Afera w WOT. Pułkownik miał tuszować sprawę gwałtu? "Będę się bronił"

3 min. czytania
23.02.2026 15:57
Obserwuj nas na Google

Dowództwo WOT nie może odwołać dowódcy śląskiej brygady, bo nie może go znaleźć. Płk Paweł Piątkowski, który miał tuszować sprawę gwałtu podwładnego na nieletniej, przebywa na zwolnieniu lekarskim i twierdzi, że padł ofiarą nagonki. W tle afery pojawiają się nagrody dla podejrzanego o pedofilię, zarzuty o mobbing oraz konflikt o nadgodziny żołnierzy na gminnych festynach.

Żołnierze WOT
fot. Mateusz Kotowicz/REPORTER (zdj ilustracyjne)

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie zarzuty postawiono pułkownikowi Pawłowi Piątkowskiemu
  • Dlaczego dowództwo WOT chce odwołać płk. Piątkowskiego
  • Co pułkownik zrobił w sprawie żołnierza oskarżonego o gwałt
  • Jakie jest stanowisko żołnierzy wobec zarzutów mobbingu

Afera w WOT. Pułkownik tuszował sprawę gwałtu?

Dowództwo Wojsk Obrony Terytorialnej stara się wręczyć rozkaz o odwołaniu dowódcy śląskiej brygady płk. Pawłowi Piątkowskiemu. Nie może tego zrobić, ponieważ nie wie, gdzie ten przebywa. Sama decyzja została podjęta w wyniku kontroli wszczętej po doniesieniach o żołnierzu WOT, który usłyszał zarzut gwałtu na nieletniej. 

Wstępne ustalenia ws. płk. Pawła Piątkowskiego dotyczą nieprawidłowości w brygadzie, mobbingu, braku reakcji na zarzuty wobec podwładnego, przyznania mu nagrody oraz kotrowersji wokół szkoleń. Kontrola wykazała też, że żołnierze WOT byli "nadmiernie zaangażowani w udział i zabezpieczenie imprez i innych uroczystości gminnych, co generowało obciążenie oraz ilości nadgodzin dla żołnierzy zawodowych, pomimo odgórnego rozkazu o ograniczeniu działalności promocyjnej". Radio ZET ustaliło, że pułkownik przebywa na zwolnieniu lekarskim. Twierdzi też, że padł ofiarą nagonki. 

Pułkownik odpiera zarzuty, jednocześnie przeprasza za błąd

Pułkownik przekonuje, że niczego nie tuszował. O zatrzymaniu żołnierza poinformował dowództwo i ministerstwo - na dowód czego przedstawił odpowiednie dokumenty. Mjr Rafał Rylich twiedzi jednak, że takie meldunki, w tym te dotyczące naruszenia dyscypliny, wpływają codziennie. "Ich format ogranicza się tylko do informacji, z jakiego paragrafu doszło do naruszenia. Sam numer paragrafu nie odzwierciedla ciężaru zarzutu". Dodajmy, że w tym przypadku chodzi o art. 197 K. K., który mówi o gwałcie i wymuszeniu czynności seksualnej.

"Ustawa o obronie Ojczyzny dopuszcza możliwość zwolnienia ze służby wojskowej, jeśli zachowanie narusza godność żołnierza lub godzi w dobre imię Sił Zbrojnych. Dowódca posiadał również możliwość wszczęcia postępowania dyscyplinarnego wobec żołnierza" - dodaje Rylich.

Redakcja poleca

Pułkownik przyznaje, że wycofał decyzję o zwolnieniu i zatwierdził nagrodę podejrzanemu, za co dziś przeprasza. Tłumaczy, że żołnierz został wypuszczony przez policję, obowiązuje też domniemanie niewinności, a w sprawie mogło dojśc chciażby do pomówienia. Odnosząc się do nagrody pułkownik wyjaśnił, że chodziło o zatwierdzenie całej listy osób, a nie konkretnego nazwiska. Dodaje, że podejmie kroki prawne w celu obrony swojego dobrego imienia.

Mobbing? Żołnierze: To jawne pomówienia

Co ciekawe, kolejne zarzuty wobec pułkownika - dotyczące mobbingu i zaniedbań - odpierają anonimowo sami żołnierze. Ich zdaniem jest to tylko szukanie pretekstu, a prawdziwe powody są inne. Twierdzą, że nie wszystkim podoba się, że pułkownik jest aktywny, ma swoje pomysły i jest wymagający. 

- Ten mobbing to są jawne pomówienia, ludzie często nadużywają tego słowa, nie znając jego znaczenia. Dowódca jest osobą wymagającą, ale przede wszystkim jest sprawiedliwy w swoim działaniu. Jeśli wymaga od osoby na danym stanowisku wypełnienia podstawowych obowiązków, a ta nie potrafi tego zrobić albo nie ma kompetencji, to wtedy może atakować dowódcę i wylewać na niego takie wiadro pomyj - słyszmy od żołnierzy. 

- Należy pamiętać, że wojsko czy też każda normalna firma cywilna, to nie jest koncert życzeń pracownika. Jeśli, czy to dowódca, czy dyrektor zakładu, ma swój pomysł na jego prowadzenie, to jego pracownicy czy podwładni powinni po prostu wykonywać jego polecenia. A to, że komuś się pewne pomysły nie podobają nie jest istotne, o ile nie jest na stanowisku kierowniczym - dodają.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET