Dane 67 tys. pacjentów z Poznania wyciekły do sieci? "Numery PESEL, rozpoznane choroby, leki"
Dane blisko 70 tys. pacjentów szpitala przy ul. Lutyckiej w Poznaniu wyciekły do sieci? Sprawę wyjaśnia prokuratura oraz Urząd Ochrony Danych Osobowych.
Dane prawie 70 tys. pacjentów ze szpitala w Poznaniu wyciekły?
Spółka ABC Akademia dotarła do szczegółowych danych o leczeniu ponad 67 tys. pacjentów jednego z poznańskich szpitali, które znajdowały się na serwerze wynajętym w Sprint Data Center. - Była tam baza zawierająca numery PESEL, pozwalająca na jednoznaczną identyfikację osób, daty ich przyjęcia do szpitala i daty wypisów, wykonywane zabiegi i ich ceny. Są tam też dane wrażliwe np. rozpoznane choroby i przepisane leki - powiedział w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Borys Nowaczyk, pełnomocnik firmy ABC.
Pełnomocnik podkreślił, że firma nie ma żadnych wątpliwości, że są to dane, których administratorem jest Szpital Wojewódzki w Poznaniu i dotyczą pacjentów, którzy byli tam leczeni w okresie od 2 września 2017 do 30 kwietnia 2019 roku. - O serwerze dowiedzieliśmy się po rezygnacji ze stanowiska poprzedniego prezesa spółki ABC, który był również jej programistą - zaznaczył obecny prezes Maciej Frasunkiewicz. Po odblokowaniu serwera i jego inwentaryzacji okazało się, że prowadzone były na nim prace nad oprogramowaniem dla szpitali.
Wyciek danych pacjentów szpitala w Poznaniu? Sprawę bada prokuratura
Początkowo firma ABC myślała, że dane pacjentów umieszczone na serwerze nie są rzeczywiste, ale kolejne audyty potwierdziły, że dane należą do pacjentów szpitala przy ul. Lutyckiej w Poznaniu. Na serwerze znajdowały się również dane finansowej placówki. W 2022 roku o sprawie powiadomiono UODO oraz prokuraturę rejonową, która wszczęła dochodzenia w sprawie przetwarzania danych osobowych bez uprawnienia.
- Postępowanie przygotowawcze jeszcze trwa, toczy się "w sprawie", a nie "przeciwko komuś". Obecnie prokurator czeka na opinię biegłego z zakresu informatyki - powiedział w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Łukasz Wawrzyniak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. - Mieliśmy nadzieję, że UODO zawiadomi szpital, ale tak się nie stało. Dlatego w marcu ubiegłego roku zrobiliśmy to sami. Spotkałem się w tej sprawie z dyrektorem szpitala Piotrem Nowickim i inspektorem danych osobowych - zaznaczył Maciej Frasunkiewicz. Zdaniem prezesa ABC, lecznica miała 72 godziny, aby powiadomić pacjentów.
Skąd dane szpitala na wynajętym serwerze?
- Naszym zdaniem były one wykorzystane przez byłego prezesa do tworzenia i testowania oprogramowania dla szpitali, które teraz spółka jego i jego żony oferuje. Zresztą ta pani również w przeszłości była związana z naszą firmą, ale odeszła znacznie wcześniej i w latach 2016 - 2019 była już wicedyrektorem ds. finansowych właśnie w szpitalu przy Lutyckiej - powiedział Borys Nowaczyk. Pełnomocnik podkreślił też, że prezes i jego żona byli jedynymi osobami, które miały dostęp do serwera Sprint Data Center.
Dane miały zostać wgrane na serwer 17 kwietnia 2020 roku. - Ponadto kolejne audyty serwerów pocztowych spółki ujawniły maile z mniejszymi plikami danych, które małżonkowie już wcześniej przesyłali między sobą. To wszystko przekazaliśmy prokuraturze, podobnie jak nośniki danych i cały materiał dowodowy - dodał pełnomocnik. Były szef spółki w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" przekonuje, że cała ta sprawa, to efekt konfliktu między dwiema mikrofirmami, który dodatkowo ma podłoże rodzinne.
Szpital nie powiadomił pacjentów
"Na chwilę obecną, z uwagi na trwające czynności organów ścigania, nie możemy jednoznacznie potwierdzić, iż do wyniesienia danych doszło w sposób faktyczny" - napisał w przesłanym do "Gazety Wyborczej" oświadczeniu Konrad Napierała, rzecznik prasowy szpitala. Dodatkowo lecznica o sprawie poinformowała prokuraturę i UODO. Szpital przy ul. Lutyckiej w Poznaniu podlega Urzędowi Marszałkowskiemu Województwa Wielkopolskiego. Według wicemarszałek Pauliny Stochniałek, szpital zastosował odpowiednią ścieżkę prawną.
Źródło: Radio ZET/"Gazeta Wyborcza"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET