Koniec pracy Julii Przyłębskiej w TK. Dostanie horrendalnie wysoką odprawę i emeryturę
Julia Przyłębska kończy kadencję jako prezeska Trybunału Konstytucyjnego. Może jednak liczyć na wysoką odprawę i sędziowską emeryturę. Jej następcę wybierze Trybunał już 6 grudnia.
- Kadencja Julii Przyłębskiej kończy się 9 grudnia, a jej następcę wybierze Trybunał 6 grudnia.
- Przyłębska otrzyma odprawę w wysokości około 260 tys. zł oraz ekwiwalent za urlop
- Po odejściu przejdzie na emeryturę wynoszącą 26 tys. zł miesięcznie
Julia Przyłębska kończy kadencję w TK. Odprawa i emerytura na pożegnanie
Kadencja Julii Przyłębskiej jako sędzi Trybunału Konstytucyjnego kończy się 9 grudnia, co oznacza, że opuści również stanowisko prezeski TK. Przyłębska podczas niedawnego Zgromadzenia Ogólnego Sędziów TK sugerowała, że jest to jej „ostatni dzień” w tej roli, co może świadczyć o zapowiadanej rezygnacji.
Po odejściu Przyłębska może liczyć na odprawę wynoszącą sześciokrotność jej miesięcznego wynagrodzenia, które obecnie wynosi około 43 tys. zł brutto (w tym wynagrodzenie zasadnicze i dodatek funkcyjny, bez dodatku za wysługę lat). To oznacza, że odprawa wyniesie około 260 tys. zł brutto. Dodatkowo należy jej się ekwiwalent za niewykorzystany urlop. Według danych Państwowej Inspekcji Pracy Przyłębska za 2022 i 2023 rok miała aż 58 dni zaległego urlopu, a w bieżącym roku doszło jej 38 kolejnych dni. Jeśli nie wykorzystała tych dni, ekwiwalent za urlop może wynieść kolejne 200 tys. zł.
Po odejściu z Trybunału Julia Przyłębska przejdzie w stan spoczynku, co w praktyce oznacza emeryturę sędziowską. Będzie otrzymywać 75 proc. zasadniczego wynagrodzenia, czyli około 26 tys. zł miesięcznie. Dzięki temu, mimo zakończenia pracy w TK, jej sytuacja finansowa pozostanie bardzo stabilna.
Odejście Julii Przyłębskiej kończy dziewięcioletnią kadencję sędziego i okres jej przewodnictwa w TK, który był pełen kontrowersji i zmian. Jej następca ma zostać wyłoniony 6 grudnia podczas głosowania w Trybunale. Wśród potencjalnych kandydatów wymienia się sędziów Bartłomieja Sochańskiego oraz Bogdana Święczkowskiego.
Źródło: RadioZET.pl/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET