Kłopoty gwiazdy TVP Info. "Fakt": został odsunięty od prowadzenia programów
Adrian Klarenbach został odsunięty od prowadzenia programów w TVP Info - podał dziennik "Fakt". Prezenter miał podpaść kierownictwu TVP za prostowanie wypowiedzi polityków Zjednoczonej Prawicy na wizji.
Jedna z gwiazd publicystycznych TVP pod rządami PiS nacisnęła na odcisk władzy. Jak poinformował w środę dziennik "Fakt", Adrian Klarenbach od 20 marca nie pojawia się w prowadzonych przez siebie wcześniej programach, jak "Minęła 20" czy "Forum".
- W poniedziałek i w środę (20 i 22 marca - przyp. red.) Adrian Klarenbach miał prowadzić program. Był w grafiku, a nie pojawił się w pracy. W firmie wszyscy zaczęli się zastanawiać, dlaczego jest inny prowadzący - mówił anonimowo jeden z pracowników TVP, cytowany przez "Fakt". Inna osoba dodała, że "Klarenbach na pewnie się nie pochorował".
"Fakt": Adrian Klarenbach odsunięty od programów TVP Info
Zdaniem tabloidu absencja prezentera, na którego bardzo często TVP stawiała w szerzeniu propagandy partyjnej i rządowej, była spowodowana rozmową na antenie z posłem Solidarnej Polski Mariuszem Kałużnym. - Ogłaszam konkurs na całą Polskę. Nagrodą może być moje jednomiesięczne uposażenie poselskie. Oddam je na dom dziecka w województwie kujawsko-pomorskim, jeśli znajdzie się jeden człowiek, który ma w Polsce wyższą emeryturę niż Donald Tusk - powiedział 18 marca w TVP Info polityk obozu Zjednoczonej Prawicy.
Na te słowa od razu zareagował Klarenbach, który podchwytliwie łapał Kałużnego za słowo. Prezenter powiedział, że "niemiecka emerytura" wcale nie płynie z Berlina, ale z instytucji unijnych, a Tusk wcale nie pobiera najwyższej emerytury w Polsce.
- To może pan śmiało szykować ten przelew. 81-letnia kobieta, to są dane z grudnia zeszłego roku, otrzymuje emeryturę 26 tys. złotych, a 85-letni mężczyzna otrzymuje 37 tys. zł - mówił prezenter w programie. Otwarta krytyka posła od ugrupowania Zbigniewa Ziobry nie spodobała się w kierownictwie TVP.
- Jak widać, wystarczy jedno zdanie wypowiedziane nie do końca po linii i drzwi są otwarte. W jego przypadku to już drugi raz w ciągu miesiąca. Wcześniej zniknął na tydzień po aferze z synem posłanki Magdaleny Filiks, gdzie przełożonym nie spodobał się sposób, w jaki prowadził rozmowę z gośćmi - relacjonowal informator "Faktu".
Klarenbach odmówił dziennikowi komentarza i odesłał do biura prasowego TVP. Poinformowało ono, że prezenter nie został zawieszony, ale jednocześnie nie podano powodów jego ostatniej absencji oraz kiedy wróci do prowadzenia programów publicystycznych.
Z kolei Kałużny nie żałuje przegranego zakładu. Zdeklarował się, że odda na rzecz potrzebujących dzieci "nie 13 tys. zł, lecz kwotę subwencji, którą dostał w poprzednich miesiącach (pomniejszoną o różne składki), czyli ok. 6 tys. 900 zł" - poinformował "Fakt".
Adrian Klarenbch jest związany z TVP od 1995 r. (z przerwą w latach 2013-16). W przeszłości prowadził zarówno programy informacyjne i publicystyczne, jak i teleturnieje. W 2015 r. był doradcą Janusza Korwin-Mikkego, kiedy ubiegał się o urząd prezydenta.
RadioZET.pl/Fakt.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET