Awantura w Sierakowicach, mieszkańcy kontra wójt. „Bez sensu”, „komu to przeszkadza?”
W Sierakowicach na Kaszubach, jednej z największych wsi w Polsce (ok. 8 tys. mieszkańców), trwa ostry spór o nadanie statusu miasta. Mimo sprzeciwu części mieszkańców rada gminy odrzuciła wniosek o referendum, a zamiast tego zainicjowano konsultacje społeczne. Kontrowersje budzi ich przedświąteczny termin, który może wypaczyć wynik. Radny Robert Jakubek mówi też, że do tej pory nie przedstawiono mieszkańcom żadnych zalet proponowanej zmiany.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego wójt Sierakowic chce, by wieś stała się miastem.
- Jakie argumenty mają przeciwnicy przemiany wsi w miasto.
- Co obejmują konsultacje społeczne dotyczące zmiany statusu.
- Dlaczego organizacja konsultacji przed świętami budzi kontrowersje.
Jedna z największych wsi w Polsce stanie się miastem? Wójt kontra mieszkańcy
W Sierakowicach na Kaszubach mieszka obecnie około 8 tysięcy mieszkańców, co czyni je jedną z największych wsi w Polsce. Ten status miejscowość może jednak stracić. A to za sprawą wójta, który chce, by Sierakowice stały się miastem.
To rozwiązanie nie podoba się części mieszkańców. Mimo to rada gminy odrzuciła wniosek o przeprowadzenie w tej sprawie referendum. - Dla mnie to jest bez sensu, nikt tutaj nie jest za miastem. Komu wieś przeszkadza, to ja nie mam pojęcia - mówi Radiu ZET jedna z mieszkanek.
- Miasto jest bardziej nowoczesne, tak bym powiedział. Sierakowice też są nowoczesne, bardzo dużo się tu dzieje, ale myślę, że z miastem trzeba jeszcze poczekać - dodaje inny. Warto zaznaczyć, że mieszkańcy Sierakowic mają doświadczenie w stawianiu na swoim. Przez lata walczyli, by we wsi nie powstał dyskont spożywczy.
Konsultacje społeczne zamiast referendum w Sierakowicach
Zamiast referendum w Sierakowicach rozpoczynają się w czwartek konsultacje społeczne. - Zapewniam, że zostaną przeprowadzone przy zachowaniu najwyższej staranności i przy uwzględnieniu obowiązującego w tym zakresie prawa - powiedział podczas spotkania rady gminy wójt Mirosław Kuczkowski.
Poprosił jednocześnie o "umożliwienie ich organizacji i przebiegu w spokoju". - Bez kwestionowania zastosowanych rozwiązań, które są zgodne z przepisami prawa. Po zakończeniu konsultacji, w przypadku, gdy większa część mieszkańców zadeklaruje, że jest przeciwna, naturalne będzie odstąpienie od dalszych czynności - dodał Kuczkowski.
Konsultacje jeszcze przed świętami. To może wypaczyć ich wynik
Konsultacje społeczne również nie podobają się mieszkańcom. Głównie dlatego, że zostały zorganizowane w okresie przedświątecznym, kiedy ludzie mają na głowie inne sprawy niż przemiana wsi w miasto. To może wypaczyć wynik konsultacji.
- Na ten moment nikt nie powiedział, że chce być miastem. Nikt nie powiedział też, że miastem być nie chce. Pomysł pojawił się we wrześniu i myślę, że to właśnie przez szybkość całego procesu, narósł taki konflikt - powiedział Radiu ZET radny Robert Jakubek.
Nikt nie przedstawił zalet stania się miastem
Robert Jakubek, że mieszkańcy po dwóch godzinach rozmowy będą musieli zdecydować o tym, czy zagłosują na "tak", na "nie", czy też wstrzymają się od głosu. - Za chwilę usiądziemy do wigilijnych stołów i będziemy o tym dyskutować. I tak jak podzielony jest nasz piękny kraj, tak samo, wydaje mi się, podzielone będą w tym roku wigilijne stoły w Sierakowicach - stwierdził radny.
Samorządowiec stwierdził też, że do tej pory nikt nie przedstawił żadnych zalet przemiany Sierakowic w miasto. - Przez cały okres tych krótkich przygotowań nie usłyszeliśmy żadnych danych, obliczeń finansowych - powiedział w rozmowie z Radiem ZET. Ewentualna procedura nabycia przez Sierakowice praw miejskich może potrwać około dwóch lat.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET