"Europejski standard". Kraków chce wprowadzić opłatę dla turystów, jest petycja do premiera
Kraków chce pójść w ślady Amsterdamu oraz Berlina i wprowadzić opłatę turystyczną. Samorządowcy i aktywiści wystosowali petycję do premiera o zmianę przepisów, które pozwoliłyby gminom pobierać daninę od gości. Według ostrożnych szacunków stolica Małopolski mogłaby zyskać nawet 100 milionów złotych rocznie, co pozwoliłoby na sfinansowanie nowych parków, basenów i ochronę lokalnego rzemiosła.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego Kraków chce wprowadzić opłatę turystyczną.
- Jakie kwoty opłaty turystycznej proponują posłowie.
- Które europejskie miasta już pobierają opłaty turystyczne.
- Na co Kraków planuje przeznaczyć środki z opłaty turystycznej.
Kraków chce pobierać opłatę turystyczną. Jest apel do premiera
Kraków powołuje się na największe europejskie miasta i domaga się od rządu wprowadzenia przepisów, które umożliwią gminom pobieranie opłaty turystycznej od gości odwiedzających miasto. Aktywiści, a zarazem samorządowcy ze stolicy Małopolski, wystosowali w tej sprawie petycję skierowaną do premiera, ministrów oraz parlamentarzystów.
Maciej Fijak z Ruchu Miejskiego Akcja Ratunkowa dla Krakowa w rozmowie z Radiem ZET wyjaśnia, że polskie miasta powinny dołączyć do europejskiego standardu pobierania podobnych opłat. - Wszystko po to, żeby mieszkańcy nie byli zmuszeni finansować łagodzenia negatywnych skutków masowej turystyki - twierdzi.
Podaje przykłady ważnych turystycznie miast w całej Europie, które pobierają podobne opłaty. W Amsterdamie wynosi ona 12,5 proc. od ceny noclegu, w Berlinie 7,5 proc. Lizbona pobiera 4 euro za noc, w Brukseli jest to 5 euro za noc. - Więc jest to absolutnym standardem i chcielibyśmy, żeby Kraków do tego grona dołączył - mówi.
Nawet 100 milionów rocznie do budżetu miasta
Autorzy petycji wyliczają, że na opłacie turystycznej Kraków mógłby zyskać nawet 100 milionów złotych rocznie. To jednak zależy od przepisów zawartych w ustawie. Maciej Fijak mówi, że obecnie na stole są dwa dokumenty. - Jeden autorstwa posła Rafała Komarewicza, drugi autorstwa posłanki Darii Gosek-Popiołek - precyzuje.
- Przy projekcie Darii Gosek-Popiołek taki limit to byłoby 25 proc. minimalnej stawki godzinowej. Dzisiaj to jest 31 ponad złotych, więc 25 proc. z tego to jest niecałe 8 złotych dziennie od turysty. Z kolei projekt Rafała Komarewicza przewiduje maksymalnie 5 złotych dziennie od turysty - wyjaśnia.
Według dostępnych danych w 2024 roku Kraków odwiedziło 8 milionów turystów. Średnia długość pobytu w stolicy Małopolski to 3 dni. - To daje nam 120 mln rocznie wg projektu posła Komarewicza i 190 mln rocznie wg projektu posłanki Gosek-Popiołek - wylicza Maciej Fijak.
- Ale zróbmy taką bardziej zachowawczą kalkulację. Przyjmijmy, że jednak ta średnia długość pobytu jest o dzień krótsza, czyli dwie doby. To będzie wciąż bardzo dużo pieniędzy, bo kolejno 80 i 124 mln zł rocznie, więc mówimy o bardzo dużej kwocie - dodaje.
Pieniądze na infrastrukturę i bezpieczeństwo
A na co te pieniądze Kraków planuje przeznaczyć? Odpowiadając na to pytanie Maciej Fijak wylicza, że byłaby to szansa na podwojenie budżetów rad dzielnic. - Moglibyśmy stworzyć 10 takich parków jak ten przy Karmelickiej, który jest niezwykle popularny. Zbudować kilka krytych pływalni albo nawet 100 boisk wielofunkcyjnych, a to wszystko wydatki w skali jednorocznych przychodów - mówi.
- Chcielibyśmy, żeby takie środki też trafiały na taki celowy fundusz przeciwdziałania turystyfikacji. Ten fundusz miałby otwarty i szeroki katalog spraw, które mógłby obejmować, ale cel byłby jeden, przywrócić miejskie życie do centralnych dzielnic, a poza tymi centralnymi dzielnicami chronić też to, z czego Kraków słynie, czyli z tej lokalności, z tej unikatowości, z tych małych osiedlowych firm, zakładów rzemieślniczych, sklepików, żeby wspierać tych przedsiębiorców - dodaje.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET