Kultowy krakowski sklep istnieje od prawie 100 lat. Grozi mu upadek

2 min. czytania
10.02.2025 16:33
Obserwuj nas na Google

Ten sklep kojarzyć będzie każdy mieszkaniec Krakowa. Chodzi o znajdującą się ulicy przy ulicy Szpitalnej 11 "Witaminkę". Na mapie Krakowa istnieje od 1927 roku. Na jej pułkach znaleźć można świeże owoce i warzywa. Teraz sklep stoi przed poważnym problemem. 

Sklep
fot. East News
  • Krakowski sklep Witaminka istnieje od niemal 100 lat.
  • Właściciele borykają się z narastającymi problemami.
  • “Witaminka” nie jest jedynym sklepem, który jest w podobnej sytuacji.

Witaminka istnieje od prawie 100 lat 

Historia „Witaminki” - w jej obecnej formie - jest emocjonującą opowieścią o rodzinnej tradycji, która rozpoczęła się w 1972 roku, kiedy młoda praktykantka ze szkoły handlowej, matka obecnej właścicielki pani Lidii, po raz pierwszy stanęła za ladą sklepową. W 1991 roku, po udanym przetargu, sklep przeszedł w ręce rodziny, a jego działalność przybrała formę prawdziwego rodzinnego przedsięwzięcia, które z biegiem lat zdobyło zaufanie klientów. 

Redakcja poleca

Podwyżka czynszu w “Witamince” 

Jednak ostatni rok przyniósł dla „Witaminki” znaczące wyzwania. Miasto podniosło czynsz o 2 tys. zł, co w obliczu dotychczasowej stawki wynoszącej 15 tys. zł stało się poważnym obciążeniem dla małego biznesu. Sklep, znany z bogatego asortymentu – od świeżych warzyw i owoców przez domowe sałatki, miody, aż po kultowe „krówki” – boryka się z trudnościami w utrzymaniu tej różnorodności, gdyż rosnące koszty zagrażają jego dalszej działalności. 

Nie przegap

Problemy krakowskiej “Witaminki” 

Dodatkowym problemem jest systematyczny odpływ mieszkańców ze Starego Miasta oraz wprowadzenie strefy ograniczonego ruchu w centrum, co wpłynęło na liczbę klientów. Obecnie sklep przechodzi gruntowny remont, a właściciele zapowiadają powrót w marcu. Mimo to przyszłość „Witaminki” pozostaje niepewna. 

Problem małych sklepów w Polsce 

Sytuacja sklepu jest nie tylko lokalnym zjawiskiem, ale również odzwierciedleniem szerszego problemu w Polsce. W 2024 roku z mapy kraju zniknęło aż 11 tys. sklepów stacjonarnych, co daje średnio ponad 30 placówek dziennie. Małe sklepy przegrywają na rynku nie tylko z dyskontami, ale także z rosnącymi kosztami energii, wynajmu oraz ekspansją handlu internetowego. 

Mimo trudności, właścicielka „Witaminki” podkreśla, że kluczem do sukcesu jest jakość oferowanych produktów, która wyróżnia ich na tle sieciowych konkurentów. W obliczu niepewnej przyszłości, rodzinna pasja do handlu oraz dbałość o klienta pozostają niezmienne i dają nadzieję na przetrwanie w zmieniających się warunkach rynkowych. 

Quiz: Quiz. Słynne sklepy w PRL-u. Za komplet punktów bony do Peweksu i Baltony

1/13 Najpopularniejsze delikatesy w PRL-u to oczywiście Społem. Ich pełna nazwa brzmiała:

Źródło: Radiozet/Fakt

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET