`

„Dziękuję losowi, że tu jestem”. Tak pomagają uchodźcom w Polsce rozpocząć nowe życie

8 min. czytania
20.06.2026 10:00
Obserwuj nas na Google

Pomoc w znalezieniu mieszkania i pracy oraz nostryfikacje dyplomów pozwalający ludziom doświadczającym migracji z powody wojny na wykonywanie w naszym kraju wyuczonego zawodu. Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej na różne sposoby wspiera uchodźców z innych państw - przede wszystkim z ogarniętej konfliktem zbrojnym Ukrainy - w wyjściu na prostą, usamodzielnieniu się, a także w powrocie na ścieżkę zawodową. Z okazji Światowego Dnia Uchodźcy i Migranta pracownicy PCPM opowiedzieli o swojej pracy oraz przytoczyli historie swoich podopiecznych. 

PCPM
fot. PCPM

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie czynniki wpływają na globalną migrację według artykułu.
  • Jakie wsparcie oferuje PCPM uchodźcom w Polsce.
  • Jak program nostryfikacji dyplomów pomaga uchodźcom z Ukrainy.
  • Czym jest projekt 'Wspólnie do Niezależności' dla uchodźców z Ukrainy.

20 czerwca przypada Światowy Dzień Uchodźcy i Migranta. O tym, jak istotne symbolicznie jest to święto przypominają nam nieustannie wojny, przemoc, rewolucje polityczne, a także ekstremalne zjawiska pogodowe, jak susze czy powodzie. To wszystko czynniki, które powodują globalną migrację, zmuszając miliony ludzi do opuszczenia swoich ojczyzn i poszukiwania nie tyle szczęścia i pieniędzy, co pożywienia i dachu nad głowy często daleko od rodzinnych regionów. O znaczeniu tego dnia oraz pomocy, jaką niosą, opowiedzieli w rozmowie z RadioZET.pl pracownicy Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej – jednej z największych polskich organizacji humanitarnych.

Światowy Dzień Uchodźcy i Migranta. Dlaczego to ważne święto?

- Rok 2026 od 2015 dzieli zaledwie 11 lat, ale zdaje się, jakby była to inna epoka. Specjalnie odwołuje się do 2015 roku, ponieważ w Europie za sprawą masowej migracji uchodźców z ogarniętej wojną domową Syrii ten temat był na afiszach mediów. Niestety, dzisiaj jesteśmy w rzeczywistości, gdzie konfliktów na świecie jest znacznie więcej  i nie trzeba daleko szukać, bo odbywa się tuż za naszą granicą – zwraca uwagę Jan Wysocki. Podkreśla on, że nie tylko wojny, ale też i „z roku na rok coraz mniej przewidywalny klimat” powodują masowe przemieszczanie się ludności. - Nie chodzi więc nawet o „ważność” tego dnia, żeby o tym mówić, tylko o to, że migracja i uchodźcy to już jest nasza rzeczywistość, czy tego chcemy, czy nie. Dlatego pytaniem jest jak sobie z nią radzić, a w naszej fundacji mamy na to odpowiedź – dodaje.

Przypomnijmy, że PCPM pomaga tym, którzy najbardziej potrzebują pomocy w najniebezpieczniejszych i w największym stopniu ogarniętych konfliktami militarnymi, przemocą oraz kataklizmami rejonach świata – w Ukrainie, Palestynie (zarówno w Strefie Gazy, jak i na Zachodnim Brzegu Jordanu), Libanie czy Sudanie Południowym. Ale pomaga także uchodźcom, którzy uciekając z nienadających się do życia krajów ojczystych trafili do Polski. I wspiera ich również w prowadzeniu aktywności zawodowej, zwłaszcza takiej związanej z kierunkowym wykształceniem. Dobry przykładem jest tutaj akcja nostryfikacji dyplomów dla nauczycieli i nauczycielek, a także lekarzy i lekarek czy przedstawicieli/ek innych zawodów medycznych przybyłych z Ukrainy. 

Nostryfikacja dyplomów nauczycielskich i medycznych

Od 2024 roku PCPM wsparło nostryfikację ponad tysiąca osób uchodźców głównie z Ukrainy i Białorusi. - Ale trafiają się też przypadki z innych państw, jak np. Turcja – przyznaje koordynująca ten program Daria Żebrowska. Wspomina o głównych źródłach finansowania, wymieniając takie instytucje, jak:

  • CARE (Cooperative for Assistance and Relief Everywhere) „Kooperacja na rzecz Wsparcia i Pomocy Wszędzie” – międzynarodowa organizacja pozarządowa, założona w 1945 r., zajmująca się dostarczaniem pomocy humanitarnej i wspieraniem długoterminowych projektów rozwojowych, przede wszystkim w krajach trzeciego świata
  • JICA (Japan International Cooperation Agency) – organizacja o charakterze bilateralnym, kierowana bezpośrednio do osób i organizacji w kraju otrzymującym pomoc (kraj-biorca). Realizowana jest ona poprzez programy i projekty, stypendia, pomoc humanitarną, pomoc uchodźcom przebywającym na terytorium kraju-biorcy, oddłużenie itp.
  • Orlen Fundacja
  • Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji 

Jak podkreśla Żebrowska, PCPM pomaga w nostryfikacji głównie osobom z dyplomami pedagogicznymi, czyli nauczycielom i nauczycielkom. - Jednak mamy też o program, który skierowany jest do zawodów medycznych. Finansujemy również studia podyplomowe dla osób, które chcą podjąć pracę w polskiej oświacie, jednak nie mają przygotowania pedagogicznego, bądź studiów przedmiotowych, dzięki którym mogliby podjąć pracę na stanowisku pedagogicznym – opisuje. 

- Nasi uczestnicy i uczestniczki mogą wziąć udział w szkoleniach z języka polskiego na poziomach od A1 do C1. Staramy się też wesprzeć ich w procesie szukania pracy: wysyłając webinary na temat pracy, sprawdzamy, czytamy czasami ich CV, jeżeli nas o to poproszą, wysyłamy im linki do odpowiednich stron, w których mogą znajdować różnego rodzaju oferty pracy w oświacie, w ich okolicy – wyjaśnia.

„Sama nie dałabym rady”

PCPM przytacza sporo historii pedagogów, którzy dzięki ich pomocy odzyskali możliwość wykonywania ukochanego zawodu. Np. 62-letni dziś Giennadij, nauczyciel biologii z obwody donieciekiego. Opuścił ukochany kraj z rodziną w 2022 roku, w Polsce pracował na farmie indyków, sprzątał osiedla, próbował sił w branży wentylacyjnej i na poczcie. Ciężka, źle płatna praca, bardzo daleka od tego, czemu poświęcił całe życie. Dopiero pomoc polskiej organizacji sprawiał, że mógł wrócić do nauczania. „Stał się cud” – jak sam stwierdził. Fundacja sfinansowała mu kursy językowe oraz kurs dla początkujących nauczycieli biologii. Dziś kończy studia podyplomowe z przygotowania pedagogicznego, a w zeszłym roku, po ponad 80 wysłanych aplikacjach, dostał etat za zastępstwo w jednej z wiejskich szkół, dzięki czemu zdobywa bezcenne doświadczenie w polskim systemie oświaty. 

Poruszająca jest także historia Tetiany – nauczycielki ukraińskiego, pedagożki i logopedki z Krzywego Roku. Gdy tylko wybuchła wojna sama, z trójką dzieci, wyruszyła przez całą Ukrainę – 800 kilometrów w pięć dni, nocując w obcych mieszkaniach i kościołach. Mąż został wezwany na front, najstarsza córka studiowała w innym mieście. „W Polsce od razu poszła do pracy – wykładała towar w sklepie. Fizyczne wyczerpanie pomagało zasnąć. Rano sprawdzała SMS-y. Mąż pisał rzadko, krótko: «Żyję». W maju 2022 zadzwonił ze szpitala – był ranny. Stracił słuch na jedno ucho, ale wrócił do służby” – czytamy jej opowieść na stronie PCPM. „Każdego dnia miałam nadzieję, że ta wojna w końcu się skończy i wrócę do ukochanej pracy w szkole” - mówiła. 

Fundacja opłaciła jej studia w Polsce oraz pokryła koszty nostryfikacji dyplomu. „Dziś Tetiana pracuje jako pedagog w Środowiskowym Domu Samopomocy – placówce dla dorosłych osób z niepełnosprawnościami. Za pół roku kończy studia. Dyrekcja szkoły już czeka na nią ze stanowiskiem oligofrenopedagoga” – tak opisywało jej historię PCPM. „Sama nie dałabym rady” – przyznawała. 

PCPM może pochwalić się tutaj naprawdę dobrymi rezultatami swojej pracy. Według gromadzonych przez organizację danych, zbieranych od uczestników programu, nawet 80 proc. jego uczestników zdobywa pracę. - Warto podkreślić, że często zgłaszają się do nas osoby już pracujące, ale nie na stanowisku pedagogicznym. W momencie, kiedy nostryfikują dyplomy albo przejdą odpowiednie studia podyplomowe, typu przygotowanie pedagogiczne, oraz mają dobrą znajomość języka polskiego, wtedy mają o wiele większe szanse na zdobycie pracy na stanowisku pedagogicznym – podsumowuje Żebrowska. 

Ośrodki zbiorowego zakwaterowania. Jak pomaga PCPM?

Cześć uchodźców zza wschodniej granicy trafia w pierwszej kolejności do ośrodków zbiorowego zakwaterowania. Co ciekawe, od jesieni 2025 roku zmieniły się przepisy w zakresie kwaterowania osób z Ukrainy w takich placówkach. Wedle nowego prawa tego typu pomoc może być udzielone obywatelowi Ukrainy, jeśli jest to np. osoba z orzeczoną niepełnosprawnością (bądź opiekun takiej osoby), mężczyźni i kobiety w wieku co najmniej (kolejno) 65 i 60 lat (o ile nie pobierają polskiego świadczenia emerytalnego), kobiety w ciąży bądź osoby wychowujące samotnie małoletnie potomstwo. 

Dla osób, które nie będą już mogły korzystać z ośrodków zbiorowego zakwaterowania kierowany jest projekt „Wspólnie do Niezależności” realizowany przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji razem z Polskim Czerwonym Krzyżem oraz Fundacją Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej. „Inicjatywa ta zakłada wsparcie obywateli Ukrainy, którzy mieszkają w ośrodkach zbiorowego zakwaterowania i posiadają numer PESEL UKR w osiągnięciu samodzielności. Pierwszy krok udziału w programie to podpisanie deklaracji, drugi znalezienie mieszkania i opuszczenie OZZ. Beneficjentom projektu oferowane będzie wsparcie finansowe oraz szereg działań sprzyjających integracji i budowaniu życia w Polsce. To również m.in. indywidualne doradztwo zawodowe i pomoc w poszukiwaniu pracy, kursy języka polskiego i aktywności kulturalno-integracyjne” – czytamy na stronie gov.pl. 

Z ramienia PCPM za to przedsięwzięcie odpowiada koordynator operacyjny Przemysław Stachura, który w rozmowie z RadioZET.pl zwraca uwagę, że program ten realizowany jest już od dwóch lat. - Jego głównym celem jest usamodzielnianie uchodźców z Ukrainy, którzy mieszkają w ośrodkach zbiorowego zakwaterowania. Dzięki nam udało się już wyprowadzić ponad 3300 osób mieszkających w takich miejscach, co stanowi około 20 proc. mieszkańców tych ośrodków – przyznaje. Zaznacza też, że równolegle w ramach tego samego projektu wspomniany wyżej PCK pomagając w innych województwach, uzyskał podobne wyniki. - Łącznie daje to ok. 6,5 tysiąca osób z 35 tysięcy. Według danych, jakie posiadamy, w ośrodkach zbiorowego zakwaterowania mieszka na ten moment 12 tysięcy osób – wylicza Stachura. 

Przekonuje, że wsparcie organizacji było kompleksowe i „nie polegało tylko na dopłatach przez sześć miesięcy do czynszu mieszkania”. - Staraliśmy się pomóc jak najszerzej takim osobom w usamodzielnieniu. Jest to przede wszystkim indywidualne doradztwo zawodowe, ale również kursy języka polskiego, które cieszą się bardzo dużym zainteresowaniem zarówno wśród osób pracujących, jak i osób starszych, które chcą się lepiej integrować, oraz dzieci – wymienia koordynator PCPM. 

Organizacja jako główną specyfiką całej inicjatywy definiuje obszerność działań oraz ich kompleksowość. PCPM pomaga zarówno na poziomie włączenia ekonomicznego osób z Ukrainy w polski rynek pracy, ale też w znalezieniu lokum mieszkalnego. - To są często projekty niezależne z różnych działów i sektorów, a jednak tworzą całość, która się składa na cały proces usamodzielnienia, więc to jest coś wyjątkowego. Drugim takim aspektem jest skala. Ponieważ obejmuje on wszystkie województwa w Polsce, więc gdziekolwiek ktoś mieszka, nasi opiekunowie i asystenci integracji są w stanie bezpośrednio pomóc w miejscu zamieszkania – mówi Stachura. 

Jak przyznaje, instytucja, w której pracuje, jest w trakcie ewaluacji tego projektu. - Najważniejszym naszym parametrem jest to, czy ludzie po zakończeniu projektu dalej są, samodzielni. Najłatwiej zmierzyć to, czy takie osoby mieszkają dalej w tych samych mieszkaniach. Nasze wstępne badanie, przeprowadzane około pół roku temu na uczestnikach, którzy najwcześniej zakończyli wsparcie, wykazuje, że zdecydowana większość mieszka cały czas w tych samych mieszkaniach, co oznacza, że mają środki, żeby opłacić takie mieszkanie – podsumowuje Stachura.

"Jestem wdzięczna Losowi, że znajduję się właśnie tutaj”

Na koniec Jan Wysocki przytacza wiadomość, którą otrzymał od zamieszkałej obecnie w Świnoujściu pani Vity. Przed wojną kobieta mieszkała w Koziatynie w obwodzie winnickim, gdzie pracowała jako nauczycielka edukacji wczesnoszkolnej. „Moje klasy zawsze były liczne, ponieważ praca z dziećmi dodawała mi sił i naprawdę kochałam to, czym się zajmowałam. Oprócz tego moje dwoje wspaniałych dzieci dorastali, a ich marzenia i oczekiwania wobec przyszłości były jasne i piękne. Były… Ale wojna zmieniła wszystko według swojego strasznego i ponurego scenariusza” – napisała. 
Pani Vita wraz z nastoletnią córkę (syn został w Ukrainie, gdyż podlega obowiązkowi służby wojskowej) i z różnymi przygodami dotarła aż na Pomorze Zachodnie. Córka poszła do szkoła, a matka zaczęła pracować jako kelnerka, czując, że to nie jej miejsc na ziemi. Co ważne, część jej rodziny jest narodowości polskiej, a sama Vita w dzieciństwie dzięki babci uczyła się naszego języka. Dzięki temu łatwiej jej było skorzystać z programu fundacji Speak Up przy współpracy z PCPM. 
Obecnie pani Vita pracuje w szkole jako nauczycielka języka polskiego dla dzieci z Ukrainy, a także jako wychowawczyni świetlicy. „Zdałam państwowy egzamin na poziomie B1. Uczę się na różnych kursach organizowanych przez fundacje PCPM oraz zdobywam wykształcenie podyplomowe w zawodzie nauczyciela. Choć wiele zmieniło się przez czas wojny i wciąż pozostaje we mnie nawyk czujności o każdej porze dnia i nocy, jestem wdzięczna Losowi, że znajduję się właśnie tutaj i właśnie teraz. Moja wiara i nadzieja nigdy mnie nie opuszczają i jestem pewna: wszystko będzie dobrze! Zapanuje sprawiedliwy pokój! A dobro zwycięża zło!” - czytamy we wzruszającej wiadomości. 

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET