Bunt miast piwowarskich. Walka o tożsamość i miliony z podatków
Sejmowy projekt całkowitego zakazu reklamy piwa wywołał falę sprzeciwu w miastach o tradycjach piwowarskich. Największe kontrowersje budzi objęcie restrykcjami piw bezalkoholowych, co zdaniem samorządowców uderzy w sponsorów sportu i kultury. Autorzy zmian argumentują jednak, że reklamy produktów „zero” to ukryta promocja mocniejszych trunków, która dodatkowo oswaja młodzież z kulturą picia.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie zmiany w prawie alkoholowym proponuje Sejm.
- Dlaczego miasta z tradycją warzenia piwa sprzeciwiają się zakazowi.
- Co może być skutkiem zakazu reklamy piwa dla lokalnych społeczności.
- Które argumenty przemawiają za zakazem reklamy piwa zero.
Sejm chce zakazu reklamy piwa. Jest sprzeciw
W Sejmie trwają prace nad zmianami w prawie dotyczącym alkoholu - i jak się okazuje, nie obejdzie się bez sprzeciwu. Emocje budzi przede wszystkim plan wprowadzenia całkowitego zakazu reklamowania piwa, nawet bezalkoholowego. Na to nie godzą się miasta słynące z warzenia "złotego trunku", które stają do walki o lokalną tożsamość.
Prezydent Tychów Maciej Gramatyka zwraca uwagę, że właściciel tyskiego browaru, a zarazem marki znanej w całym kraju, to ważny sponsor sportu i kultury. To także część historii i wizytówka miasta. - Radykalne przepisy mogą uniemożliwić sprawne funkcjonowanie w tych dwóch obszarach - ostrzega.
- W Tychach działa też muzeum browarów. Wydaje mi się, że w ramach tych nowych przepisów pewnym problemem będzie też promowanie wkładu browaru w historię tego miasta. Bo w tym muzeum najmniej mam wrażenie jest o alkoholu, a najwięcej właśnie o historii i tradycji tego miasta - powiedział.
Obawy o miejsca pracy. "To jest coś strasznego"
Arkadiusz Kozłowski z "Solidarności" kompanii piwowarskiej mówi, że "stało się coś, co było nie do pomyślenia". - Chce się zakazać piw bezalkoholowych. Akurat mój browar, który ma zdolność produkcyjną 8,5 mln hektolitrów, specjalizuje się w piwach bezalkoholowych - mówi.
- Klienci to nie tylko młodzi ludzie. Oni mają oczekiwania różnych smaków, te piwa bezalkoholwe sprzedają się coraz lepiej, w przeciwieństwie do zwykłych. To nie jest jakieś przedszkole dla dzieci, które potem będą pić mocniejsze trunki - dodaje.
Podkreśla, że "to wiąże się z miejscami pracy". - Od dziesięcioleci walczymy o ich utrzymanie i to nie jest proste. Natomiast te działania polityczne powodują, że my te miejsca pracy po prostu stracimy. To jest coś okropnego - ocenia Arkadiusz Kozłowski.
Piwo "zero" zachęca do sięgnięcia po mocniejsze trunki?
Samorządowcy zwracają uwagę, że ograniczenia w kwestii reklamy alkoholu to dobre rozwiązanie. Nie rozumieją jednak zakazu promocji piwa "zero". Ich zdaniem wystarczy zmienić opakowania czy etykiet tak, by nie przypominały prawdziwego piwa. Ostrzegają przy tym przed likwidacją browarów, zwolnieniami i stratami dla budżetów miast.
Autorzy sejmowego projektu i zwolennicy zakazu zwracają uwagę, że piwo bezalkoholowe jest produkowane przez te same firmy, co tradycyjny napój. Jego reklama pozwalałaby więc w pewnym sensie na omijanie przepisów. Dodają też, że "zerówki" oswajają młodzież z piciemi i zachęcają do sięgnięcia po mocniejsze trunki.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET