Gigantyczna dziura zaledwie metry od domu. "To był szum, trzask"
Chwile grozy w Będzinie na Śląsku. Tuż przy jednym z domów jednorodzinnych ziemia nagle się zapadła, pochłaniając ogrodzenie i fragment drogi. Mieszkańcy ul. Świerkowej od lat alarmowali o problemie, jednak urzędy górnicze odmawiały pomocy. Teraz sprawą zajęły się służby, a eksperci sprawdzają, czy za gigantyczną dziurą stoją dawne wyrobiska kopalniane.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie szkody spowodowało zapadlisko w Będzinie.
- Dlaczego mieszkańcy Będzina obwiniają szkody górnicze za zapadlisko.
- Co zrobiły władze miasta po pojawieniu się zapadliska.
- Które instytucje będą odpowiedzialne za naprawę zniszczeń.
Ogromne zapadlisko w Będzinie. Winne szkody górnicze?
Przy jednym z domów w Będzinie (woj. śląskie) powstało ogromne zapadlisko. Ziemia w kilka chwil pochłonęła ogrodzenie posesji przy ul. Świerkowej. To teren, gdzie przed laty działały kopalnie. Radio ZET zapytało o sprawę panią Bożenę - córkę właścicielki domu i posesji. Ta twierdzi, że za sytuację odpowiadają szkody górnicze.
Kobieta relacjonuje, że problem nie jest nowy, a "obniżanie się" ziemi było widać od lat. - Najpierw było obniżenie, później pękła podmurówka. Mimo pism urzędy górnicze odpowiedziały, że nie zawrą z nami ugody i nie poczuwają się do naprawienia tej szkody. Dwa lata temu przeprowadzono wizję, po której stwierdzono, że "tu się nic nie wydarzy" - mówi.
- Szczęśliwie, że skończyło się tylko w ten sposób i nikomu nic się nie stało, bo to są dosłownie 2-3 metry od domu. Ja byłam przy tym, jak ta dziura się pojawiła. To był szum, trzask. Na początku nie wiedziałam co się dzieje - relacjonuje kobieta.
"Liczę, że w końcu ktoś z tym coś zrobi"
Pani Bożena dodaje, że po tym, jak powstało zapadlisko, skontaktowała się z numerem alarmowym 112. Na miejscu pojawiła się straż miejska, policja i przedstawiciel Urzędu Miasta. - Obejrzeli, policja zabezpieczyła teren. Teraz jest zakaz zbliżania się do zapadliska - mówi.
Kobieta podchodzi jednak do sprawy z optymizmem i ma nadzieję, że zapadlisko nie będzie się już poszerzać. - Liczę, że w końcu ktoś coś z tym zrobi, i że będzie to osoba czy urząd, który ma ku temu kompetencje, ma na to pieniądze, możliwości, a nie będzie nas wysyłał do sądu, gdzie sprawy trwają latami, odwoływania, ekspertyzy - mówi.
Urząd czeka na ekspertyzy
Rzecznik Urzędu Miasta w Będzinie Łukasz Dytko powiedział Radiu ZET, że "urząd jako zarządca drogi zabezpieczył fragment, który pochłonęło zapadlisko". - Oficjalna przyczyna nie jest jeszcze znana. Nieoficjalnie mówi się, że mogą to być szkody górnicze. Będziemy konsultować całą sprawę z urzędem górniczym - dodał.
Na pytanie o to, kto zajmie się ewentualną naprawą zniszczeń odpowiada, że "to jest zależne od wyników ekspertyzy". - Na podstawie ekspertyzy i badań geologicznych będziemy mogli powiedzieć więcej. Na ten moment musimy się uzbroić w cierpliwość - stwierdził.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET