Kierwiński o systemie ostrzegania Polaków. „Mamy dużo do zrobienia”
Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński ocenił, że państwo ma bardzo dużo do zrobienia w sprawie budowy systemu ostrzegania obywateli przed zagrożeniami. Jak dodał, spowodowane jest to wieloletnimi zaniedbaniami w tej dziedzinie. Minister wziął udział w ćwiczeniach zorganizowanych w ramach Krajowego Treningu Reagowania w Barczewie.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co o systemie ochrony ludności sądzi szef MSWiA.
- W jakim punkcie jest budowa programu ostrzegania.
- Jakie aplikacje planuje MSWiA.
Marcin Kierwiński o systemach ostrzegania ludności
Minister spraw wewnętrznych i administracji wziął udział w ćwiczeniach organizowanych w ramach Krajowego Treningu Reagowania w Barczewie w woj. warmińsko-mazurskim. Odniósł się tam do działania systemów ostrzegania ludności. - Chcielibyśmy wszyscy mieć ten komfort, że ten system ostrzegania jest zapięty na ostatni guzik, że działa w 100 proc. dobrze. Nie jest tak, bo przez wiele lat państwo polskie nie inwestowało w to pieniędzy. Dziś ten system budujemy, nie chcę powiedzieć: od zera, ale od bardzo niskiej funkcjonalności - powiedział Marcin Kierwiński. Takie wydarzenia odbywają się w sobotę w prawie 1,5 tysiąca miejsc w Polsce. Ich celem jest nauka ludności w zakresie m.in. rozróżniania sygnałów alarmowych i właściwej reakcji na każdy.
- Jako państwo mamy bardzo dużo do zrobienia w budowaniu systemu ostrzegania obywateli przed zagrożeniami - dodał szef MSWiA. Minister zapowiedział, że do końca roku ma być gotowa aplikacja, której zadaniem będzie dawanie możliwości uruchomienia wszystkich syren alarmowych włączanych zdalnie. Za jej przygotowanie jest odpowiedzialna straż pożarna. - Jak ta aplikacja powstanie, to przez kolejne miesiące syreny, które są w Polsce, ale nie spełniają standardów cyfrowych - bo często pracują po 15-20 lat i nie mają interfejsów elektronicznych - będą przystosowywane do tego, aby mogły być podłączone do tego systemu - stwierdził Kierwiński.
Nowe narzędzia alarmowania obywateli
Do końca roku powinna zostać także uruchomiona aplikacja dla obywateli. - Ma być trochę na wzór ukraiński. To znaczy, że jeżeli pojawia się zagrożenie, to telefon da nam o tym informację - powiedział minister. - Pracujemy też nad tak zwanym systemem cell broadcastingów. Niektóre kraje już go wprowadziły. To możliwość „zdalnego przejęcia” naszej komórki na wypadek szczególnie niebezpiecznych wydarzeń. Ale tu potrzebujemy wsparcia operatorów telefonii komórkowych, to jest perspektywa pewnie kilkunastu miesięcy - dodał Kierwiński. Taka aplikacja miałaby wymuszać powiadomienia o najważniejszych zagrożeniach, niezależnie, czy użytkownik ma włączone powiadomienia.
- Jak słyszę polityków, którzy osiem lat rządzili i nie zrobili nic, a właściwie wyrzucili obronę ludności, obronę cywilną z polskiego porządku państwa, jak słyszę, jak oni dzisiaj mówią, że bardzo prosto odtworzyć, zbudować ten system, to mówię z pełną odpowiedzialnością: panowie, kłamiecie! Panowie, najlepiej, żebyście się nie odzywali. My ten system zbudujemy, ale to nie będzie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki - powiedział Marcin Kierwiński.
Według ministra władze nie są w stanie całkowicie zbudować systemu ochrony ludności. Wymaga to, jego zdaniem, zaangażowanie również samych obywateli. - To są działania na lata, to jest tworzenie nowej kultury myślenia o bezpieczeństwie, o informowaniu i zapewnieniu bezpieczeństwa Polaków - powiedział Kierwiński. Dodał też, że z tego powodu w całym kraju odbywają się treningi reakcji na sygnały alarmowe. Według zapowiedzi ministra takich wydarzeń ma być więcej.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET