Tragiczny finał zabawy na cmentarzysku pociągów. Nie żyje 16-latek
Śledczy wyjaśniają okoliczności śmiertelnego wypadku na cmentarzysku starych pociągów w Bydgoszczy. 16-letni Patryk wszedł tam na dach lokomotywy i podając rękę rok starszemu kuzynowi, chwycił się przewodów wysokiego napięcia. Został śmiertelnie porażony prądem, ucierpiał także jego 17-letni kuzyn Dawid.
Wypadek zdarzył się w piątek 10 grudnia przed północą na bocznicy kolejowej przy ulicy Gajowej w Bydgoszczy. Grupa nastolatków wybrała się na cmentarzysko starych pociągów. Jeden z nich, 16-letni Patryk został śmiertelnie porażony prądem, ucierpiał też jego 17-letni kuzyn.
- Potwierdzam, że jest prowadzone śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci 16-letniego chłopca. Prokuratura zleciła wykonanie sekcji zwłok, która w tym tygodniu ma zostać przeprowadzona w celu ustalenia bezpośredniej przyczyny zgonu - powiedział w rozmowie z portalem Express Bydgoski zastępca Prokuratora Rejonowego Bydgoszcz-Północ, prok. Adam Lis.
Wypadek w Bydgoszczy. 16-latek śmiertelnie porażony prądem
Prokuratura ustaliła, że grupa liczyła cztery osoby. Jak dowiedział się "Super Express", nastolatkowie wracali z imprezy. Śledczy pobrali od nich krew, aby zbadać czy byli pod wpływem alkoholu lub narkotyków. Zostaną także przesłuchani w charakterze świadków.
- Gdy wracali do domu zaczęli się wygłupiać - relacjonował w rozmowie z "Super Expressem" jeden z policjantów. - Przy ulicy Gajowej jest taka bocznica kolejowa. Stoją tam stare lokomotywy, a trakcja jest podłączona do wysokiego napięcia. Teren nie jest ogrodzony, ale wszędzie są tablice ostrzegawcze - dodał policjant.
Prokurator Lis powiedział portalowi "Express Bydgoski", że dwaj kuzyni pobiegli w kierunku lokomotywy. 16-latek wszedł na dach. - W momencie, w którym chłopak chciał pomóc wejść kuzynowi na jej dach, być może (to będzie wyjaśniane) zachwiał się i chwycił za będące w niedużej odległości przewody wysokiego napięcia. Wówczas doszło do śmiertelnego porażenia 16-latka - przekazał Lis.
Jak podkreśla "Super Express", 16-letni Patryk był lubiany przez wszystkich rówieśników, zawsze uśmiechnięty i pomocny. W wyniku porażenia ucierpiał także 17-latek. Ma poparzoną rękę, ale jego życiu i zdrowiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
Śledczy dokonali już oględzin na miejscu wypadku. Prokuratura ustali, czy teren kolejowy był właściwie zabezpieczony. Przeprowadzona zostanie również sekcja zwłok 16-latka, aby ustalić dokładnie, co było przyczyną jego śmierci. Według portalu, na wyniki będzie trzeba poczekać dwa miesiące.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET