`

Koszmar na Śnieżce w sylwestra. "Huraganowy wiatr" i zakazy nie powstrzymały turystów

3 min. czytania
02.01.2025 15:42
Obserwuj nas na Google

Mimo licznych apelów przedstawicieli Karkonoskiego Parku Narodowego, wielu turystów wybrało się w sylwestrową noc na Śnieżkę, by tam przywitać Nowy Rok. Niektórzy mieli jednak problemy, by z niej zejść. Wszystko przez bardzo trudne warunki, przed którymi przestrzegali ratownicy. - Po prostu ludzie walczyli na szczycie Śnieżki o to, żeby w ogóle zejść. Wiatr przewracał osoby - powiedział "Gazecie Wyborczej" Przemysław Tołoknow, zastępca dyrektora KPN.

Śnieżka
fot. "Karkonoskie szlaki" - screenshot, Albin Marciniak/East News
  • W sylwestrową noc tłumy turystów ruszyły na Śnieżkę - mimo trudnych warunków, apelu władz KPN i ostrzeżeń ratowników GOPR
  • W sieci rozpoczęła się burzliwa dyskusja na temat nieodpowiedzialnego zachowania podróżnych
  • - Wiem, że nie było strzałów z fajerwerków. Po prostu ludzie walczyli na szczycie Śnieżki o to, żeby w ogóle zejść. Wiatr przewracał osoby - opowiadał zastępca dyrektora KPN w rozmowie z "Gazetą Wyborczą"

Tłumy turystów weszły w sylwestra na Śnieżkę

Przedstawiciele Karkonoskiego Parku Narodowego już przed sylwestrową nocą spodziewali się, że tłumy turystów ruszą na Śnieżkę, by tam przywitać Nowy Rok. W związku z tym  Andrzej Raj, dyrektor KPN, zwrócił się do podróżnych z ważnym apelem. "Nie zakłócajmy spokoju i ciszy tych wspaniałych gór naszą obecnością i związanym z tym hałasem i światłem. Mamy aż 365 dni w roku, gdzie od wczesnych godzin porannych do zmierzchu ponad 2,5 mln osób może cieszyć się i odpoczywać w tych pięknych górach. Tę szczególną noc, podobnie jak inne noce w całym roku, pozostawmy przyrodzie, której tak wiele zawdzięczamy. [...] Dla nas to tylko chwila ulotnej radości - dla nich [zwierząt - przyp. red.] może to być ostania noc w życiu" - czytamy w zamieszczonym oświadczeniu. Mimo to wielu turystów zignorowało zalecenia KPN. 

W mediach społecznościowych bez trudu można znaleźć mnóstwo relacji w sylwestrowej wyprawy na Śnieżkę. Na zdjęciach zostały uwiecznione sznury światełek - dziesiątek podróżnych z czołówkami, którzy zmierzali na szczyt. Wcześniej w sieci internauci spierali się o to, czy taka wędrówka jest legalna. Wielu przekonywało, że w sylwestra władze KPN "przymykają oko". Nic bardziej mylnego. W rozmowie z "Gazetą Wyborczą" o nocnych wejściach na Śnieżkę naczelnik Karkonoskiej Grupy GOPR Adam Tkocz stwierdził wyraźnie: "to niezgodne z regulaminem Karkonoskiego Parku Narodowego i nielegalne". 

Turystów na Śnieżce zaskoczyła pogoda

Turystów nie odstraszyły nie tylko zakazy, ale ostrzeżenia ratowników GOPR przed wiatrem o prędkości 120 km/h i śliskimi szlakami. Jeszcze w sylwestrową noc na facebookowej grupie "karkonoskie szlaki" zaczęły pojawiać się zdjęcia rozświetlonej Śnieżki. Z zamieszczonych materiałów wynika, że na szczycie znajdowało się od kilkunastu do kilkudziesięciu turystów. W sieci rozpoczęła się gorliwa dyskusja. Wielu internautów zwróciło uwagę na nieodpowiedzialne zachowanie podróżnych.

"To nie są turyści, tylko pseudoturyści", "Co to za trendy?", "Mam nadzieję, że niebawem się to zmieni, bo inaczej będzie coraz gorzej" - czytamy w zamieszczanych komentarzach. Pojawiają się również relacje osób, które widziały, co działo się na miejscu: "Wiało tak mocno, że ludzie paznokciami i kolanami hamowali na lodzie. Taszczyli ze sobą w takie warunki też biedne psy". Zdarzają się osoby, które na szczycie widziały odpalone fajerwerki. Nie są to jednak oficjalnie potwierdzone informacje. Z kolei dla niektórych internautów zakaz poruszania się po szlakach w nocy to "absurd" i nie powinien obowiązywać. "Widok z góry na wschód słońca - też trzeba iść w nocy - jest tak piękny, że nie wiem, jak można tego komuś zabraniać. Chyba tylko ci co zazdroszczą, krytykują" - stwierdził Marcin. 

Redakcja poleca

Wiał "silny huraganowy wiatr"

O tym, co działo się w sylwestrową noc w rejonie KPN, opowiedział w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Przemysław Tołoknow, zastępca dyrektora KPN. - W sylwestrową noc trzy patrole były w regionie Karpacza, dwa patrole w regionie Szklarskiej Poręby, patrol z włączonymi światłami zawracał osoby w okolicach Domu Śląskiego - powiedział. - Były bardzo trudne warunki atmosferyczne, silny huraganowy wiatr. Odradzano turystom wchodzenie na Śnieżkę, udzielano informacji o warunkach tam panujących - dodał Tołoknow. Na razie nie wiadomo, ilu podróżnych ukarano mandatem; strażnicy nie mogli swobodnie legitymować turystów i dłużej ich zatrzymywać ze względu na bardzo trudne warunki. - Wiem, że nie było strzałów z fajerwerków. Po prostu ludzie walczyli na szczycie Śnieżki o to, żeby w ogóle zejść. Wiatr przewracał osoby - zauważył zastępca dyrektora KPN.

Źródło: Radio ZET/Gazeta Wyborcza

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET