Cztery osoby zatrzymane ws. fałszywych alarmów. „Prawdopodobnie będą kolejne"
Czwarta osoba została zatrzymana w sprawie serii fałszywych alarmów m.in. w siedzibie TV Republika – dowiedziała się reporterka TVN24. – Trwają przesłuchania, cztery osoby są zatrzymane, prawdopodobnie będą kolejne – powiedział stacji premier Donald Tusk.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak doszło do zatrzymania osób związanych z fałszywymi alarmami.
- Dlaczego fałszywe alarmy uderzały w media i polityków.
- Co łączy fałszywe alarmy z nowym typem zagrożenia według ekspertów.
Cztery osoby zatrzymane w sprawie fałszywych alarmów
Minister Marcin Kierwiński poinformował w środę o pierwszych zatrzymaniach w sprawie serii fałszywych alarmów, które uderzały w media i polityków, w tym w prezydenta Karola Nawrockiego. Dwie osoby tymczasowo trafiły do aresztu, mają 20 i 21 lat. Szef MSWiA wspominał wcześniej, że to osoby młode. Trzeci mężczyzna, Wiktor P., został zatrzymany we wtorek wieczorem. Mężczyzna prawdopodobnie usłyszy zarzuty. Jak ustalił Onet, Wiktor P. już rok temu postawił na nogi ABW, zapowiadając zamach bombowy w budynku mieszkalnym.
Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski w czwartek w TVN24 przekazał, że służby interesowały się tymi osobami już wcześniej. Informację o zatrzymaniu czwartej osoby potwierdził także Onet. Portal ustalił, że jest obecnie przesłuchiwana przez policję. Przypomnijmy, że 23 maja służby weszły do mieszkania matki prezydenta Karola Nawrockiego. Wyłamano zamki w związku ze zgłoszeniami o zagrożeniu życia. Okazały się jednak fałszywe.
Wcześniej policja interweniowała w mieszkaniu szefa Telewizji Republika Tomasza Sakiewicza po, jak się później okazało, również fałszywym alarmie. O interwencji służb przed blokiem, w którym mieszka, informował też były szef BBN Sławomir Cenckiewicz. Policja pojawiła się także na posesji Jarosława Kaczyńskiego na warszawskim Żoliborzu.
Fałszywe alarmy to część nowego zagrożenia?
Fałszywe alarmy i internetowe grupy „nakręcające się” przemocą mogą być przejawem nowego typu zagrożenia – ocenił kierownik Centrum Analiz Społeczeństwa Informacyjnego Uczelni Korczaka dr Konrad Ciesiołkiewicz. Jego zdaniem tego typu aktywność wpisuje się w mechanizmy opisywane przez Europol i instytucje zajmujące się przeciwdziałaniem radykalizacji.
– To spełnia szerokie kryteria tego, co określa się dziś mianem „com” – sieciowych grup funkcjonujących całkowicie online. Często te osoby nawet się fizycznie nie znają, ale działają według określonej logiki medialnej – sieciują się, budują relacje zależności, nakręcają się wzajemnie – ocenił ekspert w rozmowie z PAP. – Im większy „dym” ktoś zrobi, im większą wywoła panikę czy chaos, tym bardziej rośnie jego status w grupie – dodał.
Źródło: Radio ZET/TVN24/Onet/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET