`

"Ktoś chce rozpętać awanturę". Trzaskowski tłumaczy decyzję ws. Marszu Niepodległości

2 min. czytania
15.10.2024 17:58
Obserwuj nas na Google

Warszawski ratusz odmówił w poniedziałek stowarzyszeniu Marsz Niepodległości pozwoleń na zorganizowanie 11 listopada zgromadzeń na trasie od ronda Dmowskiego do Stadionu Narodowego. Prezydent stolicy Rafał Trzaskowski wytłumaczył we wtorek motywy decyzji.

Marsz Niepodległości
fot. Piotr Molecki/East News

Warszawa. Stowarzyszenie Marsz Niepodległości bez pozwolenia na zgromadzenia

Stowarzyszenie  Marsz Niepodległości złożyło 28 września br. pierwsze zawiadomienie o zgromadzeniu zwołanym od 28 października (godz. 21) do 12 listopada (godz. 1). "Organizator złożył następnie kolejne, praktycznie tożsame w treści zawiadomienia, różniące się jedynie początkową datą planowanej aktywności" - wyjaśnił stołeczny ratusz. Program tego zgromadzenia przewidywał zgromadzenie stacjonarne na obszarze ronda Dmowskiego i pl. Defilad od godz. 21 w dniu 28 października do godz. 14 dnia 11 listopada. W kolejnych zawiadomieniach zostały zmienione daty rozpoczęcia (odpowiednio od 5, 6, 8, 9 i 10 listopada). Kolejnym etapem zgromadzenia miałby być przemarsz w dniu 11 listopada od godz. 14 do godz. 1 w dniu 12 listopada 2024 r. trasą: Al. Jerozolimskie, most Poniatowskiego, ul. Wał Miedzeszyński (zejście pętlą z mostu), ul. Wybrzeże Szczecińskie, ul. Siwca z zakończeniem na błoniach Stadionu Narodowego.

W wydanej odmowie urzędnicy zaznaczyli, że sposób składania zawiadomień przez stowarzyszenie Marsz Niepodległości nie pozwala uznać, które z nich jest w rzeczywistości prawdziwe i będzie przeprowadzone, bowiem w żadnym z kolejnych zgłoszeń organizator nie wycofał się ze wcześniej złożonych zawiadomień.

Rafał Trzaskowski tłumaczy decyzję

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski napisał we wtorek w mediach społecznościowych, że dotarły do niego doniesienia, jakoby miał "na złość" zakazać Marszu Niepodległości. "A jakie są fakty? No cóż, przyczyny odmowy są dość prozaiczne" - stwierdził i wymienił trzy główne. Jako pierwszy Trzaskowski przywołał fakt, że organizacja nie wnioskowała o zgodę na jedno zgromadzenie, ale na aż sześć, w dodatku na tę samą okoliczność. "Jedno z nich dotyczyło zgromadzenia, które miałoby trwać nieprzerwanie 16 dni. Interpretację, czy chcąc coś faktycznie załatwić, postępuje się w ten sposób, pozostawiam szanownym czytelniczkom i czytelnikom" - napisał.

Redakcja poleca

Jako drugi powód polityk wymienił niezgodność z prawem. "Terminy podane we wszystkich zgłoszeniach przekraczają termin ustawowy, są po prostu przedwczesne. Zgodnie z ustawą zawiadomienie o zgromadzeniu musi dotrzeć do organu nie wcześniej niż na 30 i nie później niż na sześć dni przed planowaną datą zgromadzenia" - tłumaczył. "Jako miasto skierowaliśmy do policji, straży pożarnej, Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego oraz ZTM pisma z prośbą o ocenę planowanych zgromadzeń pod kątem bezpieczeństwa i właściwego funkcjonowania miasta" - zakomunikował Rafał Trzaskowski.

Następnie włodarz stolicy przekazał, że ww. instytucje jednoznacznie stwierdziły, iż "wielodniowe zgromadzenia będą miały negatywny wpływ na działania służb ratunkowych, transportu publicznego i funkcjonowanie miasta, prowadząc do paraliżu centrum Warszawy". Trzaskowski zapewnił, że jeśli ratusz otrzyma wnioski zgodne z obowiązującym prawem oraz "ze zdrowym rozsądkiem", wówczas urząd je rozpatrzy. "Na razie wygląda na to, że ktoś tu bardzo chce rozpętać awanturę wokół dnia narodowego święta. I nie jestem to ja" - podsumował.

Źródło: Radio ZET/X - Rafał Trzaskowski

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET