`

Heroiczna walka, w której stawką były dwa życia. "Mam drugie urodziny"

3 min. czytania
01.04.2026 16:16
Obserwuj nas na Google

Sukces białostockich lekarzy z USK: uratowano pacjentkę z masywną zatorowością płucną w 36. tygodniu ciąży. Akcja ratunkowa objęła natychmiastowe cięcie cesarskie w trakcie reanimacji oraz podłączenie chorej do aparatury ECMO. Dzięki wielodyscyplinarnej współpracy zespołów SOR, ginekologii, neonatologii i kardiochirurgii, zarówno matka, jak i noworodek przeżyli ten krytyczny stan, który dr Marzena Wojewódzka-Żelezniakowicz określiła mianem „najtrudniejszej sytuacji od lat”.

Ekipa lekarzy i uratowana pani Justyna
fot. Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Białymstoku

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie powikłanie wystąpiło u pani Justyny podczas ciąży.
  • Dlaczego konieczne było wykonanie cięcia cesarskiego.
  • Co zrobili lekarze, aby uratować pacjentkę i jej dziecko.
  • Które nowoczesne metody leczenia zastosowano w szpitalu.

Dramatyczna walka o życie pani Justyny w Białymstoku

Prawie 70 medyków z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku przez kilka dni walczyło o życie ciężarnej pacjentki i jej przyszłego dziecka. 36-letnia pani Justyna miała zator płucny, czyli jedno z najpoważniejszych powikłań u kobiet w ciąży. 

Lekarze mówią wprost, tak trudnej sytuacji nie widzieli od kilkudziesięciu lat. W informacji prasowej wydanej przez szpital czytamy, że "11 marca pracownicy zapamiętają na długo". "Nic nie zapowiadało, że w życiu pani Justyny wydarzy się coś dramatycznego. Był to pierwszy dzień zwolnienia lekarskiego, które wzięła, będąc już w 36. tygodniu ciąży. Po południu pomagała mężowi skręcać łóżeczko. Po godzinie 15 nagle poczuła duszność i nawet omdlała. Mąż natychmiast wezwał pogotowie" - podaje placówka. 

Kobieta została zbadana przez ZRM, a jej stan sugerował poważne problemy medyczne. Pani Justyna na SOR trafiła po godzinie 16:30. "Pacjentka była przytomna, ale już z zaburzeniami świadomości i silną dusznością. Od początku jako przyczynę tego stanu podejrzewano zator płucny" - podaje szpital.

Nagłe zatrzymanie krążenia

Kilka minut po przyjęciu do szpitala u pani Justyny doszło do nagłego zatrzymania krążenia. Natychmiast rozpoczęła się akcja ratunkowa. Podjęto też decyzję o wykonaniu cięcia cesarskiego, które przeprowadzono już 7 minut po zatrzymaniu krążenia. 

"Noworodek również był w stanie zatrzymania krążenia, dlatego drugi zespół neonatologów podjął jego reanimację. Po przywróceniu krążenia dziecko zostało przekazane na Oddział Intensywnej Terapii Noworodka w Klinice Neonatologii" - podaje szpital. 

Nie poprawiał się jednak stan matki. Serce wznawiało pracę, by po chwili znowu przestać bić. Podczas cięcia cesarskiego kobietę czterokrotnie poddawano defibrylacji, wystąpiło też krwawienie, pani Justynie przetoczono więc krew i czynniki krzepnięcia. 

Po tym cesarskim cięciu pani Justyna została podłączona do sztucznego płuco-serca (ECMO) i trafiła na oddział intensywnej terapii. "Na łóżku sali intensywnej terapii specjaliści z Kliniki Perinatologii oraz Ginekologii wykonali operację – zatamowali krwawienie i usunęli ponad litr krwi z jamy brzusznej. W trakcie operacji pacjentka ponownie była reanimowana, ponieważ doszło do kolejnego zatrzymania krążenia" - informuje szpital. 

"Nie wiem jak się dziękuje za życie. Ja po prostu mam już drugie urodziny"

Na szczęście wysiłki medyków przyniosły zamierzony skutek, a stan pani Justyny się ustabilizował. Wtedy do działania wkroczyli kardiochirudzy, którzy usunęli zator płucny. Mimo to, walka o życie pacjentki trwała przez kolejne dwa tygodnie. Ostatecznie w czwartek opuściła szpital. 

- To była bardzo heroiczna walka o życie - powiedziała dr Marzena Wojewódzka-Żelezniakowicz, kierownik SOR, zastępca dyrektora USK ds. lecznictwa. - Pacjentka, która miała ogromną wolę życia, i zespół, który się nie poddawał. Wykorzystaliśmy wszystkie techniki, wszystkie nowoczesne metody leczenia, które są dostępne w naszym szpitalu. Dzięki temu możemy mówić o sukcesie - dodała. 

Sama pani Justyna, po całym koszmarze, który przeszła, łamiącym się głosem dziękuje za wysiłki lekarzy. - Ja nie wiem jak się dziękuje za życie. Nigdy nie byłam w takiej sytuacji. Ja po prostu mam już drugie urodziny - powiedziała. 

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET