Mieszkańcy Turzan wstrząśnięci zabójstwem chłopców. "Musiała dusić coś w sobie"
Mieszkańcy Turzan k. Inowrocławia są wstrząśnięci tragedią, która wydarzyła się w piątek w tej małej miejscowości. Wiele wskazuje na to, że w jednym domów doszło do próby tzw. rozszerzonego samobójstwa. Nie żyje dwóch chłopców w wieku 3 i 5 lat. Ich matka jest w szpitalu.
W domu w Turzanach (woj. kujawsko-pomorskie), gdzie w piątek 5 lutego rano znaleziono ciała dwóch chłopców w wieku 3 i 5 lat, przeprowadzone zostały oględziny. W sobotę odbędzie się sekcja zwłok dzieci.
- Na miejscu tragedii po południu zostały przeprowadzone oględziny przez prokuratora z udziałem techników kryminalistyki i medyków sądowych. Na godzinę ósmą rano w sobotę zaplanowano rozpoczęcie sekcji zwłok dzieci w zakładzie medycyny sądowej w Bydgoszczy - powiedziała rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy Agnieszka Adamska-Okońska.
Zabójstwo dzieci w wieku 3 i 5 lat
Z dotychczasowych ustaleń wynika, że ojciec chłopców około godziny siódmej wyszedł z domu i wrócił po ok. dwóch godzinach. - Mężczyzna rano nie wchodził do pokoju, w którym była kobieta z chłopcami. Po powrocie zastał nieżywych synków w łóżeczkach, a żonę w łazience z ranami na ciele. Kobieta była w takim stanie, że trudno było z nią nawiązać kontakt - zaznaczyła rzecznik.
Kobieta została zabrana do szpitala. Jej stan uniemożliwiał, aby brała udział w jakiekolwiek czynnościach śledczych. W szpitalu okazało się, że pacjentka musiała zostać poddana zabiegowi chirurgicznemu.
Jak nieoficjalnie ustaliła PAP, dzieci miały rany kłute na ciele. 37-letnia matka chłopców leczyła się psychiatrycznie. Bardzo prawdopodobne jest to, iż to ona mogła zabić synów. 48-letni męża kobiety w trakcie zdarzenia nie było w mieszkaniu. To on po powrocie do domu znalazł zwłoki dzieci i ranną kobietę.
Zabójstwo w Turzanach wstrząsnęło mieszkańcami
W Turzanach wszyscy są zszokowani. Niechętnie rozmawiają o przyczynach tragedii. Ci, którzy decydują się coś powiedzieć, wskazują na pewne problemy matki chłopców.
- Musiała dusić coś w sobie. Nawet tutaj - w takiej małej miejscowości - jeżeli ktoś szuka pomocy, to ją znajdzie. Może wstydziła się i nie chciała nikomu mówić o kłopotach? - mówiła dziennikarzom jedna z kobiet. Z informacji PAP wynika jednak, że matka dzieci leczyła się na depresję. W ostatnich dniach miało już być lepiej i nic nie zwiastowało tragedii.
Z nieoficjalnych informacji wynika, że matka chłopców najprawdopodobniej mogła chcieć popełnić tzw. rozszerzone samobójstwo. Jej obrażenia, jak i rany dzieci, wskazują na użycie noża.
RadioZET.pl/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET