Polacy zamawiają antybiotyki przez receptomaty. “Brak świadomości”
Receptomaty robią furorę w Polsce: korzysta z nich ponad milion pacjentów rocznie. Zjawisko może być niebezpieczne, zwłaszcza że przez telefon zamawiane są m.in. antybiotyki, którymi Polacy leczą się na własną rękę. Do czego prowadzi nadużywanie antybiotyków? Zapominamy, jak poważne mogą być konsekwencje.
- W Polsce rozkręca się sezon infekcyjny. Jednocześnie spada dostępność kluczowych antybiotyków w aptekach.
- Zdaniem dr n. med. Aleksandra Biesiady z Polskiego Towarzystwa Medycyny Rodzinnej ogromnym problemem jest zbyt łatwy dostęp do recept na antybiotyki.
- Eksperci alarmują: działalność receptomatów powinna być ograniczona.
Dostęp do antybiotyków przez telefon powinien być ograniczony
Od wielu tygodni w komunikatach przekazywanych przez GIF dotyczących dostępności leków, pojawiają się ostrzeżenia o braku ważnych antybiotyków. Brakuje m.in. klarytromycyny: antybiotyku na krztusiec, na który choruje coraz więcej Polaków. Leki z klarytromycyną, trafiły kilka dni temu do wykazu leków zagrożonych brakiem dostępności na terenie całego kraju. Niepokojący jest fakt, że antybiotyk ten nie jest produkowany na terenie Polski, a przerwy w dostawach oznaczają realny problem pacjentów. Dlaczego brakuje leków?
Jak alarmują farmaceuci, to konsekwencja m.in. wystawiania recept przez telefon. O zagrożeniach związanych z receptomatami mówiło się wiele w kontekście leków psychotropowych. Obecnie recepty na leki psychotropowe, opioidowe i marihuanę medyczną nie mogą być wydawane bez zbadania pacjenta. Teraz eksperci zwracają uwagę na antybiotyki, które Polacy przyjmują bez kontroli lekarza, zamawiając je właśnie przez receptomat. Ich zdaniem, zasady wystawiania recept na antybiotyki powinny zostać jak najszybciej uregulowane.
– Niestety wciąż zbyt chętnie sięgamy po antybiotykoterapię na wczesnych etapach infekcji. Pacjenci sami się często tego domagają. Mamy też wciąż stosunkowo łatwy dostęp przez receptomaty do uzyskania recept na różnego rodzaju preparaty, także niestety na antybiotyki. Proszę zwrócić uwagę, że antybiotyków nie ucięto tym rozporządzeniem ministerialnym, czyli de facto tutaj dostęp jest nadal dość otwarty. Z jednej strony jest brak świadomości pacjentów, a z drugiej chęć, oczekiwanie, założenie, że to mi pomoże – mówił dr Biesiada w programie „Kwadrans z farmacją”.
Takie zjawisko przyczynia się nie tylko do braków leków, ale tez może być bardzo niebezpieczne dla samych pacjentów, którzy sami stawiają sobie diagnozy. Polacy nie mają czasu na chorowanie i wybierają najszybsze metody leczenia. Liczą, że antybiotyk szybko pomoże, tymczasem często zażywają lek niezgodnie z zaleceniami (bo ciężko przekazać je pacjentowi przez telefon, bez badania). Bez kontroli biorą antybiotyki na infekcje wirusowe czy też przerywają terapię w połowie leczenia, od razu gdy zauważą poprawę.
– Przypominam, że jeśli chodzi o górne drogi oddechowe, to w zasadzie w 90% będą to infekcje wirusowe. Więc jednak tutaj powinniśmy zachowywać wstrzemięźliwość, jeśli chodzi o stosowanie antybiotyków – mówi dr Aleksander Biesiada.
Nadużywanie antybiotyków może się źle skończyć
Pacjent, który nadużywa antybiotyków, może doprowadzić do sytuacji, w której lekarz nie będzie miał go czym leczyć: jego organizm przestanie reagować na większość leków. W skali globalnej antybiotykooporność może mieć tragiczne konsekwencje. Już teraz wielu pacjentów nie ma dostępu do skutecznego leczenia. WHO szacuje, że z powodu antybiotykooporności umiera rocznie około 75 tysięcy osób na świecie. Ma być jeszcze gorzej.
– W roku 2050 z powodu zakażeń wieloopornymi ustrojami będzie umierać rocznie 10 milionów, co przewyższy śmiertelność na skutek chorób nowotworowych – mówi Waleria Hryniewicz, specjalistka w mikrobiologii lekarskiej.
Źródło: Radio ZET/mgr.farm/farmacja.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET