Bosak pisze o studentach z Afryki. Burza i ostra reakcja władz Lublina
Wpisy wicemarszałka Sejmu Krzysztofa Boska na temat zagranicznych studentów wywołały gigantyczną burzę w Lublinie. Polityk Konfederacji zasugerował, że tamtejsze uczelnie stały się „portalem dla migrantów”, a lokalne władze celowo zasiedlają miasto cudzoziemcami. W odpowiedzi na te zarzuty wiceprezydent miasta oraz środowisko naukowe zwołali pilną konferencję prasową, na której przedstawili twarde dane liczbowe i finansowe.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego Krzysztof Bosak krytykuje obecność studentów z Afryki w Lublinie.
- Jakie stanowisko przyjęły władze Lublina w odpowiedzi na krytykę Bosaka.
- Co mówią statystyki o liczbie zagranicznych studentów w Lublinie.
- Które argumenty przedstawiają lubelskie uczelnie na rzecz umiędzynarodowienia.
Bosak wywołał burzę. Poszło o studentów z Afryki
W Lublinie wybuchła burza wokół studentów z zagranicy. Głównie za sprawą wicemarszałka Sejmu Krzysztofa Boska, który udostępniał w mediach społecznościowych wpisy sugerujące, że uczelnie w Lublinie stały się pewnego rodzaju hubem dla studentów m.in. z Afryki, którzy przyjeżdżają do Polski z całymi rodzinami. A wszystko zaczęło się od nagrania promującego kolejną edycję Africa Day Festival w Lublinie, które odbędzie się w dniach 29-30 maja.
Bosak udostępnił m.in. wpis Pawła Usiądka z Konfederacji, który twierdzi, że polskie uczelnie to „potencjalny portal dla imigrantów z całego świata, a system jest skrojony tak, że edukacja zagranicznego studenta oznacza wyższe finansowanie niż edukacja Polaka".
Zwraca uwagę, że w Polsce jest 400 uczelni, a to więcej niż w Hiszpanii, Francji, Włoszech, Niemczech czy Wielkiej Brytanii. Cytuje też słowa Wiktorii Herun, wysokiej rangą urzędniczki lubelskiego urzędu miasta, która powiedziała, że „kiedyś student przyjeżdżał sam, teraz studenci z innych krajów jak Afryka, Indie, Bangladesz przyjeżdżają z rodziną". „Mówi to z dumą, nie z niepokojem" - ocenia Usiądek.
Krzysztof Bosak, udostępniając inny post nawiązujący do sprawy w podobnej tonacji napisał: „Mieszkańcy Lublina, co z wami jest nie tak, że wybieracie władze, które zasiedlają wasze piękne miasto cudzoziemcami?". Wpisy wicemarszałka Sejmu zyskały spore grono odbiorców w mediach społecznościowych, pojawiło się też sporo nienawistnych komentarzy.
Miasto zorganizowało konferencję. „Polityka wdarła się tam, gdzie nie trzeba"
Sprawa zyskała duży rozgłos, dlatego władze Lublina zorganizowały we wtorek konferencję prasową z udziałem wiceprezydenta miasta Tomasza Fulara oraz przedstawicieli tamtejszych uczelni. - Chcemy zdementować te nieprawdziwe informacje, które pojawiły się w przestrzeni publicznej - powiedział wiceprezydent.
- Mamy wrażenie, że gruba polityka wkradła się w sprawy, które nie powinny tej polityki dotyczyć - dodał. Podkreślił, że Lublin jest miastem akademickim, a studenci zagraniczni często wyjeżdżają i promują polską kulturę w krajach, do których wracają.
Studenci z zagranicy zostawiają w Lublinie 480 mln zł rocznie
W trakcie konferencji prasowej padły też konkretne liczby. Podano, że w Lublinie studiuje 60 tys. osób, z czego 8,3 tys. to studenci z zagranicy. Samych studentów z Afryki w Lublinie jest około 2 tys, a to stanowi 3,5 proc. ogółu osób studiujących w Lublinie.
Co więcej, z wyliczeń wynika, że studenci zagraniczni zostawiają w Lublinie prawie 480 mln zł rocznie. Podano też, zdecydowana większość, bo aż 95 proc. studentów z Afryki po zakończeniu edukacji wraca do swojego kraju, część z pozostałych 5 proc. decyduje się na wyjazd do Europy Zachodniej.
Przedstawiciele największych uczelni są zgodni. „To wielka duma"
Głos zabrała również prof. Beata Piskorska, prorektor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego ds. studentów i umiędzynarodowiania. - Dla nas jest to wielka duma, że studenci różnych narodowości i różnego wyznania, i mówię to jako przedstawicielka katolickiej uczelni, mają otwartą drogę do aplikowania i rekrutowania się na lubelskich i ogólnopolskich uczelniach - powiedziała.
Radosław Dobrowolski, rektor UMCS ocenił z kolei, że „umiędzynarodowienie jest elementem wpisanym w krwiobieg szkolnictwa wyższego w Polsce". - Budowanie marki każdego uniwersytetu, każdej szkoły wyższej, opiera się na jej rozpoznawalności w obiegu międzynarodowym - powiedział.
- Inaczej niż przez pryzmat ściągania studentów, wymiany studentów i kadry w obiegu międzynarodowym, nie jesteśmy w stanie tego dokonać. Żeby budować markę uniwersytetu musimy być obecni i rozpoznawalni w skali ogólnoświatowej - stwierdził.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET