Cztery lata czekali aż miasto wstawi im drzwi do klatki schodowej. Dostali "drzwi od toalety"
To historia, której nie powstydziłby się sam mistrz Stanisław Bareja, ale wydarzyła się ona w 2026 roku w Gdańsku. Mieszkańcy gminnej kamienicy przy ulicy Starowiejskiej od czterech lat nie mogli doprosić się u władz miasta, by wstawiono im nowe drzwi do klatki schodowej po tym jak poprzednie zostały skradzione. Po interwencji radnego dzielnicy nowe drzwi nagle się znalazły. Problem w tym, że przypominające... drzwi od toalety. A to nie koniec zwrotów akcji.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego mieszkańcy musieli czekać cztery lata na wymianę drzwi?
- Jak radny Piasecki wpłynął na działania Gdańskich Nieruchomości?
- Co skłoniło Gdańskie Nieruchomości do podjęcia działań?
- Które problemy spowodował brak drzwi w kamienicy?
Absurd w Gdańsku. Drzwi do toalety w klatce kamienicy
Kamienica przy ulicy Starowiejskiej w dzielnicy Letnica jest własnością miasta. Spółka, która zarządza mieniem komunalnym, nazywa się Gdańskie Nieruchomości. To do niej trafiały pisma mieszkańców budynku, którym cztery lata temu ktoś ukradł drzwi od klatki schodowej. Od tego czasu żyli w ciągłym przeciągu, w klatce do której każdy mógł wejść.
- Najgorsze były przeciągi. A już zwłaszcza tej zimy, kiedy na zewnątrz było tak zimno, a klatki nic nie chroniło - mówi reporterowi Radia ZET jedna z mieszkanek kamienicy. Brak drzwi generował też wyższe rachunki za ogrzewanie, stwarzał też brak poczucia bezpieczeństwa, bo do wiecznie otwartej klatki każdy mógł wejść jak do siebie.
Radny pokazał groteskową sytuację w sieci
Sprawę od kilku miesięcy pilotuje przewodniczący Rady Dzielnicy Letnica Sebastian Piasecki. Po raz pierwszy napisał w tej sprawie do Gdańskich Nieruchomości w 2024 roku. - Otrzymałem odpowiedź, że w 2025 roku zostanie to ujęte na liście zadań, że jest już opracowywana koncepcja i poszukiwany jest wykonawca - mówi Radiu ZET Sebastian Piasecki. 2025 rok minął, a klatka przy Starowiejskiej wciąż pozostała otwarta na oścież.
Dlatego radny Piasecki we wtorek 24 lutego nagrał do sieci krótki film, w którym pokazał groteskową sytuację, w jakiej znaleźli się mieszkańcy gminnej kamienicy. Tym razem Gdańskie Nieruchomości postanowiły wziąć się do roboty. W środę przyjechała ekipa i zamontowała nowe drzwi. Jednak nie takie, jakich spodziewali się mieszkańcy. - Przepraszam, że to powiem, ale to wyglądało jak drzwi od toalety - mówi Sebastian Piasecki. - Po co nam takie drzwi, skoro i tak domofon przy nich nie działa i klatka ciągle jest otwarta - dodaje mieszkanka kamienicy.
Sebastian Piasecki w czwartek rano wrzucił do sieci zdjęcie "nowych drzwi". Kiedy kilka godzin później przyjechaliśmy na miejsce, zastaliśmy ekipę fachowców, która wstawiała... kolejne drzwi. Tym razem solidniejsze, brązowe, pasujące kolorystyką do kamienicy. - Tamte drzwi to było źle sprecyzowane zlecenie. To nie były żadne drzwi od toalety, tylko drzwi techniczne - usłyszeliśmy od panów wstawiających drzwi.
"Po dwumiesięcznej zimie wstawiono nam drzwi do toalety"
Chcieliśmy zapytać w Gdańskich Nieruchomościach dlaczego przez cztery lata nic nie zrobiono, a reakcję wymusił dopiero filmik dzielnicowego radnego. Rzecznik spółki Tomasz Sandak odesłał nas do komentarza na Facebooku, jaki zamieścił pod postem Sebastiana Piaseckiego.
- Potwierdzamy, że drzwi do klatki schodowej w tym budynku zostały skradzione cztery lata temu. Zdajemy sobie sprawę, że montaż drzwi zastępczych nastąpił po zbyt długim czasie. Jesteśmy w trakcie realizacji dokumentacji projektowej, która pozwoli na odtworzenie oryginalnych drzwi. Przepraszamy mieszkańców za niedogodności. Weryfikujemy wewnętrznie przyczyny opóźnienia i wdrażamy działania, które mają zapobiec takim sytuacjom w przyszłości - napisały Gdańskie Nieruchomości.
- Po mega mroźnej dwumiesięcznej zimie wstawiono nam dzisiaj drzwi. Drzwi do toalety. I nie wiem czy jesteśmy w kiblu czy w d***e. Ciekawe co na to konserwator zabytków? Może obklei klinkierem? - skomentowała całą sytuację mieszkanka kamienicy przy Starowiejskiej.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET