Gigantyczna wyrwa w Stanisławiu. Ziemia się zapada, "zagrożenie dla budynków"
Mieszkańcy wsi Stanisławie koło Tczewa przeżywają prawdziwy dramat. Na prywatnej posesji nagle powstała gigantyczna wyrwa w ziemi o powierzchni 100 metrów kwadratowych, która zagraża konstrukcji domu i sąsiednim budynkom. Choć strażacy opanowali sytuację za pomocą tymczasowego bypassu, właściciel posesji pozostaje bezradny w starciu z urzędnikami i szuka pomocy prawnej, by ustalić, kto odpowiada za przedwojenny drenaż niszczący jego mienie.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są przyczyny powstania wyrwy w ziemi w Stanisławiu.
- Dlaczego wyrwa w ziemi stanowi zagrożenie dla budynków.
- Co robią strażacy, aby zapobiec powiększaniu się wyrwy.
- Dlaczego właściciel nie może ustalić właściciela uszkodzonej rury.
Wielka wyrwa w ziemi w Stanisławiu koło Tczewa
Rodzina ze wsi Stanisławie koło Tczewa (woj. pomorskie) od kilku dni zmaga się z nie lada problemem. Po tym, jak temperatura wzrosła i rozpoczęły się roztopy, ziemia na ich posesji zaczęła się zapadać. Teraz ich podwórko wygląda jak wielki lej po bombie i boją się, że może on wkrótce pochłonąć ich dom.
Właściciel posesji pan Sławomir relacjonuje, że wszystko zaczęło się w sobotę. - Rano wszedłem do salonu i przez okno tarasowe zobaczyłem dużą, naprawdę dużą wyrwę w ziemi, powiedzmy o wymiarach 10 na 6 metrów. Głębokości nie byłem w stanie stwierdzić. Podszedłem i zobaczyłem, że leje się tam woda. Od razu zadzwoniłem na numer alarmowy 112 - relacjonuje.
- Woda podchodziła pod dom niszcząc taras. Robiło się już na tyle niebezpiecznie, że po prostu trzeba było z jakimiś pracami ruszyć i zacząć coś robić - mówi.
Akcja strażaków na miejscu. "Zagrożenie dla budynków"
Na miejsce zadysponowano strażaków. Z wydanego przez KPPSP w Tczewie komunikatu prasowego wynika, że gdy ci przybyli na miejsce, zastali wyrwę w gruncie o powierzchni około 100 metrów kwadratowych. "Grunt był intensywnie podmywany przez wartki nurt wody, która wypływała z jednego miejsca i po kilku metrach wnikała ponownie w podłoże. Podłoże było silnie nawodnione i niestabilne, a krawędzie zapadliska okresowo obrywały się, powodując jego stopniowe powiększanie" - czytamy.
Strażacy podkreślają, że wyrwa powodowała zagrożenie dla budynku mieszkalnego, a z upływem czasu "powstało również niebezpieczeństwo dla kilku innych budynków mieszkalnych w sąsiedztwie". "W związku z intensywnym podmywaniem gruntu i przemieszczaniem się ziemi w kierunku systemu drenarskiego, istniało ryzyko jego zablokowania" - podają.
"W przypadku powstania zatoru woda rozlałaby się na teren zabudowany, powodując podtopienie kolejnych nieruchomości. Pierwszym zasadniczym działaniem było wykonanie obejścia hydraulicznego (bypassu), które umożliwiło kontrolowane odprowadzanie wody i ograniczenie napływu do rejonu zapadliska" - podano w komunikacie.
Drenaż idzie też pod domem pana Sławomira
Pan Sławomir, który jest drugim właścicielem domu, dziwi się, że pozwolenie na budowę zostało w ogóle wydane w tym miejscu. - Starosta, wydając pozwolenie na budowę, miał mapę, na której widać drenaż. Ten jest prawdopodobnie z 1936 roku. Jego fragment idzie też pod domem. Ten stary, popękany drenaż idzie też pod rogiem mojego domu - mówi.
To oznacza, że istnieje bezpośrednie zagrożenie dla budynku. - Za chwilę, jak bypass zostanie zlikwidowany, a woda ruszy pełną parą, to możliwe, że godzinę, dwie czy za tydzień spotkamy się w takich samych okolicznościach, tylko w innym miejscu - dodaje pan Sławomir.
Brak właściciela rury i pomocy prawnej
Co jeszcze bardziej niepokojące, obecnie nie można ustalić właściciela uszkodzonej rury. - Jestem wysyłany od urzędu do urzędu. Każdy się tego wypiera. Za chwilę nie pozostanie mi nic innego, jak zapchanie tej rury na granicy mojej działki. Wtedy, jak zacznie zalewać pola, to może właściciel się znajdzie - twierdzi.
Właściciel domu szuka też pomocy prawnej, ale i tu pojawiają się problemy, bo kancelarie odmawiają pomocy. - Myślę, że tutaj informacje rozeszły się w wąskim gronie, stąd ciężko mi uzyskać pomoc. Chciałbym zaapelować, że potrzebna mi jest pomoc prawna w dziedzinie budowlanej, bo teraz każdy dzień tak naprawdę przeżywamy "jak na szpilkach" - mówi.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET