Lemoniada zamieniona na realną pomoc. Wystarczył wspólny pomysł
Większość dzieci wydałaby wakacyjny zarobek na własne przyjemności. Mija, Franek i ich kuzynostwo postanowili jednak zrobić coś zupełnie innego. Za pieniądze ze sprzedaży lemoniady kupili karmę dla kotów i wzruszyli pracowników schroniska.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak dzieci wykorzystały swoje wakacje do pomocy zwierzętom ze schroniska.
- Dlaczego dzieci wybrały pomoc właśnie kotom ze schroniska w Sosnowcu.
- Co dzieci zrobiły z zarobionymi pieniędzmi ze sprzedaży lemoniady.
- Które elementy inicjatywy dzieci wzruszyły rodziców i pracowników schroniska.
Zamiast wydać pieniądze na siebie, pomogli zwierzętom. Wakacyjny pomysł wzrusza
Lemoniada, trochę pracy i wielkie serca. Mija i Franek razem z kuzynką i kuzynem z Niemiec postanowili, że tegoroczne wakacje wykorzystają nie tylko na zabawę. Sami przygotowali lemoniadę, sprzedawali ją mieszkańcom, a cały zarobek przeznaczyli na pomoc zwierzętom ze schroniska w Sosnowcu.
Za zebrane pieniądze dzieci kupiły dużą ilość karmy dla kotów. Jak tłumaczą, wybór nie był przypadkowy. – Wpadliśmy na pomysł, że my nie potrzebujemy tak bardzo pieniędzy jak schronisko, więc przeznaczyliśmy wszystko na pomoc– mówi Radiu ZET Franek.
Dodaje, że wraz z rodzeństwem zdecydowali się pomóc właśnie kotom. – Kupiliśmy karmę bardziej dla kotów, bo mówi się, że są mniej doceniane niż psy. Tej karmy było dużo – opowiada. Dzieci same zawiozły karmę do schroniska, a na miejscu czekała na nie miła niespodzianka.
– Dostaliśmy dyplom, pan nam podziękował – relacjonuje Franek. Mija z kolei podkreśla, że wszystko zaczęło się od wspólnego pomysłu. – Razem zrobiliśmy lemoniadę – mówi reporterowi Radia ZET. Jak dodaje, największą radość sprawiła jej reakcja pracowników schroniska i świadomość, że udało się zrobić coś dobrego dla zwierząt.
Rodzice są dumni z postawy dzieci
Z postawy dzieci dumni są ich rodzice. Co ważne – podkreślają, że nikt nie podsunął im pomysłu przekazania pieniędzy na szczytny cel. – Dzieciaki same wpadły na ten pomysł, zorganizowały akcję. Sprzedawały też wcześniej czereśnie i agrest, które sami zbierali – mówi mama Franka, Agnieszka.
Podobnie opowiada mama Mii, Daria. – Nikt im w ogóle nie powiedział, żeby na coś te pieniądze przeznaczyli. To najważniejsze, że sami na to wpadli i sami przyszli z myślą, że wszystko oddadzą na schronisko – podkreśla.
Historia Miji, Franka oraz ich kuzynki i kuzyna pokazuje, że pomaganie nie wymaga wielkich pieniędzy. Czasem wystarczy prosty pomysł, trochę zaangażowania i przekonanie, że ktoś inny potrzebuje pomocy bardziej niż my sami. Dzięki kilku dniom sprzedaży lemoniady koty ze schroniska w Sosnowcu zyskały zapas karmy, a dzieci udowodniły, że wakacje mogą być nie tylko czasem zabawy, ale także okazją do zrobienia czegoś naprawdę dobrego.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET