Doniesienie Rutkowskiego w sprawie „afery Kołodziejczaka”. Prokuratura odmawia

2 min. czytania
07.11.2026 11:21
Obserwuj nas na Google

Nie wiadomo - kto, nie wiadomo - gdzie, nie wiadomo - co. Prokuratura nie dała wiary sensacjom Krzysztofa Rutkowskiego o posłach i wiceministrze. Odmówiła wszczęcia śledztwa z zawiadomienia detektywa w sprawie “afery Kołodziejczaka” - dowiedział się dziennikarz śledczy Radia ZET Mariusz Gierszewski.

Krzysztof Rutkowski
fot. Zbyszek Kaczmarek / Forum

Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa

Śledczy nie znaleźli danych uzasadniających przestępstwo - wynika z informacji Radia ZET. Miesiąc temu po ujawnieniu przez media poważnych oskarżeń o przemoc fizyczną i psychiczną, mobbing oraz nakłanianie do zażywania narkotyków przez posła Koalicji Obywatelskiej i byłego wiceministra rolnictwa Michała Kołodziejczaka, w obronie polityka wystąpił Krzysztof Rutkowski. Detektyw zorganizował konferencję prasową w Sejmie, na której mówił o korupcji polityków i powiązań ze światem przestępczym. Złożył następnie doniesienie do prokuratury, które miało dotyczyć dwóch posłów i wiceministra.

Jak ustalił dziennikarz Radia ZET Mariusz Gierszewski, Prokuratura Okręgowa w Warszawie 4 listopada odmówiła wszczęcia śledztwa. W uzasadnieniu prokuratura powołała się na trzy wątki:

– braku danych dostatecznie uzasadniających przestępstwo doprowadzenia przez ustaloną osobę w nieustalonym bliżej czasie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem nieustalonych bliżej osób narodowości ukraińskiej w celu osiągnięcia korzyści majątkowej w nieustalonej bliżej kwocie w związku z wynajmem kontenerów na cele mieszkaniowe;

– braku znamion czynu zabronionego w sprawie przyjęcia w nieustalonym bliżej czasie i nieustalonym miejscu miliona złotych łapówki, przez ustalone osoby zatrudnione przy produkcji filmu “Skazany na bluesa” w zamian za nadużycie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków;

– braku danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie przestępstwa w sprawie przyjęcia w nieustalonym miejscu i czasie przez ustaloną osobę nieokreślonego pojazdu uzyskanego za pomocą czynu zabronionego polegającego na oszustwie na szkodę firmy leasingowej.

W ostatnim wątku, jak ujawnili autorzy podcastu „W związku ze śledztwem” – Mariusz Gierszewski z Radia ZET i Dominika Długosz z „Newsweeka”, chodziło o wiceministra obrony Cezarego Tomczyka. Detektyw w swoim doniesieniu do prokuratury oskarżył go o jeżdżenie przed laty skradzionym samochodem.

Oglądaj

Krzysztof Rutkowski mówił już o tym w 2020 roku, w jednym z programów sportowych w YouTube. Powiedział wtedy, że przewodniczący klubu Koalicji Obywatelskiej (Tomczyk sprawował wówczas tę funkcję – przyp. red.) został kiedyś "zatrzymany przez niemiecką policję”.

"Poseł Koalicji Obywatelskiej i to znaczący poseł zostaje zatrzymany przez policję niemiecką, rzucony na ziemię, skuty w kajdany. Tylko i wyłącznie immunitet go uratował przed tym, że go nie zamknęli, ponieważ pojazd był zarejestrowany jako poszukiwany” – mówił Rutkowski.

Tomczyk zaprzeczył wówczas tym twierdzeniom. „Moja żona padła kiedyś ofiarą nieuczciwej firmy leasingowej, w związku z czym musieliśmy znaleźć nowy środek transportu w drodze do Strasburga. Cała reszta jest wymyślona przez showmana” – tak skomentował doniesienia Rutkowskiego na swój temat.

Źródło: Radio ZET