Kto szpiegował wicestarostę? Trwa policyjne śledztwo w Kaliszu
Szokujące odkrycie w Starostwie Powiatowym w Kaliszu. Wicestarosta Paweł Kaleta znalazł w swoim gabinecie „pluskwę”. – Takie rzeczy widziałem tylko na filmach – przyznaje samorządowiec w rozmowie z Radiem ZET. Sprawą zajęła się już policja, a w urzędzie powołano specjalną komisję, która ma sprawdzić, jak urządzenie nagrywające trafiło do pokoju jednego z najważniejszych urzędników w powiecie.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak wicestarosta Paweł Kaleta odkrył urządzenie podsłuchowe.
- Co zrobiła komisja powołana do zbadania procedur bezpieczeństwa.
- Dlaczego wicestarosta unika wypowiedzi na temat podejrzeń.
- Które działania podjęła policja w związku z odkryciem urządzenia.
Kalisz. Podsłuch w starostwie
Wicestarosta kaliski Paweł Kaleta znalazł w swoim gabinecie sprzęt służący najprawdopodobniej do podsłuchu. - Nie mogę mówić o szczegółach ze względu na toczące się postępowanie. Mogę tylko powiedzieć, że rzeczywiście znalazłem aktywne urządzenie nagrywające w moim gabinecie - powiedział w rozmowie z Radiem ZET.
Paweł Kaleta powiedział też, że odkrycia dokonał podczas spotkania z jednym z radnych. - Dla mnie to był szok i wolałbym unikać jakichkolwiek przypuszczeń. Mogę powiedzieć, że opatrzność w jakiś sposób czuwa, bo znalazłem to przez kompletny przypadek - dodaje.
Polityk unika jakichkolwiek przypuszczeń i wypowiedzi, żeby "nie utrudniać pracy policji". - Daję pracować policji i mam nadzieję, że szybko odnajdą sprawcę. Bardzo mi zależy, żeby ta sprawa była jak najszybciej wyjaśniona - mówi.
Powołano specjalną komisję. Sprawę bada policja
Dodaje też, że na polecenie starosty powstała komisja, która zbada sprawę i zbada wszystkie procedury bezpieczeństwa w starostwie powiatowym. - Komisja jest powołana z pracowników. To oni sprawdzają działanie kamer, zabezpieczenia wewnętrzne - informuje. Prace komisji mają potrwać dwa tygodnie.
- Na pewno taki raport z prac komisji dostaniemy i zobaczymy, czy ewentualnie znajdzie ona jakieś nieprawidłowości, czy po prostu jest to sprawa skierowana przeciwko mnie. Ja powiem szczerze, że takie rzeczy widziałem tylko na filmach i zaczynając tę pracę dwa lata temu nie spodziewałem się, że coś takiego mnie spotka - mówi.
Sprawą zajmuje się obecnie policja. Funkcjonariusze jednak nie dzielą się szerszymi informacjami. Potwierdzają jedynie, że byli na miejscu i zabezpieczyli urządzenie.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET