Adam Z. twierdzi, że był zastraszany przez policję. Nowe fakty ws. zabójstwa Ewy Tylman

3 min. czytania
30.10.2024 16:40
Obserwuj nas na Google

Przed Sądem Okręgowym w Poznaniu rozpoczął się w środę ponowny proces Adama Z., oskarżonego o zabójstwo w 2015 roku Ewy Tylman. Poznański sąd okręgowy rozpoznaje tę sprawę już po raz trzeci.

Adam Z.
fot. Lukasz Cynalewski / Agencja Wyborcza.pl

Ponowny proces w sprawie zabójstwa Ewy Tylman

Ewa Tylman zaginęła w listopadzie 2015 roku. Służby po kilku miesiącach wyłowiły z Warty jej ciało. Ze względu na znaczny rozkład zwłok biegli nie byli w stanie jednoznacznie określić przyczyny śmierci. Według prokuratury 23 listopada 2015 roku Adam Z. zepchnął Ewę Tylman ze skarpy, a potem nieprzytomną wrzucił do wody. Zarzucane mu przez prokuraturę zabójstwo z zamiarem ewentualnym jest zagrożone karą do 25 lat więzienia lub dożywociem. W środę w poznańskim sądzie okręgowym rozpoczął się ponowny proces Adama Z.

Po odczytaniu aktu oskarżenia przez prokuratora sąd uprzedził strony o możliwości zmiany kwalifikacji prawnej czynu zarzucanego oskarżonemu jako przestępstwa z art. 162 kk, czyli nieudzielenia pomocy. Adam Z. nie przyznał się w środę w sądzie do zarzucanej mu zbrodni zabójstwa i odmówił składania wyjaśnień. Powiedział, że będzie odpowiadał jedynie na pytania swoich obrońców. Sąd odczytał zatem protokoły poprzednich wyjaśnień oskarżonego. Adam Z. mówił w nich m.in. o swojej znajomości z Ewą Tylman, a także o przebiegu imprezy integracyjnej, na której wspólnie bawili się ze znajomymi z pracy.

Redakcja poleca

Sąd przytoczył protokoły przesłuchań z poprzednich rozpraw

Po imprezie Adam Z. wracał razem z Ewą Tylman. Kamery miejskiego monitoringu po raz ostatni zarejestrowały postać kobiety w nocy z 22 na 23 listopada 2015 roku około godziny 3:20 w okolicach ul. Mostowej przed mostem Rocha. Po kilku minutach na nagraniach widoczny był już tylko Adam Z. W odczytanych przez sąd wyjaśnieniach Adam Z. mówił m.in., że jego koleżanka sama wpadła do rzeki. - Ewa w pewnym momencie wyrwała mi się i zaczęła biec w kierunku Warty. Zacząłem biec za Ewą, żeby sobie niczego nie zrobiła. Wołałem: "Ewa, Ewa […]" Widziałem, że ona wbiegła na betonową obudowę koryta rzeki. Zauważyłem, że wpadła do Warty, nie wiem, czy się przewróciła, czy zrobiła to specjalnie. Zauważyłem, że jest w rzece, z rękoma wyciągniętymi do góry. Cały czas mam przed oczami, że ona wpada do rzeki i widzę jej szary płaszcz. Nie mogłem nic zrobić, spanikowałem - mówił.

W odczytanych wyjaśnieniach Adam Z. twierdził także, że nie ratował Tylman, bo nie potrafi dobrze pływać. Dodał też, że nie dzwonił na policję ani pogotowie. Oskarżony nie podtrzymał w środę w sądzie swoich poprzednich wyjaśnień i nie odpowiadał na pytania sądu ani stron. Podczas rozprawy odtworzony został m.in. eksperyment procesowy przeprowadzony 2 grudnia 2015 roku. Oskarżony przebył wtedy tę samą drogę, jaką miał przejść w nocy 23 listopada 2015 roku wraz z Ewą Tylman. Eksperyment procesowy przeprowadzony był jeszcze wówczas, kiedy Adam Z. był podejrzewany o uprowadzenie kobiety. Dopiero po przeprowadzonym eksperymencie zdecydowano o postawieniu mu zarzutu zabójstwa z zamiarem ewentualnym.

Podczas przeprowadzania eksperymentu Adam Z. nie odpowiadał na wszystkie pytania prokurator Magdaleny Jareckiej. W części zasłaniał się niepamięcią, natomiast w pewnym momencie odmówił odpowiedzi, twierdząc, że "nie chce", i że "to, co powie, może być wykorzystane przeciwko niemu". Kiedy Adam Z. w trakcie eksperymentu znalazł się nieopodal Warty, powiedział, że tam właśnie Ewa się "wyrwała" i pobiegła w stronę rzeki. Nad brzegiem Adam Z. powiedział, że Ewa Tylman biegła i w pewnym momencie "poślizgnęła się lub potknęła i zsunęła się do rzeki". Jak mówił, on sam był wtedy w takim szoku, że nie udzielił jej żadnej pomocy, tylko się "odwrócił i pobiegł w drugą stronę". - Uciekałem jak tchórz w stronę schodów - mówił.

Adam Z. nie podtrzymał swoich zeznań

W środę w sądzie Adam Z. nie podtrzymał tego, co mówił w trakcie eksperymentu procesowego. Ponadto - w kolejnych wyjaśnieniach odczytanych w środę przez sąd - Adam Z. zaznaczył, że był zastraszany przez policjantów, a do złożenia tamtych wyjaśnień został przez funkcjonariuszy zmuszony. Po przesłuchaniu oskarżonego strony nie wniosły o ponowne przeprowadzenie dowodów, które są już w aktach sprawy i które były przedmiotem postępowania dowodowego w toku dwóch pierwszych rozpoznań tej sprawy. Sąd zamknął więc w środę przewód sądowy.

Jeden z obrońców oskarżonego zwrócił się do sądu o możliwość wyznaczenia dodatkowego terminu na przygotowanie się do wygłoszenia mowy końcowej. Wniosek swój uzasadniał swoim stanem zdrowia. Sąd przychylił się do tego wniosku i wyznaczył termin kolejnej rozprawy na 12 listopada. Wtedy strony mają wygłosić mowy końcowe. Niewykluczone, że też tego samego dnia sąd ogłosi wyrok.

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET