Wiktor wyszedł z domu zdenerwowany. Siostra 15-latka mówi, co się działo przed atakiem
W miejscowości Leszczydół-Nowiny pod Wyszkowem doszło w czwartek do makabrycznego ataku 15-letniego nożownika, w wyniku którego śmierć poniosła pracująca w tamtejszej szkole 37-letnia kobieta. Siostra chłopca w rozmowie z „Faktem" przyznała, że jej brat w przeszłości mówił o aktach agresji.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co wiemy o wcześniejszych zachowaniach 15-latka.
- Jakie były reakcje rodziny na słowa chłopca.
- Jakie doświadczenia miała rodzina z przemocą domową
Leszczydół-Nowiny. Rodzina agresora zabrała głos
Po dramatycznych wydarzeniach w szkole w Leszczydole-Nowinach, gdzie 15-latek zaatakował nożem troje ludzi, w tym 37-letnią woźną, która mimo udzielonej pomocy zmarła, cała lokalna społeczność jest w szoku.
„Fakt” rozmawiał z siostrą nożownika, która przyznała, że w przeszłości chłopiec mówił o aktach agresji, ale nikt nie brał na poważnie jego słów.
- Czasami gadał, że chciałby spalić kościół i kogoś w nim zadźgać. Nikt nie brał tych słów na poważnie, ponieważ myśleliśmy, że to takie głupie gadanie dla żartów - opowiada 19-latka. Siostra zatrzymanego chłopca przyznaje jednak, że nie potrafi wytłumaczyć, co kierowało jej bratem w chwili dokonania tego makabrycznego czynu.
Dziewczyna dodała, że wcześniej chłopiec pokłócił się z matką o frekwencję w szkole. Chciał zostać w domu, obiecując poprawę, ale kobieta nie wyraziła zgody. 15-latek zdenerwowany wyszedł z domu, zabrał ze sobą kask i kamerę.
19-latka przyznała także, że w domu doświadczali w przeszłości przemocy. Z powodu agresji ojca rodzina miała nawet założoną Niebieską Kartę. Dziewczyna dodała jednak, że obecnie mężczyzna nie stosuje już przemocy.
Źródło: Radio ZET/Fakt
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET