Autokar wypadł przez barierki. Są ofiary i kilkadziesiąt osób rannych. "Ludzie krzyczeli"
W wypadku ukraińskiego autokaru, do którego doszło w nocy na autostradzie A4 w pobliżu MOP Kaszyce k. Jarosławia (Podkarpackie), zginęło pięć, a nie – jak wcześniej podawano – sześć osób – poinformował rzecznik wojewody podkarpackiego Michał Mielniczuk.
- 6 zdjęć Zobacz galerię
Początkowo podawano, że w wypadku ukraińskiego autokaru na A4 zginęło sześć osób. Po sprawdzeniu we wszystkich szpitalach, w których przebywają poszkodowani, okazało się, że jest pięć ofiar śmiertelnych – powiedział rzecznik wojewody podkarpackiego Michał Mielniczuk. Ukraińskim autokarem podróżowało 57 osób, w tym dwóch kierowców.
Akcja służb po wypadku ukraińskiego autokaru na A4 została przeprowadzona w bardzo sprawny sposób - podkreśliła w sobotę wojewoda podkarpacki Ewa Leniart. Dodała, że "na ten moment" w szpitalach przebywa 29 osób, w tym 14 w stanie ciężkim. Jak powiedział konsul dyżurny Konsulatu Generalnego Ukrainy w Lublinie, obaj kierowcy autobusu byli trzeźwi i "nie byli pod wpływem narkotyków".
- Autokar wypadł przez barierki i częściowo stoczył się z nasypu - relacjonował wcześniej rzecznik podkarpackiej straży pożarnej Marcin Betleja. - Masakra. Ludzie krzyczeli, wołali o pomoc – wspominał jeden z uczestników wypadku w rozmowie z tvn24.pl.- Nie mieliśmy nic, czym moglibyśmy im pomóc - dodał.
Wypadek ukraińskiego autokaru. Młoda kobieta i 58-latek w ciężkim stanie
Na miejscu wypadku trwają czynności prokuratorskie – poinformowała w sobotę zastępca prokuratora okręgowego w Przemyślu Beata Starzecka. Dodała, że na miejscu są prokuratorzy z Przemyśla. - Trwają oględziny miejsca wypadku. Zbierane są dowody – podkreśliła.
Bezpośrednio po wypadku do szpitala wojewódzkiego w Przemyślu przewieziono 11 osób. Pięć z nich już opuściło placówkę. Stan młodej kobiety jest bardzo ciężki. Jak zaznaczył rzecznik przemyskiego szpitala Paweł Bugira, "aktualnie hospitalizowanych jest sześć osób". - Spośród nich młoda kobieta o nieustalonej tożsamości jest w stanie skrajnie ciężkim. Ma poważne obrażenia głowy. Przeszła operację ratującą życie. Niewykluczone są kolejne operacje - powiedział Bugira. W poważnym stanie jest też 58-letni mężczyzna. - Ma obrażenia wielonarządowe. Jest zaplanowany do zabiegu - zaznaczył rzecznik szpitala.
Ranni w wypadku zostali przewiezieni do szpitala wojewódzkiego w Przemyślu, Centrum Opieki Medycznej w Jarosławiu, szpitala wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie, szpitala w Rudnej Małej oraz do szpitali powiatowych w Przeworsku i Lubaczowie. Bliskim ofiar kondolencje złożył na Twitterze prezydent Andrzej Duda.
Kraska: Śmigłowce LPR są gotowe, żeby ewentualnie przetransportować najciężej rannych
Wiceminister zdrowia Waldemar Kraska był pytany na antenie Radia Zet o stan osób, które trafiły do szpitala po wypadku. - Ta osoba, która zmarła w szpitalu to była osoba, która doznała urazów czaszkowo-mózgowych, była w bardzo ciężkim stanie; pięć osób zmarło na miejscu wypadku, a dokładnie 10 osób jest w stanie ciężkim - powiedział. - Ich stan jest stabilny, zobaczymy, jak się sytuacja będzie rozwijała w następnych godzinach - wskazał.
Dopytywany, czy istnieje konieczność przetransportowania osób, które są w stanie ciężkim, do innych placówek odpowiedział, że "jeżeli będzie taka potrzeba, oczywiście śmigłowce Lotniczego Pogotowia Ratunkowego są gotowe, żeby ewentualnie tych pacjentów przetransportować". - Jeżeli będzie taka decyzja lekarzy na miejscu, oczywiście od nich musi taka decyzja wypłynąć, jesteśmy gotowi na transport - podkreślił Kraska.
Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku
RadioZET.pl/PAP/Radio ZET/tvn24.pl