Policja w mieszkaniu dziennikarza "Wyborczej". Zabrali służbowego laptopa. "Skandaliczna sprawa"
Policja wkroczyła do mieszkania Piotra Bakselerowicza z zielonogórskiej redakcji "Gazety Wyborczej". Funkcjonariusze, na podstawie polecenie z Warszawy, zarekwirowali laptopy i telefony należące do dziennikarza. Policja twierdzi, że z IP routera, z którego korzysta dziennikarz wysłano maila z pogróżkami do jednego z posłów PiS.
"Teraz, w mieszkaniu dziennikarza Gazety Wyborczej w Zielonej Górze policja bez żadnego nakazu, próbuje zabrać służbowy laptop naszego dziennikarza. Na miejscu są koledzy z redakcji, jadą też adwokaci" - poinformował kilka godzin temu na Twitterze Mikołaj Chrzan, zastępca redaktora naczelnego dziennika oraz szef redakcji lokalnych „GW”.
Chrzan skomentował, że to "skandaliczna sprawa". "W tamtej słynnej akcji z laptopem Latkowskiego w redakcji Wprost ABW miało przynajmniej nakaz od prokuratury, nie wchodzili <
Jak relacjonuje zielonogórska "Gazeta Wyborcza", czworo policjantów przebywało w mieszkaniu Piotra Bakselerowicza przez kilka godzin. Chcieli zarekwirować komputery i telefony, których używa dziennikarz, w tym służbowego laptopa, na których znajdują się materiały objęte tajemnicą dziennikarską.
Policja w mieszkaniu dziennikarza "GW". Chcą zabrać służbowego laptopa
Pracownik gazety nie zgadzał się na oddanie sprzętu, gdyż mundurowi nie okazali nakazu prokuratorskiego. Pretekstem - jak pisze "GW" - miał być adresowany do jednego z lubuskich posłów PiS mail z pogróżkami, wysłany ponoć z IP routera, z którego korzysta dziennikarz. - Na pewno nie wysyłałem takiego maila. Nikomu nigdy nie groziłem. Dla mnie to prowokacja albo zemsta za pisanie niewygodnych artykułów - mówił Bakselerowicz, cytowany przez "Wyborczą".
Jak informuje Onet, wspomnianym wyżej politykiem jest Jerzy Materna, poseł PiS z Zielonej Góry. Zapytany o sprawę powiedział Onetowi, że w ostatnich dniach otrzymał maila z pogróżkami. Jak mówił, w wiadomości znalazła się zapowiedź mordu. Co ciekawe, Bakselerowicz i Materna utrzymywali dobre relacje.
Byłem zszokowany, pierwszy raz w życiu dostałem tak mocne groźby. Zgłosiłem to do pani marszałek, a ona zgłosiła to na policję. Wczoraj byłem przesłuchany. Żadnej ochrony nie chcę, ale przyznam, że przez pierwszą godzinę byłem zszokowany
Ok. godz. 12:30 Chrzan opublikował kolejnego tweeta. "12.30 - instruowani z Warszawy policjanci nadal są w mieszkaniu naszego dziennikarza, nadal bez nakazu i nadal chcą zabrać jego służbowy komputer!! Absurdalne insynuacje, że nasz dziennikarz może mieć związek z groźbami wobec posła PiS z Zielonej Góry!!" - przekazał.
Sprawę skomentował mediach społecznościowych wiceszef MSWiA Maciej Wąsik. "Policja zabezpiecza urządzenie, na podstawie ustalonego IP, z którego kierowane były groźby karalne pod adresem posłów" - napisał w odpowiedzi na jeden z postów Chrzana.
Do sytuacji odniosła się także Komenda Stołeczna Policji, na której polecenie - jak podaje "Wyborcza" - w mieszkaniu dziennikarza prowadzone są policyjne działania. "Niestety w ostatnich latach zwiększa się liczba gróźb pozbawienia życia polityków. Pierwsze kroki ze strony policji polegają na ustaleniu IP komputera. Nie inaczej było w Tym przypadku" - czytamy na Twitterze KSP.
"Nie ma możliwości odstąpienia od czynności tylko dlatego, że ktoś jest dziennikarzem, skoro spod tego adresu mogły być kierowane poważne groźby" - dodana w późniejszym wpisie.
Co dalej? "Funkcjonariusze czekali na instrukcje z Warszawy. Instrukcje są takie: Sprzęt należy zarekwirować. Po godz. 12.30 na miejsce przyjechał piąty policjant. Trwa rekwirowanie sprzętu i sporządzanie protokołów. W protokole widnieje: <
RadioZET.pl/Twitter/zielonagora.wyborcza.pl/Onet.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET