`

Kolejne dokumenty wojska na śmietniku. Znaleziono dane żołnierzy i konspekty ćwiczeń

2 min. czytania
23.10.2025 09:52
Obserwuj nas na Google

Właściciel działki w Suwałkach znalazł dane żołnierzy z jednostek na flance wschodniej oraz dokumenty zawierające wrażliwe dla bezpieczeństwa państwa informacje. Jak pisze Onet, śmieci na jego działce wyrzuciła prawdopodobnie firma, która remontowała budynki armii. To kolejna taka sytuacja opisywana przez portal w ostatnich dniach. 

wojsko polskie
fot. MAREK MALISZEWSKI/ REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie dokumenty wojskowe znaleziono na działce w Suwałkach.
  • Dlaczego prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie wycieku dokumentów.
  • Które jednostki wojskowe były związane ze znalezionymi dokumentami.
  • Co zawierały kolejne znalezione dokumenty na działce.

Kolejny wyciek wojskowych dokumentów

Jak pisze portal Onet, w październiku 2024 roku, wśród odpadów budowlanych na zakupionej przez siebie działce suwalski biznesmen Jacek Suchocki znalazł "stertę dokumentów, a wśród nich listę 14 żołnierzy wraz z ich stopniami wojskowymi i numerami referencyjnymi".

Na tydzień po ich znalezieniu – podaje portal – Prokuratura Rejonowa w Suwałkach poinformowała o wszczęciu śledztw ws. składowania odpadów wbrew przepisom ustawy. Według portalu, po niecałym miesiącu dowódca 16 Pułku Saperów z Orzysza przyznał, że żołnierze wymienieni na kartce znalezionej na działce służą w jego jednostce.

Redakcja poleca

Wojskowe dokumenty na działce w Suwałkach

W kwietniu tego toku prokuratura umorzyła śledztwo. "W uzasadnieniu do umorzenia śledztwa prokuratura potwierdza ponownie, że znalezione dokumenty należały do jednostek w Orzyszu i Węgorzewie" - czytamy w Onecie. Jak pisze portal, powołani przez prokuraturę biegli mieli stwierdzić, że kartki z danymi żołnierzy "nie zawierają danych naruszających przepisy o ochronie danych osobowych".

Po powrocie na działkę mężczyzna miał - jak pisze portal - natrafić na "kolejną partię dokumentów, których nie doszukała się wcześniej policja". "Znajdują się tam schematy budowy uzbrojenia, konspekty wojskowych ćwiczeń, wypełniane przez żołnierzy testy i kartka formatu A4 z listą 29 żołnierzy. W przeciwieństwie do pierwszej listy 14 żołnierzy, która zawierała stopnie wojskowe i numery referencyjne, ta zawiera imiona, nazwiska oraz numery telefonów" – pisze Onet.

Żandarmeria Wojskowa bagatelizuje sprawę

W sprawie odnalezionych dokumentów mężczyzna odezwał się do MON. Na pytanie Onetu, czy m.in. ktokolwiek próbował odebrać wojskowe dokumenty, żandarmi mieli przekazać, że "na podstawie zebranych materiałów stwierdzono, że przedmiotowa sprawa nie wyczerpuje znamion czynu zabronionego, a jedynie stanowi przewinienie dyscyplinarne".

Według portalu, mężczyzna miał następnie – za poradą jednego z żołnierzy z Węgorzewa – zwrócić się do Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Funkcjonariusze SKW mieli komunikować się kilka razy z mężczyzną, jednak od pewnego czasu "nikt ze służb więcej się do niego nie odzywa". 

Źródło: Radio ZET/ PAP/ onet.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET