Wypadek w Puszczykowie. Kierowca karetki wybudzony ze śpiączki
Kierowca karetki pogotowia, w którą uderzył pociąg na przejeździe w podpoznańskim Puszczykowie został już wybudzony ze śpiączki. Jego stan zdrowia jest jednak określany jako ciężki i wciąż nie pozwala mu na złożenie zeznań.
Przypomnijmy, że do tragicznego wypadku doszło na przejeździe kolejowym w Puszczykowie niedaleko Poznania. W karetkę, która utknęła pomiędzy opuszczonymi rogatkami, uderzył pociąg InterCity relacji Gdynia – Katowice.
Na miejscu zginęły dwie osoby. To 30-letni lekarz i 40-letni ratownik medyczny. Ciężko ranny kierowca z „wielonarządowymi urazami” trafił do szpitala w Puszczykowie. W czwartek poinformowano, że mężczyzna znajduje się w stanie śpiączki farmakologicznej, a jego stan określony został jako ciężki. Próba wybudzenia miał miejsce w następny wtorek i według relacji rzeczniczki szpitala został już wybudzony.
Kierowca karetki wybudzony ze śpiączki
- Został odłączony od respiratora, znajduje się obecnie w stanie sedacji [uspokojenie poprzez zastosowanie środków farmakologicznych]. Na pewno nie jest teraz w stanie wykonywać żadnych czynności prawnych - powiedziała Marzena Rutkowska-Kalisz w rozmowie z Gazeta.pl. Nie wiadomo, jak długo ten stan potrwa oraz kiedy śledczy będą mogli przesłuchać kierowcę.
Sekcja zwłok ofiar wypadku
Gazeta.pl przypomina też, że w poniedziałek przeprowadzono sekcję zwłok obydwu ofiar wypadku. Wstępne ustalenia mówią, że przyczyną śmierci zarówno lekarza, jak i ratownika były urazy wielonarządowe, ale oficjalne wyniki poznany za ok. 4-6 tygodni.
Wypadek w Puszczykowie. Dramatyczne nagranie z monitoringu [WIDEO]Biegli chcą także sprawdzić, w jakim stanie było auto, którym podróżowała wspomniana trójka. - Chcemy sprawdzić, czy była sprawna. Nie spodziewam się jednak dużego zaskoczenia. To był nowy, kilkumiesięczny samochód - mówił w rozmowie z Gazeta.pl rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu prok. Michał Smętkowski.
RadioZET.pl/Gazeta.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET