Obserwuj w Google News

Długa lista zagadek ws. Maksymiliana F. Mężczyzna zapowiadał, że "policjanci są do likwidacji"

3 min. czytania
05.12.2023 10:09
Zareaguj Reakcja

Maksymilian F. nie był zakuty w kajdanki, choć przed postrzeleniem dwóch funkcjonariuszy został zatrzymany przez policję. Dlaczego? - pyta Onet. Wątpliwości wokół sprawy morderstwa dwóch policjantów we Wrocławiu jest więcej.

Zatrzymanie Maksymiliana F.
fot. KWP Wrocław

Maksymilian F. jest oskarżony o zabójstwo dwóch policjantów - Daniela Ł. i Ireneusza M. Funkcjonariusze zostali postrzeleni w głowę późnym wieczorem w piątek w trakcie zatrzymania i czynności z mężczyzną, który poszukiwany był listem gończym. Wokół bulwersującej sprawy jest wiele znaków zapytania.

Pierwsza wątpliwość, którą opisał Onet, dotyczy miejsca pierwszego zatrzymania Maksymiliana F. Miało do niego dojść we wsi Kiełczów, położonej na północny wschód od Wrocławia. Jednak kobieta, która mieszka pod adresem wpisanym w policyjny protokół, zaprzeczyła, że w tym miejscu znajdował się oskarżony i poszukiwany listem gończym - dodał portal.

Redakcja poleca

Wrocław. Maksymilian F. zabił dwóch policjantów. Długa lista wątpliwości

Maksymilian F. miał zostać w piątek ok. godz. 20 przeszukany w komisariacie przy ul. Połbina, choć nie ma tam do tego warunków. Następnie zapadła decyzja o osadzeniu mężczyzny w komisariacie Wrocław-Krzyki przy ul. Ślężnej. Według Onetu w tym momencie zaczęła się seria wydarzeń, która doprowadziła do śmierci policjantów i jest pełna zagadek.

"Policja nie ujawnia, jak doszło do tego, że Maksymilian F. miał przy sobie broń, najprawdopodobniej czarnoprochowy rewolwer, na który nie potrzeba specjalnego pozwolenia, ale który może zabić. Ani dlaczego w ogóle przewieziono go na ul. Połbina, skoro nie było tam wolnego miejsca na dołku? Przecież policja musiała sobie zdawać sprawę z tego, że poszukiwanego listem gończym trzeba będzie zatrzymać" - dodał portal.

Nieoznakowanego hyundaia z dwoma policjantami w środku odnalazł 21-letni Kacper M. Gdy zajrzał do środka pojazdu blokującego przejazd na ulicy, odkrył dwóch mężczyzn z ranami postrzałowymi głowy. Daniel Ł. i Ireneusz M. trafili do szpitala, ale ich życia nie udało się uratować.

Maksymilian F. w momencie drugiego zatrzymania w okolicy wrocławskiego zoo miał przy sobie broń i nie był zakuty w kajdanki. Zdaniem Onetu nie jest jasne, czy mężczyzna sam się z nich oswobodził po postrzeleniu funkcjonariuszy, czy może nie był w nie zakuty od początku interwencji.

Kolejna wątpliwość dotyczy gróźb, które pod adresem policji wypowiadał Maksymilian F. w nagraniach na Instagramie. Zapowiadał, że "jeżeli policja będzie próbowała się do niego zbliżyć, otworzy ogień jako pierwszy". Poszukiwany listem gończym za różne przestępstwa mówił dodatkowo, że "policjanci są do likwidacji", on jest osobą "maltretowaną przez policję" i zapowiadał "pożegnanie z fajerwerkami".

- Z uwagi na tragiczne informacje dotyczące śmierci dwóch policjantów prokurator dolnośląskiego pionu przestępczości zorganizowanej Prokuratury Krajowej w najbliższym czasie zmieni Maksymilianowi F. zarzuty z usiłowania zabójstwa na zabójstwo - powiedział Karol Borchólski, prokurator z działu prasowego Prokuratury Krajowej.

We wtorek 5 grudnia o godz. 17 w całej Polsce zawyją syreny - poinformowała na swojej stronie policja. Funkcjonariusze w ten sposób oddadzą hołd policjantom, którzy zostali śmiertelnie postrzeleni przez Maksymiliana F.

Źródło: Radio ZET/Onet

Nie przegap