Driftowanie na drodze to kosztowne hobby. Grozi za to wysoki mandat
Driftowanie to ulubiona rozrywka młodych kierowców. Na placach, parkingach, przy cmentarzach spotkać można amatorów ćwiczących kontrolowane poślizgi. Są to jednak praktyki nielegalne.
Driftowanie: jaki mandat za to grozi?
„Drift na publicznych drogach jest nie tylko niebezpieczny, ale również nielegalny” – ostrzega Komenda Powiatowa Policji w Węgorzewie. Kwestię driftowania w Polsce regulują artykuł 86 i artykuł 98 Kodeksu Wykroczeń. Artykuł 86 Kodeksu Wykroczeń: „Kto prowadzi pojazd mechaniczny w sposób zagrażający bezpieczeństwu w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny”. Artykuł 98 Kodeksu Wykroczeń: „1. Kto prowadzi pojazd mechaniczny w sposób naruszający przepisy ustawy o ruchu drogowym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny”.
Kwota mandatu za driftowanie to od 200 do nawet 5 000 złotych – w zależności od kategorii przewinienia. Większą karę dostać można przy zakwalifikowaniu czynu jako naruszenie bezpieczeństwa drogowego czy nieumyślne spowodowanie szkody. Za spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym dostać można też nawet 10 punktów karnych. „Osoby zainteresowane driftowaniem powinny szukać legalnych i bezpiecznych miejsc do uprawiania tej formy jazdy, takich jak tor wyścigowy” – instruuje Policja w Węgorzewie.
Najsłynniejszym torem do driftu w Polsce jest Tor Poznań. To właśnie tutaj w 2004 roku odbyły się pierwsze zawody driftingowe w Polsce. Swoje zawody organizowała tu także słynna liga Drift Masters. Inne słynne tory do driftu to m.in.: Tor Kielce, Tor Słomczyn, Tor Wschodzący Białystok czy Autodrom Jastrząb koło Radomia.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET