Eksperci twierdzą, że to może być najgorszy sezon od lat. "Ogromne straty ekonomiczne"
Polska mierzy się z sezonem ptasiej grypy, który zdaniem ekspertów, może być najgorszym od lat. Od początku września choroba pojawiła się w czternastu stadach, a od początku roku wybito już blisko 8 milionów ptaków. Wirus jest wyjątkowo zjadliwy i rozprzestrzenia się masowo wraz z migrującym ptactwem. Rozprzestrzenianie się choroby wiąże się też z poważnymi stratami ekonomicznymi.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie regiony Polski są najmocniej dotknięte ptasią grypą.
- Dlaczego obecny sezon grypy ptaków może być najgorszy od lat.
- Jakie są ekonomiczne skutki ptasiej grypy w Polsce.
- Które kraje europejskie są bardziej dotknięte niż Polska.
Ptasia grypa w Polsce. "Ogromne straty"
Ptasia grypa znów atakuje Polskę. Resort rolnictwa poinformował Radio ZET, że tylko od początku września choroba pojawiła się w czternastu stadach w kraju. Najgorzej sytuacja wygląda na Mazurach, w Wielkopolsce i na Mazowszu. Od początku roku trzeba było wybić już prawie 8 milionów ptaków - zarówno dzikich, jak i hodowlanych. Zdaniem ekspertów ten sezon może być najgorszy od lat.
W tym roku bowiem wirus jest bardzo zjadliwy - wszystko dlatego, że roznoszą go dzikie ptaki, które masowo odlatują do ciepłych krajów. Dodatkowo ta jesień jest chłodniejsza niż poprzednie, co sprzyja namnażaniu się wirusa. - Typowym okresem występowania grypy jest zima i to samo dotyczy grypy ptaków - mówi Radiu ZET Monika Michałowska z wojewódzkiego inspektoratu weterynarii w Lublinie.
Ptasia grypa atakuje europejskie kraje. Gorzej niż w Polsce jest tylko w Niemczech i Hiszpanii
Grypa ptaków niesie ze sobą nie tylko zagrożenie epidemiologiczne, ale też ekonomiczne. - Polska jest największym w Unii Europejskiej producentem mięsa drobiowego i bardzo liczącym się producentem na rynku światowym. Więc straty ekonomiczne związane ze zwalczaniem choroby, zabijaniem i utylizacją ptaków oraz odszkodowaniami dla właścicieli są ogromne - mówi Monika Michałowska.
Gorzej niż w Polsce jest tylko w Niemczech i Hiszpanii, a sama choroba pojawiła się już w kilkunastu innych krajach - w tym we Francji, Belgii czy Wielkiej Brytanii. Resort rolnictwa jednak uspokaja, że sytuacja jest monitorowana, a polskie służby są w stałym kontakcie z unijnymi.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET