„Lex Kamilek 2.0". RPD przygotowała projekt, „słowa dziecka mogą zmienić wszystko"
„Dzieci nie mogą czekać” - alarmuje Monika Horna-Cieślak i prezentuje projekt zmian w prawie po tragicznej śmierci 8-letniego Kamilka. Nowelizacja ma zmusić instytucje do realnego słuchania ofiar. - Czasami to, co powie dziecko, całkowicie zmieniało obraz tego, co dzieje się w domu - powiedziała RPD.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie zmiany zawiera projekt ustawy 'lex Kamilek 2.0'.
- Dlaczego obowiązek rozmowy z dzieckiem jest kluczowy.
- Które instytucje powinny tworzyć sztab kryzysowy po tragedii.
- Co sąd orzekł w sprawie oprawcy Kamilka.
„Lex Kamilek 2.0". RPD przygotowała projekt zmian
Rzeczniczka Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak przygotowała projekt ustawy „lex Kamilek 2.0", który ma pomóc jeszcze skuteczniej chronić najmłodszych przed przemocą i zaniedbaniem. Przypomnijmy, że tzw. ustawa Kamilka weszła w życie w 2024 roku po tragicznej śmierci 8-letniego chłopca z Częstochowy.
Monika Horna-Cieślak przyznaje, że już od wprowadzenia przepisów z 2024 roku wiele rzeczy zmieniło się na lepsze. - Zwiększyła się wrażliwość. Wprowadzono też standardy ochrony małoletnich, czyli taką jasną procedurę reagowania - powiedziała.
- Jednak my cały czas za mało się uczymy, za mało wyciągamy wniosków w sytuacji, kiedy dochodzi do największej tragedii, czyli kiedy dziecko umiera. Musimy cały czas wzmacniać system ochrony dzieci. System w Polsce nadal wymaga zmian i ukierunkowania na potrzeby dzieci - stwierdziła Monika Horna-Cieślak.
Przede wszystkim obowiązek rozmowy z dzieckiem
Dodała, że już tydzień temu złożyła projekt ustawy „lex Kamilek 2.0". - Główną rzeczą jest to, że nadal nie ma obowiązku rozmowy z dzieckiem i zobaczenia dziecka, które może doświadczać przemocy. W każdej sytuacji, kiedy mamy podejrzenie, że dziecko może być krzywdzone, pracownicy instytucji pomocowych muszą zobaczyć dziecko - wyjaśniła.
- Ja przez lata pracowałam jako adwokatka i czasami to, co powie dziecko, całkowicie zmieniało obraz tego, co dzieje się w domu. Bo przemoc często dzieje się w czterech ścianach. I często to jedynie dzieci są na tyle odważne, żeby powiedzieć o tym, co naprawdę dzieje się w domu. Dzieci szukają ratunku, mają nadzieję, że ich życie się odmieni - powiedziała.
Sztab kryzysowy w lokalnej społeczności
Co więcej Monika Horna-Cieślak twierdzi, że w przypadku każdej tragedii, jaką jest śmierć dziecka, w lokalnej społeczności powinien zostać powołany sztab kryzysowy. - Instytucje, które działają na danym terenie, powinny się spotkać, wyciągnąć wnioski, zastanowić się, co nie zadziałało, że do tego doszło - stwierdziła.
- To są najważniejsze rzeczy, które zaproponowałam w ustawie. Zmian jest oczywiście więcej. Natomiast ja nie mam inicjatywy ustawodawczej, więc apeluje do wszystkich sił politycznych w kraju, żeby podjąć ten projekt ustawy, żeby mówić o konkretnych rozwiązaniach, bo dzieci naprawdę nie mogą czekać - dodała.
25 lat więzienia dla oprawcy Kamilka
Przypomnijmy, że w środę w sądzie w Częstochowie zapadł wyrok wobec Dawida B., ojczyma Kamilka. Mężczyzna był początkowo oskarżony o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem. Sąd zmienił jednak kwalifikację czynu na spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, którego skutkiem jest śmierć. Ostatecznie Dawid B. został skazany na 25 lat pozbawienia wolności. Wyrok jest nieprawomocny.
- Ja uważam, że w tej sprawie nie powinno być zmiany kwalifikacji prawnej czynu. Wiemy, że będzie składane odwołanie i na pewno będzie podważane to, czy ta zastosowana kwalifikacja jest prawidłowa - powiedziała po ogłoszeniu wyroku Monika Horna-Cieślak.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET