Policjanci otrzymali zgłoszenie w piątek o 7.40. Na numer 112 zadzwonił mieszkaniec ulicy Wyzwolenia we wsi Wilkowice pod Bielskiem-Białą. To na wysokości jego posesji stanął samochód, który prowadziła 69-latka. Kobieta, zanim straciła przytomność, zdążyła zjechać na pobocze i zatrzymać się przy drodze.
Śmierć w Wilkowicach pod Bielskiem-Białą. Zjechała samochodem na pobocze
Jak przekazał Roman Szybiak, rzecznik bielskiej policji, w rozmowie z tvn24.pl, siedząca za kierownicą kobieta miała zasłabnąć. - Zespół pogotowia ratunkowego podjął akcję reanimacyjną, jednak nie przyniosła ona skutku. 69-letnia kobieta zmarła - mówił. Portal bielskiedrogi.pl podał, że do przyjazdu karetki reanimację prowadzili świadkowie.
- Pani prawdopodobnie zorientowała się, że coś się z nią dzieje i świadomie zatrzymała samochód - dodał Szybiak, cytowany przez tvn24.pl. Działania policji zakończyły się dopiero trzy godziny później. Należało zaczekać na lekarza, który wstępnie ustali przyczynę śmierci.
- Kobieta zmarła z przyczyn naturalnych, wynikających z jej stanu zdrowia. Ponieważ prokurator wykluczył udział osób trzecich w zdarzeniu, odstąpił od dalszych czynności. Ciało zostało wydane rodzinie, podobnie jak samochód - podsumował rzecznik bielskiej policji.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET