Zmieniają kodeks wyborczy i przygotowują PiS do wyborów. Opozycja: to konflikt interesów
Piszą ustawę zmieniającą kodeks wyborczy, a jednocześnie przygotowują PiS do wyborów samorządowych. Chodzi o reprezentujących tę partię posłów z nadzwyczajnej komisji sejmowej przeprowadzającej zmiany w kodeksie wyborczym, dotyczące także wyborów samorządowych. Czy to konflikt interesów? Według opozycji zdecydowanie tak.
Zdaniem posłów opozycji, rzeczony konflikt interesów zachodzi, ponieważ wspomniani posłowie są równocześnie przewodniczącymi zespołów do spraw wyborów samorządowych PiS w konkretnych województwach. Mają między innymi przedstawiać Jarosławowi Kaczyńskiemu kandydatów na prezydentów miast, burmistrzów czy wójtów.
PiS: konflikt interesów to bzdura
Jak posłowie Prawa i Sprawiedliwości ustosunkowują się do tego zarzutu? Odpowiadają, że to bzdura. - Powiem więcej: być może też będę startował w wyborach samorządowych, podobnie jak wielu posłów tu będących, a wielu z nich jest byłymi samorządowcami - tłumaczy poseł Marcin Horała, który pisze ustawę, a jednocześnie jest koordynatorem PiS ds. wyborów samorządowych w województwie pomorskim.
Zmiany w ordynacji wyborczej. Opozycja: to zawłaszczanie wyborów- Doprowadzamy to wszystko do absurdu. Ja tu żadnego konfliktu interesów nie widzę - dodaje. Posłowie PiS w trakcie obrad wielokrotnie zarzucali samorządowcom, że są sędziami we własnej sprawie, ustalając np. granice okręgów wyborczych.
Opozycja: konflikt jest oczywisty
Co na to przedstawiciele innych ugrupowań? - Ci posłowie zostaną jednak przez partię rozliczeni z tego, czy udało im więcej radnych przepchnąć w wyborach samorządowych, czy udało im się wygrać wybory w jakichś miastach, więc to jest skandal - ripostuje poseł Mariusz Witczak z PO.
- Jak piszą ustawę i mają jeszcze takie obowiązki przed Jarosławem Kaczyńskim, to ten konflikt jest czymś oczywistym - mówi.
RadioZET.pl/MaG/MP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET