Blokada bramy, groźny incydent na kampusie. Policja wezwana na protest studentów UW
W związku z protestem studentów UW w obronie Palestyny interwencję na wezwanie rektora podjęła w środę policja. W komunikacie Biura Prasowego UW podano, że "zmiana formuły protestu i jego eskalacja uderzyły w społeczność akademicką, wywołując sprzeciw, niepokój i skargi na zaistniałą sytuację". Policja potwierdziła nam, że doszło do wylegitymowania uczestników, ale nie zatrzymano żadnej osoby. W sieci pojawiły się relacje z interwencji. Posłowie Lewicy skrytykowali działanie rektora, mówiąc o "nasłaniu policji na studentów".
Protest studentów UW. Władze uczelni wezwały policję
Policja interweniowała w środę 12 czerwca na proteście studentów w obronie wolności Palestyny. Manifestacje trwają od kilkunastu dni, jednak protest wezbrał na sile. Jego skala sprawiła, że rektor Uniwersytetu Warszawskiego zdecydował się wezwać mundurowych.
- Policję wezwano na zgłoszenie władz uczelni. Nie zatrzymano żadnej osoby, wylegitymowano uczestników protestu - usłyszeliśmy w Komendzie Stołecznej Policji. Po południu przejście przy bramie UW było już drożne.
Na jednym z nagrań z protestu, które pojawiły się w sieci, widać, jak policjant rozmawia z protestującymi studentami, tłumacząc zasadność interwencji na wezwanie rektora UW. Mundurowych poproszono, by wyegzekwowali porządek na zablokowanych ciągach komunikacyjnych.
Jeszcze we wtorek w sieci na profilu UW z Palestyną pojawiło się nagranie z innym incydentem. Cofające auto omal nie potrąciło goniących kierowcę studentów. W opisie zaznaczono, że autem miał jechać kanclerz UW Robert Grey. Widać, jak protestujący obstawiają pojazd.
W obronie studentów stanęli politycy Lewicy. Maciej Konieczny przekazał, że "rektor Nowak nasłał policję na pokojowo prostujących studentów, zamiast normalnie wyjść i porozmawiać". Ocenił, że sięganie po policję to porażka władz uniwersyteckich. "To jest sprawa pomiędzy kadrą i studentami. Ale na użycie siły przeciw studentom nie będzie mojej zgody" – dodał Adrian Zandberg z partii Razem.
UW: Grupy wtargnęły do budynków, zakłócają naukę
Biuro prasowe UW wydało w środę komunikat w związku z protestami studentów. Uczelnia zaznacza, że nie może dochodzić do sytuacji, w której protestujący blokują wyjście bądź wyjazd z kampusu kobiecie w ciąży czy pracownikowi, który ma przyjąć kolejną dawkę chemioterapii. "Nie można pozwolić na zakłócanie zajęć i egzaminów przez kilkunastoosobowe grupy, które – wtargnąwszy do budynków uniwersyteckich czy sal dydaktycznych – zakłócają spokojną naukę i pracę innym. Nie ma też zgody na protest, w ramach którego niszczone jest mienie, zarówno to uniwersyteckie, jak i osób prywatnych" – oświadczyło biuro prasowe uniwersytetu.
Uczelnia wyjaśnia, że wezwała policję "kierując się troską o bezpieczne funkcjonowanie Uniwersytetu, a także dążeniem do zapewnienia możliwości swobodnego korzystania przez studentów i pracowników z należnych im praw i wolności, tym samym przywrócenie naruszonego ładu i porządku". Zaznaczono, że "nie można pozwolić, żeby otwartość i tolerancja uczelni były postrzegane jako zachęta do działań sprzecznych z prawem i dobrymi obyczajami".
Źródło: Radio ZET/X/Uw.edu.pl