którzy ocenią poczytalność sprawcy. Z nieoficjalnych ustaleń PAP wynika, że 37-latek "miał chorować psychicznie".

Warszawa. Zabójstwo w pralni na Gocławiu. Syn miał zabić ojca

Do tragedii przy ul. Bora-Komorowskiego na Gocławiu doszło 7 maja pomiędzy godz. 13 a 14. - Ze zgłoszenia wynikało, że ktoś może potrzebować pomocy. Na miejsce policjanci przybyli jednocześni ze strażą pożarną, której funkcjonariusze umożliwili wejście do lokalu, bo drzwi były zamknięte. W środku policjanci zastali mężczyznę, który trzymał w dłoni niebezpieczne narzędzie, nie reagował na polecenia. Mężczyzna wyszedł z lokalu i zaatakował funkcjonariuszy, podjął próbę ucieczki – mówił asp. Rafał Retmaniak z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji.

37-latek został ujęty po tym, jak funkcjonariusze oddali strzały z broni palnej. Został zabrany do szpitala, ponieważ na jego ciele ujawniono liczne rany kłute i cięte brzucha, pocięte nadgarstki i podcięte gardło. Ta ostatnia rana przez ostatnie dziesięć dni uniemożliwia mężczyźnie samodzielne oddychanie i mówienie. Mężczyzna przebywa w szpitalu pod nadzorem funkcjonariuszy policji.

Redakcja poleca

Sekcja zwłok 73-latka odbyła się w ubiegły wtorek. Biegli stwierdzili, że prawdopodobną przyczyną zgonu mężczyzny były dwie rany kłute w okolice serca. Mężczyzna miał także rany, zadane najprawdopodobniej nożem, na plecach, liczne rany cięte na rękach, co może wskazywać na to, że bronił się przed atakiem. W sprawie zabezpieczono dwa noże.

Już na początkowym etapie udało się przesłuchać m.in. rodzinę zmarłego i pracowników punktu usługowego. Z ustaleń dziennikarzy wynika, że jedna z pracownic zeznała, iż w piątek miało dojść do konfliktu pomiędzy 73-letnim właścicielem pralni a zatrudnionym tam jego 37-letnim synem. Zamordowany mężczyzna miał zwracać synowi uwagę na złą technikę prania dywanu. 

RadioZET.pl/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET