Biedronka udająca dom? Kontrowersyjna inwestycja w Darłowie

4 min. czytania
17.07.2026 12:02
Obserwuj nas na Google

Miała być zabudowa mieszkaniowa, a powstał sklep Biedronka. Nietypowa inwestycja w Darłowie wywołała ogromne kontrowersje. Mieszkańcy mówią: czujemy się oszukani. I obawiają się, że po sąsiedzku mogą im zacząć powstawać podobne miejsca, skoro nikt nie wyciąga od inwestora konsekwencji.

Biedronka  w Darłowie
fot. Maciej Bąk

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak „domobiedronka” wpłynęła na życie mieszkańców Darłowa.
  • Dlaczego mieszkańcy czują się oszukani przez urzędy miasta.
  • Co planuje inwestor, aby rozwiązać konflikt z mieszkańcami.
  • Które działania podejmuje samorząd, by złagodzić sytuację.

„Domobiedronka" w Darłowie. Mieszkańcy są wściekli

Sklep w Darłowie stał się obecnie najsłynnieszą chyba Biedronką w Polsce. Mimo że tego typu dyskonty można znaleźć dosłownie wszędzie, to ten konkretny przypadek jest szczególny i wywołuje wiele negatywnych emocji wśród jego bezpośrednich sąsiadów.

Zgodnie z planem zagospodarowania przestrzennego przy ul. Makowej w Darłowie miały powstać domy jednorodzinne z dopuszczalną funkcją handlowo-usługową. I faktycznie budynek z daleka wygląda jak ciąg szeregowców. W miarę postępów budowy zaczął się jednak zmieniać w sklep wielkopowierzchniowy. Ma on jednak w sobie coś nietypowego - to parę drzwi kilka okien posadowionych w bocznych ścianach. Okazuje się, że są to niewielkie mieszkania. Których na poddaszu Biedronki umieszczono dokładnie trzy, żeby zachować wymaganą prawem funkcję mieszkalną.

Domobiedronka
Fot. Maciej Bąk
Biedronka w Darłowie

- Czujemy się oszukani przez miasto i przez urzędy, które uważają, że w dokumentacji wszystko się zgadza, tymczasem obraz jest, jaki jest. Dla nas jest to uciążliwe, bo jeździ tu mnóstwo aut, są dostawy, jest huk wentylatorów - mówi Radiu ZET jeden z mieszkańców. I pokazuje zdjęcia, jakie zrobił w godzinach szczytu, jakie darłowska Biedronka przeżywa wieczorami albo w deszczowe dni wakacyjne. Samochody nie mieszczą się na sklepowym parkingu, parkują gdzie popadnie, a gdy nie ma miejsca część z nich zatrzymuje się bezpośrednio przed podjazdami budynków należących do mieszkańców.

PArkowanie domobiedronka
Fot. Marcin Jędrzejewski
Na miejscu brakuje miejsc parkingowych

„Boimy się o dzieci"

Mieszkająca tuż przy „domobiedronce" pani Monika zwraca też uwagę na zagrożenie związane z przejazdami tirów z dostawami. - Sąsiadki mają małe dzieci. Teraz są wakacje, ale od września wrócą do szkoły i boimy się, że jakieś dziecko zostanie po prostu potrącone - mówi.

Domobiedronka
Fot. Marcin Jędrzejewski
Tiry pod Domobiedronką

- Sprawa trafiła już do prokuratury i mamy nadzieję, że w najbliższym czasie coś z ich strony się pojawi. Czujemy się zawiedzeni, że zostaliśmy z tym problemem sami. Burmistrz sprawuje urząd już 23 lata i powinien być za mieszkańcami. Liczyliśmy na jego pomoc, mamy do niego żal - dodaje.

Mieszkańcy obawiają się, że „domobiedronka" może stać się swego rodzaju furtką dla innych tego typu inwestycji. - Mogą powstać na tej zasadzie „domospalarnie", „domoschroniska". W zasadzie wszystko może w ten sposób powstać - twierdzi pani Monika. Dodając, że przeprowadziła się do tej okolicy licząc, że będzie miała trochę jak na wsi. – Całkowicie zabrano nam poczucie spokoju – mówi z żalem sąsiadka sklepu.

Samorząd tłumaczy: Nic nie mogliśmy zrobić

O sprawę Radio ZET zapytało urząd miasta. Zastępca burmistrza Darłowa Krzysztof Walków przyznaje, że sprawa kontrowersyjnego sklepu od kilku miesięcy spędza urzędnikom sen z powiek. - Mieszkańcy, gdy dowiedzieli się, co będzie tam stało, powiedzieli „nie" - mówi.

Redakcja poleca

Wyjaśnia, że zgodnie z planem zabudowy w tym miejscu mogła stanąć inwestycja o charakterze mieszkalnym z usługami wbudowanymi. - Natomiast każdy inwestor stara się maksymalnie wykorzystać możliwości terenu. W tym przypadku inwestor zinterpretował ten plan w taki sposób, że nie ma podziału procentowego na liczbę metrów o charakterze handlowym i liczbę metrów mieszkalnych - twierdzi. W tym przypadku trzy mieszkania są jedynie niewielkim dodatkiem do dyskontu spożywczego. Pytamy więc wiceburmistrza czy to efekt cwaniactwa inwestora, który wykorzystuje lukę w prawie. – To już trzeba pytać inwestora - dodaje w rozmowie z Radiem ZET Krzysztof Walków.

Podkreśla, że budynek spełnia warunki planu zagospodarowania przestrzennego. - My tak naprawdę nie mieliśmy możliwości zablokowania tego, bo jeśli inwestor ma pozwolenie na budowę z zatwierdzonym projektem, który wydaje starostwo powiatowe i potwierdza to urząd wojewódzki, to my nie mamy już nic do powiedzenia – rozkłada ręce samorządowiec.

Inwestor obiecuje zmiany?

Krzysztof Walków zapewnia, że urząd podejmuje działania zmierzające do rozwiązania sporu. Zorganizowano już mediacje, ale te nie przyniosły rezultatów. - Teraz część osób zmieniła zdanie i nie chce już udogodnień, które zmniejszą uciążliwości wynikające z bliskości sklepu, a domagają się całkowitej rozbiórki budynku. Natomiast inwestor widzi jeszcze możliwość znalezienia nici porozumienia - mówi.

Samorząd namówił też inwestora, aby towarowanie nie odbywało się od strony ul. Makowej. - Inwestor wystąpi do Rady Miejskiej w Darłowie o możliwość zmiany planu zagospodarowania i uruchomienia wjazdu od ul. Jana Pawła, żeby mieszkańcy ul. Makowej byli całkowicie odciążeni od ruchu pojazdów osobowych i ciężarowych – dodaje Krzysztof Walków. Sąsiedzi odpowiadają, że jeśli radni zgodzą się na budowę nowego wjazdu, to de facto zalegalizują całą inwestycję. A to otworzy drogę innym inwestorom, by kolejne „domobiedronki” stawiać w całej Polsce.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET