`

Choroba niebieskiego języka na Dolnym Śląsku. Wykryto pierwsze ognisko

2 min. czytania
26.11.2024 21:17
Obserwuj nas na Google

Na Dolnym Śląsku zostało wykryte pierwsze ognisko choroby niebieskiego języka (BTV). Warto podkreślić, że nie stanowi ona zagrożenia dla ludzi. Walczą z nią przede wszystkim hodowcy. Jej pojawienie się może mieć związek z wrześniową powodzią.

Weterynarz
fot. Piotr Kamionka/REPORTER - zdj. ilustracyjne

Choroba niebieskiego języka na Dolnym Śląsku

Chorobę niebieskiego języka wykryto w drugiej połowie listopada na terenie Rajczyna (powiat wołowski) na Dolnym Śląsku. Paweł Szewczyk, Powiatowy Lekarz Weterynarii w Wołowie, przekazał w rozmowie z "Gazetą Wrocławską", że w stadzie liczącym 31 sztuk bydła wykryto 3 zakażenia wirusem. Na razie jest to jedyne ognisko w tym regionie. - Choroba jest przenoszona przez kuczmany. Niewielkie muszki, które kłują zwierzęta i roznoszą wirusa. Istnieje możliwość, że zwierzęta zarażą się od siebie, jednak może się to zdarzyć jedynie przez krew lub nasienie - wyjaśnił Szewczyk, cytowany przez "Gazetę Wrocławską". Do zakażenia mogła się również przyczynić wrześniowa powódź, która nawiedziła Dolny Śląsk. Woda podmyła łąki przy wałach, na których pasły się zwierzęta, a same tereny stały się siedliskiem dla rozwoju bakterii, wirusów, a także tych owadów.

Choroba niebieskiego języka nie jest groźna dla ludzi

"Zgodnie z prawodawstwem UE, choroba niebieskiego języka należy do kategorii chorób C+D+E, co oznacza, że nie jest objęta obowiązkiem zwalczania. Wrażliwe na zakażenie są przeżuwacze, zarówno domowe jak i dzikie, do transmisji dochodzi za pośrednictwem wektorów (kuczmanów), choroba nie stanowi zagrożenia dla ludzi" - czytamy na stronie Głównego Inspektoratu Weterynarii. Nie obowiązują żadne ograniczenia w odniesieniu do pochodzących od przeżuwaczy mięsa i produktów mięsnych, mleka, skór, wełny. GIW podkreśla, że w celu ochrony zwierząt przed chorobą należy:

  • wystrzegać się zakupu zwierząt pochodzących z niewiadomego źródła, bez świadectwa zdrowia,
  • zapewnić okresowe wizyty lekarza weterynarii w gospodarstwie,
  • zwalczać owady w pomieszczeniach inwentarskich, w których przebywają zwierzęta,
  • w przypadku zauważenia objawów nasuwających podejrzenie choroby zakaźnej niezwłocznie zgłosić ten fakt powiatowemu lekarzowi weterynarii bezpośrednio lub za pośrednictwem lekarza weterynarii opiekującego się gospodarstwem albo wójta (burmistrza, prezydenta miasta).

Przypomnijmy, że zgłoszenie podejrzenia wystąpienia choroby niebieskiego języka - zgodnie z ustawą z dnia 11 marca 2004 roku o ochronie zdrowia zwierząt oraz zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt - jest obowiązkiem, którego niedopełnienie stanowi wykroczenie.

Źródło: Radio ZET/Gazeta Wrocławska

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET