`

Dominik Z. staranował policjanta i uciekł. "Działanie było celowe"

4 min. czytania
07.03.2024 14:22
Obserwuj nas na Google

Wyrok 8 lat i 6 miesięcy więzienia usłyszał w czwartek Dominik Z., który potrącił autem policjanta w podpoznańskiej Dąbrówce. Mężczyzna został oskarżony o usiłowanie zabójstwa. Sąd zmienił jednak kwalifikację czynu i uznał oskarżonego za winnego m.in. w związku z czynną napaścią na funkcjonariusza.

fot. Stanislaw Bielski/REPORTER

Wszystko wydarzyło się na początku października 2021 roku. W godzinach popołudniowych w Dąbrówce pod Poznaniem funkcjonariusze kryminalni próbowali zatrzymać złodzieja samochodu. Kiedy policjanci podjęli próbę, mężczyzna ruszył autem w ich kierunku i w efekcie potrącił jednego z nich. Mundurowi użyli broni, mimo to auto odjechało. Ranny funkcjonariusz został zabrany do szpitala.

Około 30 minut po zdarzeniu w Luboniu policjanci znaleźli porzucony samochód, którym uciekający potrącił funkcjonariusza. Następnie otrzymali informację z jednego z poznańskich szpitali, że do placówki trafił mężczyzna z ranami postrzałowymi. W związku ze zdarzeniem prokuratura przedstawiła 33-letniemu wówczas Dominikowi Z. zarzut usiłowania zabójstwa funkcjonariusza policji i zarzut paserstwa. Proces rozpoczął się w maju 2023 roku. Na ławie oskarżonych wraz z nim zasiadł jego brat Mikołaj Z. (oskarżony o współudział w paserstwie), a także Piotr Z., oskarżony o kradzież samochodu z włamaniem.

Redakcja poleca

Potrącił policjanta pod Poznaniem. Sąd ogłosił wyrok

W czwartek w sądzie okręgowym zapadł wyrok w tej sprawie. Dominik Z. usłyszał zmienioną kwalifikację czynu i został uznany za winnego tego, że "działając z zamiarem ewentualnym spowodowania ciężkich obrażeń ciała w celu uniknięcia zatrzymania na gorącym uczynku popełnienia przestępstwa, uderzył kierowanym przez siebie samochodem funkcjonariusza Komendy Miejskiej Policji podczas i w związku z pełnieniem przez niego obowiązków służbowych".

Dominik Z. został uznany także za winnego przestępstwa paserstwa. Sąd wymierzył mu karę łączną 8 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności. Sąd zasądził także od Dominika Z. na rzecz pokrzywdzonego policjanta zadośćuczynienie w kwocie 50 tys. zł. Sędzia Katarzyna Wolff podkreśliła w uzasadnieniu wyroku, że oskarżony "miał pełną możliwość zaobserwowania, zauważenia pokrzywdzonego i skorygowania ruchu swojego pojazdu tak, by uniknąć zderzenia. Jednakże z zeznań świadków wynika, że oskarżony skręcił kierownicę właśnie tak, by trafić pokrzywdzonego, a po uderzeniu odjechał z miejsca zdarzenia".

"Biegli wyliczyli prędkość poruszania się samochodu na 24 km/h. Jest to taka prędkość, która też pozwoliłaby oskarżonemu na zatrzymanie się, a przynajmniej na przyhamowanie, jednakże ani nie było śladu hamowania na nawierzchni jezdni, ani świadkowie nie zeznali, by zobaczyli, że pojazd hamuje. Z tego względu sąd uznał, że działanie oskarżonego Dominika Z. było celowe. Oskarżony celowo skierował pojazd w stronę policjanta, celowo go uderzył, aby uniknąć zatrzymania" - dodała.

Sędzia zaznaczyła także, że oskarżony doskonale wiedział, że ma do czynienia z funkcjonariuszami policji. Mieli oni odblaskowe opaski, świadkowie zeznali, że słyszeli okrzyki: "stój, policja!, "stój, bo strzelam!". - Sąd uznał jednak, że nie można przypisać oskarżonemu usiłowania zabójstwa funkcjonariusza policji. Nie każde bowiem potrącenie pieszego kończy się, na szczęście, śmiercią. Mając na względzie prędkość pojazdu, z jaką w momencie uderzenia poruszał się oskarżony […], sąd uznał, że przy tej prędkości oskarżony nie liczył się z tym, że wskutek potrącenia policjanta spowoduje śmiertelny skutek tego zdarzenia - podkreśliła.

Dominik Z. usłyszał nieprawomocny wyrok. "Wyjątkowa buta i arogancja"

Mikołaj Z. został skazany na 1 rok więzienia, zaś Piotr Z. 3 lat pozbawienia wolności. Odnosząc się do wymiaru kary wymierzonej oskarżonym, sędzia zaznaczyła, że wszyscy oskarżeni w tej sprawie byli już wcześniej karani, a ponadto Piotr Z. odpowiadał w warunkach recydywy.

- Jeżeli chodzi o Dominika Z., sąd wziął pod uwagę, że dopuścił się napaści na funkcjonariusza publicznego, osoby, której zadaniem jest ochrona porządku prawnego, która była na służbie. Nadto sąd wziął pod uwagę fakt, że oskarżony działał z determinacją, z konsekwencją, w żadnym momencie nie doszło do refleksji z jego strony - kontynuował swoją jazdę, zamierzając zapewne uciec z miejsca zdarzenia, na co nie pozwolił mu jednak jego stan zdrowia i doznany uraz wskutek postrzału - mówiła sędzia.

Dodała, że "sąd miał też nad uwadze wyjątkową butę, arogancję ze strony oskarżonych". - Fakt, że oskarżeni Dominik i Mikołaj Z., czy wobec pokrzywdzonego oraz innych funkcjonariuszy policji wykazywali lekceważenie, czy nawet wrogość, o czym świadczy fakt, że Mikołaj Z. przed rozprawą splunął pokrzywdzonemu pod nogi. Natomiast oskarżony Dominik Z., składając swoje wyjaśnienia, wskazał, że nigdy w sposób zamierzony nie uderzyłby człowieka, a tym bardziej zwierzęcia. Wszystko to wskazuje na to, że Dominik Z. zasługuje na wymierzenie mu surowej kary - podkreśliła.

Dodała także, że, mimo iż sam oskarżony, a także jego obrońca próbowali przerzucić odpowiedzialność za całe zdarzenie na funkcjonariuszy policji, to "sąd nie dopatrzył się w działaniu pokrzywdzonego funkcjonariusza żadnego naruszenia zasad, czy też procedur". - Pokrzywdzony strzelił w kierunku oskarżonego w tym momencie, kiedy nie miał innego wyjścia, ponieważ samochód znajdował się tak blisko niego, że strzelając do oskarżonego, ratował swoje życie, a na to, by strzelić na przykład w opony czy w części karoserii samochodu po prostu nie było nie czasu, co wynika również z opinii biegłych - zaznaczyła sędzia.

Wyrok nie jest prawomocny

Na ogłoszeniu orzeczenia nie było prokuratora. Obrońca Dominika Z. już zapowiedziała apelację. W mowach końcowych prokurator zażądał uznania oskarżonych za winnych zarzucanych im czynów i wymierzenia im kary - w przypadku Dominika Z. kary łącznej 11 lat pozbawienia wolności oraz nawiązki na rzecz pokrzywdzonego policjanta w wysokości 10 tys. zł. Dla Mikołaja Z. prokurator wniósł o karę 1 roku pozbawienia wolności, zaś dla Piotra Z. kary 3 lat więzienia.

Obrońcy oskarżonych wnieśli o uniewinnienie i zaznaczyli m.in. że "poza zeznaniami świadków w sprawie nie ma żadnych dowodów", podważyli także opinie biegłych. Z kolei pełnomocnik pokrzywdzonego policjanta - poza uznaniem winy oskarżonych - wniósł także o zasądzenie na rzecz pokrzywdzonego kwoty 80 tys. zł tytułem zadośćuczynienia.

Źródło: Radio ZET/PAP

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET