Dron nad bazą w Redzikowie. Szef MON reaguje. „Wdrożono wszystkie procedury”
Jak przekonywał Władysław Kosiniak-Kamysz, wykryty 15 września dron cywilny nie znajdował się nad bazą w Redzikowie i według jego informacji nie było żadnego zagrożenia dla tej bazy. - Jeśli gdzieś doszło do jakichś niedociągnięć, to będą wyciągnięte konsekwencje - zapowiedział wicepremier i szef MON.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak - według doniesień Onetu - zareagowano na drona przelatującego nad bazą w Redzikowie.
- Co możemy wyczytać w komunikacie MON.
- Co powiedział na ten temat minister Władysław Kosiniak-Kamysz.
Dron nad bazą w Redzikowie. Szef MON komentuje
W poniedziałek wieczorem portal Onet poinformował, że 15 września w pobliżu amerykańskiej bazy obrony przeciwrakietowej w Redzikowie niedaleko Słupska (woj. pomorskie) wykryto nieuprawniony bezzałogowy statek powietrzny. Według portalu zamiast jego neutralizacji lub zestrzelenia wojsko uruchomiło procedury, w ramach których oficer dyżurna z jednostki zadzwoniła m.in. na numer alarmowy 112.
Na konferencji prasowej w Dorohusku Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślił, że dron nie znajdował się nad amerykańską bazą i wdrożone zostały „wszystkie procedury” związane z powiadomieniem policji, będącej odpowiedzialną za poszukiwanie osób naruszających zasady operowania dronami. - Oczywiście, całościowy raport będę miał na biurku. Po jego przeanalizowaniu, jeśli gdzieś doszło do jakichś niedociągnięć, to będą wyciągnięte konsekwencje – powiedział minister obrony narodowej. Zaznaczył, że z uzyskanych przez niego informacji, nie było żadnego zagrożenia dla bazy w Redzikowie.
Do sprawy wcześniej odniosło się MON. „W związku z pojawiającymi się w mediach informacjami na temat rzekomego przebywania drona nad bazą amerykańską w Polsce informujemy, że wykryty ok. kilometr od bazy w Redzikowie cywilny, bezzałogowy statek powietrzny nie stanowił żadnego zagrożenia dla obiektów bazy i był cały czas obserwowany przez wojskowe systemy obrony powietrznej” – podkreślono w komunikacie w mediach społecznościowych.
Resort podał, że bezzałogowiec nie operował nad amerykańską bazą, lecz jego lot „odbywał się z naruszeniem strefy, w której obowiązuje zakaz lotów bezzałogowych statków powietrznych”. Oprócz wykrycia drona zidentyfikowane zostało także miejsce przebywania jego operatora. „Zgodnie z obowiązującymi w Siłach Zbrojnych RP procedurami o zdarzeniu zostały poinformowane instytucje i służby, w tym Policja. Obserwacja obiektu odbywała się pod pełną kontrolą, dron nie zbliżył się do obiektów newralgicznych bazy w Redzikowie” – zakomunikowało ministerstwo.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET