Co ze stałą bazą wojsko USA po wyborach połówkowych? Eksperci kreślą scenariusze

3 min. czytania
04.11.2026 21:30
Obserwuj nas na Google

Utrata obu izb Kongresu przez Republikanów sparaliżuje politykę wewnętrzną Białego Domu, ale będzie miała ograniczony wpływ na politykę zagraniczną USA. Jak przekonują w rozmowie z Polską Agencją Prasową eksperci, stała baza wojskowa w Polsce jest nadal w grze.

USA
fot. Michał Kość/Forum

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak wyniki wyborów połówkowych mogą wpłynąć na politykę zagraniczną USA.
  • Dlaczego amerykańska baza w Polsce jest nadal może powstać. 
  • Jak Demokracie mogą utrudnić Donaldowi Trumpowi sprawowanie władzy. 

Wybory do Kongresu. Co z bazą USA w Polsce?

Odbywające się w połowie kadencji prezydenta wybory uzupełniające do Kongresu USA wygrała we wtorek Partia Demokratyczna. Republikanie utracili większość w obu Izbach Kongresu, co sprawi, że Demokraci będą mogli blokować politykę wewnętrzną Donalda Trumpa i wszczynać dochodzenia w sprawach działań amerykańskiej władzy wykonawczej. Przedstawiciele Partii Demokratycznej będą reprezentować w Senacie nawet te stany, które były od dawna bastionami Republikanów, np. Karolinę Południową, Teksas czy Kansas.

Polska Agencja Prasowa zapytała ekspertów - analityka ds. obronności i amerykanistę - jak klęska Republikanów wpłynie na politykę zagraniczną Stanów Zjednoczonych i czy może ona oznaczać paraliż rozmów na temat stworzenia stałej, amerykańskiej bazy wojskowej w Polsce. Wykładowca na Baltic Defence College i redaktor naczelny portalu Defence24 dr Aleksander Olech ocenił, że wyniki wtorkowego głosowania w USA nie oznaczają końca rozmów o dużej amerykańskiej bazie w Polsce.

Oglądaj

- Nawet jeśli zapadłaby decyzja polityczna, przygotowanie i budowa trwałyby kilka lat, a baza mogłaby zacząć działać już po zakończeniu prezydentury Donalda Trumpa. Wiązanie jej losu z jednym głosowaniem jest więc mocno przedwczesne - ocenił Olech. Jego zdaniem na ten moment amerykańska baza w Polsce jest w grze. Ekspert przypomniał także, iż w czasie administracji prezydenta Joe Bidena z Partii Demokratycznej po rosyjskiej inwazji na Ukrainę rotacyjna obecność amerykańskich wojsk w Polsce została zwiększona, a w 2023 roku utworzono stały amerykański garnizon.

- O skali zaangażowania Amerykanów decydują przede wszystkim ocena zagrożeń i decyzje administracji, a nie wygrana Demokratów – zaznaczył Olech. Zastrzegł zarazem, że Polska musi kontynuować rozmowy o bazie i obecności USA, traktując je jako wieloletnią pracę, także po odejściu prezydenta Trumpa. Z kolei amerykanista z Uniwersytetu Warszawskiego prof. Bohdan Szklarski zwrócił z kolei uwagę, że prezydent nie musi prosić o zgodę Kongresu, by negocjować trwałą obecność wojskową w Polsce. Oprócz decyzji politycznej prezydenta Trumpa potrzebne jest jednak także finansowanie bazy, a ono – jak zaznaczył ekspert - zależy od Kongresu.

Jak Demokraci mogą utrudnić rządzenie Trumpowi?

Szklarski przypomniał, że kiedy Polska wchodziła do NATO początkowo sceptyczny wobec rozszerzenia prezydent Bill Clinton także był po przegranych przez Partię Demokratyczną wyborach połówkowych z 1994 roku, ale mimo to doszło z Republikanami do porozumienia. - Ta decyzja o rozszerzeniu sojuszu nie podzieliła elity amerykańskiej, dlatego w sprawie bazy też nie należy bać się oporu Kongresu - zaznaczył. 

Redakcja poleca

Zapytany, do jakiego stopnia wtorkowa przegrana utrudni prezydentowi Trumpowi rządzenie, ekspert ocenił, że w sytuacji tak zdecydowanej dominacji Demokratów w obu izbach Kongresu prezydent będzie „kulawą kaczką” (ang. lame duck). Wyjaśnił, że choć Trump będzie sprawował władzę jeszcze przez dwa lata, jego pozycja polityczna zostanie osłabiona i może dojść do paraliżu w podejmowaniu ważnych decyzji w polityce wewnętrznej.

Demokraci w Izbie Reprezentantów będą mogli np. blokować proponowane ustawy, w tym zmiany podatkowe i kwestie budżetowe. Z kolei Senat, który ma wyłączne prawo zatwierdzania nominacji sędziów federalnych, kandydatów do Sądu Najwyższego i członków gabinetu, będzie utrudniał obsadzanie tych ważnych stanowisk nominatami prezydenta. Ekspert zastrzegł jednak, że w kwestii polityki zagranicznej – co ma znaczenie np. w relacjach z Polską - jest inaczej, bo formalne uprawnienia Kongresu do jej kształtowania nie są zbyt duże. – Dlatego spodziewam się, że prezydent Trump przeniesie swoją uwagę na sferę polityki międzynarodowej, w której będzie się mógł czuć swobodnie – ocenił Szklarski

Midterms w USA. W większości przypadków partia prezydenta coś traci

Amerykańskie wybory uzupełniające (ang. midterms) są powszechne i odbywają się w połowie czteroletniej kadencji urzędującego prezydenta. Są rodzajem referendum na temat pozycji prezydenta i siły partii rządzącej. W USA partia sprawująca władzę w Białym Domu niemal zawsze traci w wyborach połówkowych, co komentatorzy nazywają „karą za połowę kadencji”. 

Według analizy think tanku Brookings Institution spośród 22 wyborów przeprowadzonych w połowie kadencji od zakończenia II wojny światowej, w 20 przypadkach partia prezydenta traciła mandaty w Izbie Reprezentantów. Wyjątek stanowiły jedynie wybory z lat 1998 (za kadencji Demokraty Billa Clintona) oraz 2002 (za kadencji Republikanina George’a W. Busha). W obu tych przypadkach ówcześni prezydenci mieli jednak bardzo wysokie poparcie, odpowiednio ok. 66 proc. i 67 proc., podczas gdy prezydent Trump miał przed wyborami jedynie 33-procentowe poparcie według sondażu IPSOS/Reuters.

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET