Kolejki karetek pod legnickim SOR-em, czekają godzinami. "Zaczęło się od nowego roku"
Przed Szpitalnym Oddziałem Ratunkowym w Legnicy tworzą się kolejki karetek. Ratownicy nie wiedzą, czy wynika to z braku miejsc na oddziałach, czy czegoś innego. O sprawie poinformował redakcję Kontakt24 pracownik medyczny z województwa dolnośląskiego.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są przyczyny zatorów karetek przed SOR-em w Legnicy.
- Dlaczego ratownicy medyczni stoją w długich kolejkach przed szpitalem.
- Które instytucje zostały poinformowane o problemach z przyjęciami pacjentów.
Karetki czekają przed SOR-em w Legnicy. "Skarżą się"
Jeden z pracowników medyczny skontaktował się z redakcją Kontakt24, zwracając uwagę na brak płynności w ruchu karetek w Legnicy. Od kilku dni przed przed Szpitalnym Oddziałem Ratunkowym Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego tworzą się zatory. Jak podaje źródło TVN24, ratownicy "skarżą się, że od kilku dni karetki stoją po pięć godzin przed SOR-em w oczekiwaniu na przyjęcie".
- Zaczęło się na początku nowego roku. Jeszcze przed sylwestrem wszystko w miarę funkcjonowało, nie robiły się aż takie zatory. Teraz nie ma dnia, aby któraś z karetek nie musiała czekać przed szpitalem kilka godzin. Rozmawiałem przed chwilą z ratownikiem, czekali już trzy godziny - przekazał informator. Sytuacja miała być również zgłaszana dyrekcji szpitala. - Jak widać, niewiele zostało z tym zrobione. A tracą na tym wyłącznie pacjenci. To blokowanie karetek, które można by wysłać do ludzi, którzy wymagają pomocy, a te stoją w kolejce - dodał.
"Stoimy w kilkugodzinnych kolejkach"
W poniedziałek w rozmowie z TVN24 jeden z ratowników potwierdził, że są to znaczące opóźnienia w przyjmowaniu pacjentów. Wieczorem przed SOR-em stało kilka oczekujących karetek, podobnie jak w poprzednich dniach. Ratownicy nie wiedzą, z czego wynikają te opóźnienia. - Mi się wydaje, że odkąd się otworzył tutaj nowy SOR po remoncie, to praktycznie bardzo często stoimy w takich kolejkach kilkugodzinnych. Można powiedzieć, że codziennie. Bo są takie dni, ale jest ich niewiele, kiedy jest to rzeczywiście w miarę szybko załatwiane, ale głównie stoimy tutaj, czekamy - powiedział ratownik Mariusz Trela w rozmowie z TVN24.
Z kolei Dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Legnicy Maciej Leszkowicz podkreślił, że w okresie świątecznym tylko jednego dnia jest leczonych ponad 100 pacjentów, a w innych małych szpitalach brakuje miejsc. - Mamy największy na Dolnym Śląsku oddział internistyczny, 58 miejsc i on jest w tej chwili w stu procentach zajęty. [...] Po prostu nie mamy więcej miejsc, nie mamy gdzie tych pacjentów przyjmować - przyznał. Powiadomiono już o tym służby wojewody i Urzędu Marszałkowskiego. Warto zaznaczyć, że szpitalny oddział ratunkowy w Legnicy jest drugim najbardziej obleganym SOR-em na Dolnym Śląsku i jest w pierwszej dziesiątce w Polsce.
Fakt, że szpital w Legnicy ma wydłużone czasy przyjęć karetek, zauważyły już władze wojewódzkie. Sytuacja ma być badana przez Wydział Zdrowia Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego. Poinformowany został również Wojewódzki Koordynator Ratownictwa Medycznego. - Informację o problemach posiadają też dyspozytorzy medyczni, którzy mają pełną wiedzę o sytuacji i na bieżąco podejmują działania w zakresie kierowania zespołów ratownictwa medycznego do odpowiednich placówek - zapewnił Tomasz Jankowski, rzecznik wojewody dolnośląskiego.
Źródło: Radio ZET/TVN24
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET