`

Awantura w Sejmie ws. aborcji. Kaję Godek trzeba było uspokajać, niektórzy wyszli

2 min. czytania
16.05.2024 13:27
Obserwuj nas na Google

W Sejmie trwa wysłuchanie publiczne w sprawie projektów aborcyjnych. Sejmowa komisja nadzwyczajna zajmuje się czterema propozycjami zmian w restrykcyjnych przepisach. Przed salą, w której odbywa się posiedzenie komisji, doszło do awantury. Sytuację śledziła reporterka Radia ZET Anna Józefowicz.

Wysłuchanie w sprawie projektów aborcyjnych w Sejmie
fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER

Wysłuchanie w sprawie projektów aborcyjnych w Sejmie. Przed salą awantura

Wysłuchanie publiczne w sprawie projektów aborcyjnych rozpoczęło się z opóźnieniem. Prace toczą się nad czterema projektami zmieniającymi restrykcyjne przepisy antyaborcyjne. Całość może trochę potrwać - na wysłuchanie przewidziano około 11 godzin.

W jego trakcie doszło do awantury. Do wysłuchania zgłosiło się ponad 300 osób i 30 organizacji. Ich przedstawiciele - w większości przeciwnicy poluzowania przepisów - wygłaszali 4-minutowe oświadczenia.Jako pierwsza głos zabrała Kaja Godek ze Stowarzyszenia Życie i Rodzina. - W sumie pod projektami antyaborcyjnymi przez 10 lat zebraliśmy 3,5 miliona podpisów. Armia pro-life, armia tych wszystkich ludzi będzie przeciwko wam, jeżeli w jakikolwiek sposób poszerzycie dostęp do mordowania dzieci w Polsce - mówiła w swoim wystąpieniu.

Przedstawicielki organizacji pomagających kobietom w potrzebie w usuwaniu ciąży zdecydowały się wyjść z sali. Dyskusja przeniosła się przed drzwi. - Czy nie jest prostszym rozwiązaniem świadome zachodzenie w ciążę? - pytały przeciwniczki poluzowania przepisów.

- Podczas gwałtu, świadome? W przemocy domowej, kiedy mąż panią gwałci? - padały odpowiedzi z drugiej strony. - Ja mam dziecko, ale chcę prawa do aborcji - mogliśmy usłyszeć. Temperatura w dyskusji znacznie się podniosła i niektórych - w tym Kaję Godek - trzeba było uspokajać.

Wysłuchanie trwa jednak dalej, pomimo głośnej dyskusji. Przewodnicząca komisji zaapelowała o spokój zarówno na sali, jak i przed nią. Trzy z czterech procedowanych projektów zakładają legalizację aborcji do 12 tygodnia bez podania przyczyny. Ostatni przewiduje powrót do kompromisu aborcyjnego sprzed 2020 roku. Chodzi o to by kobiety mogły samodzielnie decydować, czy chcą urodzić dziecko, czy nie. - To prawo człowieka - przekonywała Karolina Skowron Baka z Akcji Demokracja.

Źródło: Radio ZET

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET