Huczne halloween w dolnośląskiej wsi. Internauci oburzeni. "Kult szatana"
Parada potwornych postaci przeszła przez Imbramowice, maleńką wieś na Dolnym Śląsku. Małżeństwo, które zainicjowało akcję, było w szoku. Zaskoczyła nie tylko kreatywność w doborze kostiumów, ale i frekwencja.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak przebiegała wielka impreza halloweenowa w Imbramowicach.
- Dlaczego frekwencja na wydarzeniu zaskoczyła organizatorów.
- Co zmieniło się w organizacji wydarzenia przez polsko-amerykańskie małżeństwo.
Wielka impreza halloweenowa w Imbramowicach zaskoczyła
W sobotę (25 października) w Imbramowicach (woj. dolnośląskie) zjawiły się osoby przebrane za duchy, wampiry, czarownice i postacie rodem z filmów grozy. W dolnośląskiej wsi odbyła się bowiem wielka impreza halloweenowa organizowana przez polsko-amerykańskie małżeństwo. W tym roku wydarzenie odbywało się w całości na zewnątrz. "Uczestnicy spotkali się przy ul. Stawowej, skąd następnie wyruszyli w pochodzie zwanym Zombie Walk. Przeszli ulicami Żarowską, Spokojną, Mostową, a później wrócili na miejsce zbiórki" - czytamy w relacji dostępnej na stronie Doba.pl. Zorganizowano konkurs na najlepszy kostium.
Zaskoczyły nie tylko dekoracje i kreatywne kostiumy, ale również frekwencja. - Zaplanowaliśmy halloweenową imprezę dla znajomych, a przyszło ponad 100 osób - powiedziała Izabela Rust w rozmowie z "Gazetą Wyborczą". Ona jest Polką, on Amerykaninem. Do liczącej 600 mieszkańców wsi sprowadzili się kilka lat temu. Wtedy pojawił się pomysł, by przystroić dom z okazji tego święta. Początkowo para miała obawy, jak przyjmą to inni mieszkańcy. Kobieta co jakiś czas sprawdzała, czy ktoś nie pomazał ścian farbą lub nie zniszczył dekoracji. Było zupełnie odwrotnie. Nowy zwyczaj przyciągnął do wsi tłumy.
Mieszkańcy dołączyli do organizacji Halloween
Polsko-amerykańskie małżeństwo nie organizuje już Halloween samodzielnie. Pomaga im grupa mieszkańców wsi, którzy dopytywali, czy mogą dołączyć do inicjatywy. - Gdyby nie Halloween, na pewno nie poznalibyśmy się tak dobrze - podkreśliła Izabela w rozmowie z "Wyborczą". W Imbramowicach przebierańcy tylko spacerują, nikt nie puka do drzwi po cukierki jak w Ameryce. Mimo to akcja wywołała burzliwą dyskusję w sieci.
Pod wpisem, w którym opublikowano zdjęcia z imprezy, oburzeni internauci pisali: "Kult szatana", "Okropne", "Biedni ludzie, nieświadomi. Jak koszmary mogą cieszyć i bawić". Izabela regularnie powtarza jednak, że w Imbramowicach niczego nie świętują, tylko się bawią. - Ostatecznie przychodzą ci, którzy chcą się z nami pobawić. Jeśli ktoś takich wydarzeń nie lubi, to po prostu nie bierze udziału - dodała kobieta.
Źródło: Radio ZET/Gazeta Wyborcza/Doba.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET