Kto ogłasza wybuch wojny światowej? Odpowiedź może zaskoczyć
Pojawianie się na świecie kolejnych konfliktów zbrojnych sprawia, że coraz częściej powracają pytania o możliwość wybuchu III wojny światowej. Czy jest ona realnym zagrożeniem? Skąd właściwie będziemy wiedzieć, że wybuchła? Kto decyduje o tym, że konflikt zbrojny o takiej skali można nazwać wojną globalną? Co na ten temat mówi prawo i praktyka międzynarodowa?
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są kryteria określania konfliktu jako wojny światowej.
- Dlaczego nie istnieje formalna instytucja ogłaszająca wojnę światową.
- Co musi się wydarzyć, by mówić o początku III wojny światowej.
- Które kraje aktualnie są zaangażowane w poważne konflikty zbrojne.
Jak podkreślają eksperci, zagadnienie to jest znacznie bardziej skomplikowane i niejednoznaczne, niż mogłoby się wydawać. Wbrew temu, co często sugerują prasowe nagłówki i publicystyczne debaty, nie istnieje żadna instytucja, która mogłaby oficjalnie ogłosić, że „rozpoczęła się III wojna światowa”. - Nie dotyczy to potencjalnie wojny światowej czy globalnej, ale w ogóle jakiejkolwiek wojny – mówi dr hab. Dorota Heidrich, badaczka stosunków międzynarodowych, wykładowczyni Uniwersytetu Warszawskiego.
Dr Szymon Zaręba, koordynator programu „prawo międzynarodowe i gospodarka światowa” w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych, przypomina, że do końca II wojny światowej obowiązywała w prawie międzynarodowym zasada, że z wojną mamy do czynienia wtedy, gdy jedno państwo wypowie ją drugiemu.
- I wojnę światową, gdy się zaczęła, nazywano wielką wojną. Następnie zaczęto ją nazywać wojną światową. Kolejna automatycznie nazywana była drugą wojną światową w odniesieniu do pierwszej – tłumaczy z kolei prof. Rafał Wnuk, historyk i politolog, dyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.
Kiedy możemy mówić o wojnie światowej?
Istnieją różne narzędzia i kryteria pozwalające oceniać, czy w danej sytuacji mamy do czynienia z działaniami zbrojnymi. Część z nich wynika z prawa krajowego, inne w pewnym stopniu opierają się na praktyce prawa międzynarodowego. Na tej podstawie można próbować ustalić, czy konflikt osiągnął już skalę wojny. Instytucje badawcze zajmujące się analizą konfliktów stosują w tym celu własne metodologie. Przykładem jest Sztokholmski Międzynarodowy Instytut Badań nad Pokojem (SIPRI), który klasyfikuje konflikty zbrojne m.in. według liczby ofiar oraz skali zaangażowanych sił. Jeśli liczba osób zabitych w związku z walkami przekracza tysiąc, wówczas w ich statystykach konflikt bywa już określany jako wojna. Trzeba jednak podkreślić, że takie klasyfikacje mają przede wszystkim charakter analityczny i statystyczny.
Podobne podejście stosuje także Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża, choć w jego przypadku chodzi o coś innego. Organizacja ta nie rozstrzyga, czy trwa wojna w sensie politycznym, lecz ocenia, czy dana sytuacja spełnia kryteria konfliktu zbrojnego. Jest to istotne, ponieważ od takiej kwalifikacji zależy możliwość zastosowania międzynarodowego prawa konfliktów zbrojnych.
Znaczenie ma również prawo krajowe poszczególnych państw. W wielu systemach prawnych istnieją przepisy regulujące procedurę wprowadzania stanu wojny lub innych nadzwyczajnychform reagowania na konflikt. Jeśli państwo decyduje się na takie kroki, może to być sygnał, że uznaje wydarzenia na swoim terytorium za wojnę. Wreszcie istnieje także klasyczna instytucja prawa międzynarodowego, czyli formalne wypowiedzenie wojny. Choć dziś zdarza się to rzadko, taka deklaracja również pozostaje ważnym sygnałem, że dane państwo uznaje rozpoczęcie konfliktu o charakterze wojennym.
Globalny charakter konfliktu zbrojnego
Eksperci zwracają uwagę na to, że w prawie międzynarodowym nie istnieje jedna formalna definicja „wojny światowej”. Pojęcie to funkcjonuje przede wszystkim jako kategoria historyczna i politologiczna opisująca konflikt o wyjątkowo szerokim zasięgu oraz skali. Analizy historyków i politologów, a także doświadczenia dwóch wojen światowych pozwalają jednak wskazać kilka kluczowych elementów, które zwykle muszą się pojawić, aby można było mówić o konflikcie globalnym.
Wśród nich wymienia się przede wszystkim udział wielu państw – w tym największych mocarstw – globalny zasięg geograficzny działań wojennych, długotrwałość konfliktu, jego ogromną skalę oraz konsekwencje o charakterze światowym. Skutki takich wojen wykraczają daleko poza same działania militarne. Po I wojnie światowej upadły cztery imperia: niemieckie, austro-węgierskie, rosyjskie i osmańskie. Po II wojnie światowej powstała Organizacja Narodów Zjednoczonych, rozpoczęła się zimna wojna, a system kolonialny zaczął się stopniowo rozpadać.
- Jeżeli będzie tak, że ta III wojna światowa wybuchnie lub zostanie powiedziane przez kogoś, że ona wybuchła, to zapewne będziemy mieć te różne elementy i one będą musiały być obserwowalne. Czy będzie ona globalna, czy nie, to pewnie będzie zależało od zasięgu podmiotów, które są w nią zaangażowane. Jeżeli będą to tylko podmioty państwowe w danym regionie, to na pewno nie będziemy mówić o wojnie globalnej – podkreśla prof. Dorota Heidrich.
Jak przypominają badacze, samo pojęcie „wojny światowej” nie powstało w dokumentach prawnych, lecz w debacie publicznej. - Ukuli je dziennikarze, politolodzy i historycy, a w ślad za nim zaczęli go używać czołowi politycy i tak się utrwaliło. Nawet wojnę z lat 1914-1918 przez wiele lat aż do II wojny światowej nazywano raczej "wielką wojną", a dopiero później zaczęto ją powszechnie określać jako I wojnę światową, aby odróżnić ją od II. Wśród polityków pojęcia "wojna światowa" jako jeden z pierwszych zaczął używać Adolf Hitler - w 1939 r. - a od lat 40. także premier Wielkiej Brytanii Winston Churchill i amerykański prezydent Franklin Delano Roosevelt – wylicza dr Szymon Zaręba.
Czy III wojna światowa już trwa?
Jeśli więc kiedyś pojawi się pojęcie „III wojny światowej”, najprawdopodobniej stanie się to w wyniku długiego procesu. Konflikty musiałyby rozszerzyć się na wiele regionów świata, do walk włączyłyby się kolejne mocarstwa, a politycy, analitycy i media zaczęliby używać tej nazwy. Innymi słowy: o wybuchu wojny światowej dowiemy się nie dlatego, że ktoś ją ogłosi, lecz dlatego, że świat stopniowo zacznie ją tak nazywać. Ostateczny werdykt – jak pokazuje historia – często zapada dopiero wiele lat po zakończeniu konfliktu.
- To, że II wojna światowa została tak nazwana, wynika z tego, że w pewnym momencie zaczęła mieć globalny charakter. Państwa osi opowiedziały się po stronie Niemiec, państwa alianckie wypowiedziały wojnę Niemcom, ale też Japonii. Była to specyficzna sytuacja, która teraz już się nie powtórzy, bo świat przed II wojną światową był jeszcze w dużej mierze skolonizowany. Wszystkie kolonie brytyjskie de facto zostały wciągnięte w wojnę – ocenia prof. Heidrich.
W debacie publicystycznej od lat powraca pytanie o to, jak mogłaby wyglądać III wojna światowa i czy być może już się rozpoczęła. Na świecie toczą się dziś poważne konflikty, w które zaangażowane są państwa dysponujące ogromnym potencjałem militarnym i znaczącą pozycją polityczną. Eksperci zwracają jednak uwagę, że nadal mają one charakter regionalny.
Nie ma dziś ani naukowego, ani politycznego konsensusu, że trwa III wojna światowa. Większość badaczy stosunków międzynarodowych uważa, że świat znajduje się w okresie bardzo wysokich napięć oraz licznych konfliktów regionalnych, które nie spełniają jednak kryteriów wojny globalnej.
„Nie ma czegoś takiego jak III wojna światowa”
- Tak naprawdę nie dowiemy się, że wybuchła III wojna światowa, zanim tym terminem nie zaczną się powszechnie posługiwać czołowi politycy. Obecne walki toczące się w różnych częściach globu, zwłaszcza w Iranie i na Ukrainie, trudno byłoby nazwać jeszcze wojną światową, bo największe mocarstwa (zwł. Chiny, Rosja, USA) nie są bezpośrednio zaangażowane w walki przeciwko sobie – mówi dr Zaręba z PISM.
W podobnym tonie mówi prof. Dorota Heidrich. Zaznacza, że nie ma czegoś takiego jak III wojna światowa. - Obstaję przy tym, że są w tej chwili bardzo poważne konflikty zbrojne, które toczą się pomiędzy państwami mającymi duży potencjał militarny i znaczenie polityczne. Dwa państwa, które w tej chwili toczą duże konflikty zbrojne, czyli Rosja i Stany Zjednoczone, są stałymi członkami Rady Bezpieczeństwa ONZ. To wyłącza możliwość stwierdzenia przez RB, że doszło do naruszenia pokoju czy aktu agresji. Moim zdaniem są to w dalszym ciągu konflikty zbrojne, które są zlokalizowane i nie mają charakteru globalnego – mówi.
I dodaje: - Stroną tych konfliktów są państwa uznawane za mocarstwa globalne, ale jeżeli chodzi o umiędzynarodowienie tych konfliktów, to w tej chwili wiemy na pewno, że wraz z USA przeciwko Iranowi walczy Izrael. Jeśli chodzi o wojnę rosyjsko-ukraińską, która jest wynikiem rosyjskiej agresji, nie było żadnego państwa, które zadeklarowało chęć przyłączenia się do tej wojny. Ważnym argumentem za tym, że nie mamy do czynienia z wojną światową, są racjonalne zachowania państw, aby nie rozszerzać stron w tych konfliktach zbrojnych. Nikomu nie jest na rękę w tej chwili, aby wojnę pomiędzy Ukrainą i Rosją potraktować jako konflikt, w którym jest więcej stron.
Napięcia globalne, ale nie wojna światowa
Jeśli kiedyś naprawdę wybuchnie III wojna światowa, prawdopodobnie nie będziemy w stanie jednoznacznie wskazać momentu jej rozpoczęcia. Taki werdykt – podobnie jak w przypadku poprzednich wojen – zapadnie dopiero z perspektywy czasu.
Co więcej, historycznie nazewnictwo wojen światowych różniło się w zależności od kraju. W Związku Radzieckim mówiono o „Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej”, w Japonii – o „Wielkiej Wojnie Wschodnioazjatyckiej”. Dopiero z czasem utrwaliło się euroatlantyckie nazewnictwo: I i II wojna światowa.
- Nie jesteśmy na takim etapie, abyśmy mogli mówić o wojnie światowej. Możemy mówić o napięciach na poziomie globalnym, ale stronom w tych dwóch najpoważniejszych konfliktach zbrojnych, które się toczą, zależy na tym, aby utrzymać je w takiej ograniczonej formie – podsumowuje prof. Heidrich.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET