Czy warto iść na studia? „Dyplom nie gwarantuje dziś ani pracy, ani dobrych zarobków”

4 min. czytania
10.08.2026 18:55
Obserwuj nas na Google

Aż 78 proc. pracodawców przy zatrudnianiu stawia przede wszystkim na doświadczenie, a 77 proc. na praktyczne umiejętności. Wykształcenie wyższe jest kluczowe zaledwie dla co piątej firmy w Polsce. Najnowsze dane GUS oraz raport Grupy Progres wskazują, że brak studiów przestał być barierą w budowaniu kariery. - Sam dyplom nie daje dziś gwarancji sukcesu - podkreśla Anna Pietraszko z Grupy Progres. Wobec tego, czy w 2026 r. nadal warto iść na studia?

Uniwersytet Warszawski (zdjęcie ilustracyjne)
fot. Michal Zebrowski/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie kryteria są najważniejsze dla pracodawców przy wyborze kandydata.
  • Dlaczego dyplom uczelni nie gwarantuje już sukcesu zawodowego.
  • Co decyduje o sukcesie w sektorze nowych technologii.
  • Które zawody wymagają nadal wyższego wykształcenia.

- Studia nadal mają ogromną wartość i w wielu profesjach są konieczne. Dają solidne podstawy merytoryczne i rozwijają kompetencje, których trudno nauczyć się wyłącznie w praktyce. Nie można jednak zakładać, że sam dyplom gwarantuje dziś dobrą pracę albo wysokie zarobki. Rynek zmienia się szybciej niż programy nauczania, dlatego coraz większego znaczenia nabierają gotowość do ciągłego uczenia się, zdobywanie nowych umiejętności i praktyczne doświadczenie - mówi Anna Pietraszko, Dyrektor Projektów Consultingowych, HR i Szkoleniowych w Grupie Progres.

Przed pytaniem dotyczącym dalszego rozwoju edukacyjnego stoją tegoroczni maturzyści. Wypłynęły właśnie najnowsze dane Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, według których maturę zdało 81,1 proc. abiturientów (w liceach 85,9 proc., w technikach 71,3 proc., a w szkołach branżowych II stopnia 15,4 proc.). Do sierpniowej poprawki może podejść 12,3 proc. zdających, zaś 6,6 proc. nie zdało egzaminów z więcej niż jednego przedmiotu. Choć dla wielu młodych ludzi to moment wyboru uczelni, coraz liczniejsza grupa decyduje się ominąć akademickie mury i od razu wejść na rynek pracy.

Większość pracujących Polaków nie ma wykształcenia wyższego. Na co patrzy pracodawca?

Przekonanie, że posiadanie tytułu magistra lub licencjata jest bezwzględnym warunkiem zawodowej stabilizacji, wyraźnie traci na aktualności. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego za I kwartał 2026 r. wynika, że na 17,238 mln osób aktywnych zawodowo w Polsce, wyższym wykształceniem legitymuje się 7,532 mln (44 proc.). Oznacza to, że aż 56 proc. pracujących Polaków (9,706 mln osób) nie posiada dyplomu ukończenia studiów.

Według raportu Grupy Progres podejście pracodawców do procesu rekrutacji przeszło ogromną ewolucję, a tytuł naukowy przestał być przepustką do zatrudnienia. Zapytani o najważniejsze kryteria przy wyborze kandydata, pracodawcy wskazali:

  1. Doświadczenie zawodowe - 78 proc.
  2. Kwalifikacje i umiejętności - 77 proc.
  3. Kompetencje miękkie (np. komunikatywność, praca w zespole) - 60 proc.
  4. Kompetencje twarde - 47 proc.
  5. Wykształcenie formalne - jedynie 20 proc.
Redakcja poleca

Zdaniem Anny Pietraszko szefowie firm wolą stawiać na potencjał i elastyczność kandydata, oferując rozwój wewnątrz organizacji. Aż 56 proc. firm zapewnia swoim pracownikom kursy i szkolenia, 27 proc. umożliwia podnoszenie kwalifikacji, 23 proc. wysyła zespoły na konferencje branżowe, a 8 proc. finansuje naukę języków czy studia podyplomowe. - Ostatecznie to właśnie kompetencje, zaangażowanie i umiejętność dostosowania się do zmian coraz częściej decydują o sukcesie zawodowym, niezależnie od tego, czy ktoś ukończył studia, czy rozwijał się inną ścieżką - zaznacza ekspertka Grupy Progres.

Od juniora do dyrektora. Praktyka wygrywa z teorią

Zdaniem Pietraszko na polskim rynku rośnie liczba przykładów dynamicznych awansów bez dyplomu. Osoba z wykształceniem średnim czy zawodowym zaczyna pracę od stanowiska operacyjnego lub juniorskiego, po czym dzięki szkoleniom i wsparciu przełożonych awansuje na stanowiska specjalistyczne, koordynatorskie, a nawet menedżerskie.

- Na stanowiska specjalistyczne, eksperckie i menedżerskie nadal najczęściej aplikują osoby z wyższym wykształceniem i w wielu profesjach jest ono niezbędne. Zdarza się jednak, że do procesu rekrutacyjnego trafia kandydat bez dyplomu uczelni, ale z bogatym doświadczeniem, imponującym portfolio i umiejętnościami zdobywanymi przez lata. Taka osoba potrafi skutecznie konkurować z absolwentami studiów, a niekiedy nawet się wyróżnia dzięki determinacji, samodzielności i konsekwencji w rozwoju zawodowym - podsumowuje Anna Pietraszko.

Czy warto jeszcze iść na studia?

Studia nie straciły całkowicie na znaczeniu, jednak ich rola uległa przewartościowaniu. Wyższe wykształcenie pozostaje absolutnie konieczne w zawodach, takich jak medycyna, prawo, psychologia, architektura, administracja publiczna czy inżynieria.

Równolegle rozwija się jednak sektor nowych technologii, w którym programy akademickie nie nadążają za zmianami. Jak raportuje World Economic Forum, wśród najszybciej rozwijających się profesji do 2030 r. znajdą się specjaliści big data, inżynierowie fintech oraz eksperci AI i machine learning. W tych obszarach, podobnie jak w branży social media i marketingu cyfrowym, o sukcesie decyduje praktyka, opanowanie narzędzi i portfolio projektów.

Dodatkowo dane GUS („Popyt na pracę 2025”) pokazują, że spośród 94,3 tys. wolnych etatów w Polsce, najwięcej poszukiwanych pracowników dotyczyło obszarów opartych na praktyce: robotników przemysłowych i rzemieślników (19,7 tys.), operatorów maszyn (16,1 tys.), pracowników usług i sprzedawców (8 tys.) oraz prac prostych (6,1 tys.). Oznacza to, że dyplom uczelni wyższej nadal bywa cenny, ale przestał być gwarancją kariery. O sukcesie na rynku pracy w 2026 r. decydują przede wszystkim elastyczność, stale aktualizowane umiejętności i udokumentowane doświadczenie.

Źródło: Radio ZET/Grupa Progres

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET