`

Lemoniada zamieniona na realną pomoc. Wystarczył wspólny pomysł

2 min. czytania
24.07.2026 14:56
Obserwuj nas na Google

Większość dzieci wydałaby wakacyjny zarobek na własne przyjemności. Mija, Franek i ich kuzynostwo postanowili jednak zrobić coś zupełnie innego. Za pieniądze ze sprzedaży lemoniady kupili karmę dla kotów i wzruszyli pracowników schroniska.

Dzieci pomogły schronisku
fot. Schronisko w Sosnowcu

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak dzieci wykorzystały swoje wakacje do pomocy zwierzętom ze schroniska.
  • Dlaczego dzieci wybrały pomoc właśnie kotom ze schroniska w Sosnowcu.
  • Co dzieci zrobiły z zarobionymi pieniędzmi ze sprzedaży lemoniady.
  • Które elementy inicjatywy dzieci wzruszyły rodziców i pracowników schroniska.

Zamiast wydać pieniądze na siebie, pomogli zwierzętom. Wakacyjny pomysł wzrusza

Lemoniada, trochę pracy i wielkie serca. Mija i Franek razem z kuzynką i kuzynem z Niemiec postanowili, że tegoroczne wakacje wykorzystają nie tylko na zabawę. Sami przygotowali lemoniadę, sprzedawali ją mieszkańcom, a cały zarobek przeznaczyli na pomoc zwierzętom ze schroniska w Sosnowcu.

Za zebrane pieniądze dzieci kupiły dużą ilość karmy dla kotów. Jak tłumaczą, wybór nie był przypadkowy. – Wpadliśmy na pomysł, że my nie potrzebujemy tak bardzo pieniędzy jak schronisko, więc przeznaczyliśmy wszystko na pomoc– mówi Radiu ZET Franek.

Dodaje, że wraz z rodzeństwem zdecydowali się pomóc właśnie kotom. – Kupiliśmy karmę bardziej dla kotów, bo mówi się, że są mniej doceniane niż psy. Tej karmy było dużo – opowiada. Dzieci same zawiozły karmę do schroniska, a na miejscu czekała na nie miła niespodzianka. 

Redakcja poleca

– Dostaliśmy dyplom, pan nam podziękował – relacjonuje Franek. Mija z kolei podkreśla, że wszystko zaczęło się od wspólnego pomysłu. – Razem zrobiliśmy lemoniadę – mówi reporterowi Radia ZET. Jak dodaje, największą radość sprawiła jej reakcja pracowników schroniska i świadomość, że udało się zrobić coś dobrego dla zwierząt.

Rodzice są dumni z postawy dzieci

Z postawy dzieci dumni są ich rodzice. Co ważne – podkreślają, że nikt nie podsunął im pomysłu przekazania pieniędzy na szczytny cel. – Dzieciaki same wpadły na ten pomysł, zorganizowały akcję. Sprzedawały też wcześniej czereśnie i agrest, które sami zbierali – mówi mama Franka, Agnieszka.

Podobnie opowiada mama Mii, Daria. – Nikt im w ogóle nie powiedział, żeby na coś te pieniądze przeznaczyli. To najważniejsze, że sami na to wpadli i sami przyszli z myślą, że wszystko oddadzą na schronisko – podkreśla.

Historia Miji, Franka oraz ich kuzynki i kuzyna pokazuje, że pomaganie nie wymaga wielkich pieniędzy. Czasem wystarczy prosty pomysł, trochę zaangażowania i przekonanie, że ktoś inny potrzebuje pomocy bardziej niż my sami. Dzięki kilku dniom sprzedaży lemoniady koty ze schroniska w Sosnowcu zyskały zapas karmy, a dzieci udowodniły, że wakacje mogą być nie tylko czasem zabawy, ale także okazją do zrobienia czegoś naprawdę dobrego.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET